Uwielbiam tę grę, jedna z moich ulubionych gier roku 2025. Jak tylko ktoś lubi bić bossów, rozbudowywać swoją talię, ulepszając karty i dodając nowe to przynajmniej powinien spróbować. 4 asymetryczne postacie, każda z indywidualną talią, gdzie każda karta posiada ulepszenie i oj tak to jedna z przyjemniejszych rzeczy wybieranie w ramach nagrody którą kartę ulepszyć :) Nie jest też prosta, o ile akt I i II zazwyczaj przechodzę bez problemów to akt III udało mi się dotąd ukończyć tylko raz, ale za to z jaką satysfakcją! W mojej opinii jest reagrywalna na spoko poziomie, niemniej mogłaby zawierać więcej bosów, byłoby ciekawiej. Genialna pod solo, emocje do samego końca. Jeżeli chodzi o wady, to tak nie dokońca rozumiem czemu nie mogłaby kosztować ok 100 zł mniej, ale rozumiem IP, sama gra wynagradza koszt! Naprawdę polceam!
Są gry, które po prostu się rozgrywa.
I są takie, które się przeżywa.
Slay the Spire zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Od momentu rozłożenia gry na stole czuć, że nie mamy do czynienia ze zwykłą planszówką. To wyprawa. Każda karta, każdy wybór ścieżki i każda walka sprawiają, że gracze zaczynają myśleć jak drużyna wspinająca się po nieprzewidywalnej, bezlitosnej iglicy. Nie ma tu miejsca na przypadkowe decyzje — każda z nich może kosztować porażkę… albo doprowadzić do spektakularnego zwycięstwa.
Rozgrywka wciąga od pierwszych tur. Z każdą kolejną walką talia bohatera rośnie, nabiera charakteru i zaczyna działać jak doskonale naoliwiona maszyna. Synergie kart dają ogromną satysfakcję, szczególnie wtedy, gdy plan, który kiełkował przez kilka potyczek, w końcu eksploduje potężną kombinacją. To uczucie, gdy zagrywasz idealną sekwencję kart i widzisz, jak boss pada — bezcenne.
Ogromnym atutem gry jest emocjonalna huśtawka, jaką serwuje. Chwile triumfu przeplatają się z momentami czystego napięcia, gdy drużyna ledwo zipie, a jeden zły ruch może zakończyć całą wyprawę. Porażki bolą — ale nie zniechęcają. Wręcz przeciwnie. Sprawiają, że natychmiast chce się spróbować jeszcze raz: mądrzejszym, ostrożniejszym… albo po prostu bardziej odważnym.
Kooperacja działa tu fenomenalnie. Gracze naprawdę czują, że walczą ramię w ramię — konsultują decyzje, wspierają się kartami, planują kolejne kroki. Każdy bohater ma własną rolę i unikalny styl gry, dzięki czemu drużyna staje się czymś znacznie więcej niż sumą pojedynczych talii.
Na osobne uznanie zasługuje klimat. Gra planszowa w pełni oddaje ducha cyfrowego pierwowzoru, a jednocześnie broni się jako samodzielny, kompletny tytuł. Nawet osoby, które nigdy nie grały w wersję komputerową, szybko wciągają się w ten świat i zaczynają rozumieć, dlaczego ta wieża jest tak niebezpiecznie uzależniająca.
Czy gra jest wymagająca? Na początku — zdecydowanie tak.
Czy potrafi być bezlitosna? Bez cienia wątpliwości.
Ale właśnie dzięki temu każde zwycięstwo smakuje jak prawdziwie zasłużony triumf.
Slay the Spire to najlepszy przykład tego, jak powinno się przenosić gry komputerowe na planszę. Jeśli już adaptować gry elektroniczne — to właśnie w taki sposób. Jestem w tej grze zakochany. Jedna z najlepszych, w jakie kiedykolwiek grałem, i w pełni warta swojej ceny.
10/10
Nie kolekcjonuję koopów (poza CDMD) ze względu na upodobania małżonki, ale STS do koopa czy solo to jest po prostu must have.
Na samym fonie w STS przegrałem ponad 500h, jest bardzo dobrze przeniesiona na planszę oraz zmodyfikowana, aby nie było cyrków z liczeniem hp, trucizny etc.
Mimo tego, że cyfrową wersję znam na pamięć to planszówka jest czymś zupełnie odmiennym, co poznawałem na nowo mając taki sam ubaw, gdy poznawałem wersję cyfrową.
Wielki plus za zwiększający się poziom trudności, odblokowywanie kart postaci czy bezbarwnych.
Rozegrałem ułamek tego co gra oferuje, ale znając wersję cyfrową mogę spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że sporo czasu minie nim odblokuję wszystkie dodatki, osiągnięcia i przejdę gre na 100%, a mimo to będę raz na jakiś czas w to grał, bo jak przystało na roguelike'a, ta gra się tak łatwo nie znudzi.
PS. Zasady proste, znając wersję cyfrową ogarnięcie tematu zajmuje kilka minut, ale dałem średni poziom trudności, bo jednak w trakcie rozgrywki trzeba pamiętać o wielu rzeczach-artefakty, zdolności etc.