Home
Szukaj
Premiery
Moje gry
Menu
279,99 zł
Dostępna

Blood Rage

Liczba graczy: 2 - 4
Czas gry: 60 minut
Wiek od: 14 lat
Trudność: Trudność Trudność Trudność
Autorzy: Eric M. Lang
Dodruk: 08.01.2026
Wydanie polskie: Portal Games
Wydanie oryginalne: Cool Mini Or Not
Nadszedł Ragnarok, lecz jesteśmy wikingami! Nie ma czasu na rozpacz, to czas na chwałę! Nie boimy się śmierci, gdyż bitewna chwała zapewni nam wieczne miejsce w Walhalli u boku Odyna! W Blood Rage gracze kontrolują klany wikingów dążących do chwały przed apokaliptycznym końcem świata. Podczas gdy Ragnarok pochłania ląd, wikingowie robią to co umieją robić najlepiej - zabijać, plądrować i... czytaj dalej

Oceny użytkowników

Gra choć nie jest mocno skomplikowana, jest całkiem oryginalnym połączeniem draftu kart, ich zagrywania oraz walki o obszary, a właściwie raczej punkty chwały (punkty zwycięstwa), bo obszary same w sobie jeszcze nie są kluczem do zwycięstwa. Jeśli chodzi o tak podkreślany apsekt area control, to nie wybija się on znacząco, a jeśli już, to nie jest on tak oczywisty jak się wydaje (jak np. w Ryzyko): po pierwsze możemy posiadać jednostki w tym samym regionie co przeciwnicy, po drugie kontrola dotyczy bardziej abstrakcyjnych możliwości wpłynięcia na jakiś aspekt gry i trzymania rezerw (w postaci figur oraz kart w ręce), a to co jest na planszy może w każdej turze ulec szybko zmianie. Ale jeśli nie grałeś/aś jeszcze w Blood Rage, to prawdopodobnie masz błędne wyobrażenia na jej temat, i ja również je miałem - gra jest dość specyficzna, i nie odzwierciedla żadnych zdobycznych eskapad wikingów, nic z tych rzeczy, z historią ani nawet podbojami nie ma zupełnie nic wspólnego. Osobiście mam w Blood Rage pewien dysonans poznawczy, wg. mnie wikingowie są tu na siłę wciągnięci, jeśli już opierać się na mitologii, to bym postawił raczej na walki między mitycznymi nordyckimi bóstwami i fantastycznymi istotami, niż wikingami i ich klanami - no chyba, że ci ostatni przemierzają przestworza poza światem ludzkim, ale nic mi o tym nie wiadomo. Czemu się tego czepiam? Bo tutaj nie mamy do czynienia z klasyczną grą strategiczną, jakbyśmy się spodziewali po temacie wikingów, w której przemieszczamy swoich wojów z jednej krainy na inną, by pobić konkurencję (lub bogu winne ofiary) i podbić po prostu obcy teren jak w Ryzyko - tego tu nie ma. Jest to zupełnie inna gra. Przede wszystkim wystawiamy po kolei figurki na wybranych obszarach oraz zagrywamy różne karty przygotowujące nasz taktyczny plan. I są one dość statyczne - jak jakieś żetony na stole w ruletce sobie czekają na zagranym polu, a jeśli się w ogóle przemieszczają to naprawdę topornie (więc lepiej dobrze przemyśleć gdzie je postawimy, bo każde postawienie, każdy ruch, nawet zagranie karty kosztuje, a tych punktów mamy mało. i wszystkiego nie zrobimy, ba prawie nic nie zrobimy)! A owe wystawione figurki mają jakąś siłę - sumaryczna wartość liczb wszystkich jednostek: paru wikingów - z reguły 1, ich lidera - 3 (tylko jeden na gracza), i bestii - te bywają jeszcze silniejsze, ale niekoniecznie przeważą szalę by wygrać pojedynek, do których tak często zresztą nie dochodzi jakby ktoś się mógł spodziewać. Owa siła przydaje się właściwie tu na kilka sposobów, przykładowo na koniec każdej z trzech er można wykonać Questy (coś jak Misje albo karty celów z Ryzyka), jeśli gracz ma kartę z Questem Jotunheim i jeśli posiada na koniec ery największą siłę w określonym regione (tu Jotunheim), to zgodnie z opisem wygrywa punkty chwały (zwycięstwa). Któryś z graczy może także zainicjować tzw. plądrowanie -nazwa jest znowu myląca, jak zresztą cała gra - i może zwyciężyć nagrodę. Jeśli inni dołączą (zakładając, że mają postawione figury na sąsiednich polach), mogą nagrodę inicjującemu odebrać, jeśli wygrają walkę. Czasem karty pozwalają na taktyczny blef, tzn. wymuszenie na przeciwniku zagranie dobrej karty w strategicznym dla niego pojedynku po to, by po pierwsze zdobyć z góry upatrzoną nagrodę pocieszenia z zagranej karty blefu, by np. następnie samemu zainicjować "plądrowanie" w innym miejscu, gdy wiemy, że przeciwnik prawdopodobnie nie ma już silnych "argumentów", bo jest tutaj dość dziwny, żeby nie powiedzieć sztuczny, "wikingowy zwyczaj" tracenia kart z ręki przez wygrywającego pojedynek, ale przegrywający już zachowują swoje karty (wiadomo, wikingowie to honorowy naród, ale aż tak?). I w sumie tyle... kładziemy figury, na bieżąco obserwujemy jak dużą łączną siłę mają, być może zwiększamy ich siłę przez karty (np. każda para wojów daje dodatkową siłę), zagrywamy inne niż zwykli wojownicy istoty-bestie, ewentualnie przemieszczamy figury z regionu na sąsiedni, i polujemy z tą garstką kart w ręce na punkty zwycięstwa lub blokujemy przeciwników, by oni nie otrzymali nic. Niewiele tu epickości poza szumnymi nazwami i figurkami! Jest to dość prosta (choć posiadająca całkiem spory zestaw reguł) gra taktyczna w sumie w licytację, po części ukrytą, bo zagrywamy dodatkowo karty: kto postawi więcej tu czy tam figur, kto przebije kogo podczas zainicjowanej bitwy (jeśli w ogóle się do niej ktoś dołączył) itd. Ledwo się zacznie, a już się kończy, bo ilość punktów "akcji" jest bardzo ograniczona, tak samo jak maksymalna ilość figur na planszy przez każdego gracza. Zdecydowanie (!) polecam sprawdzić i zagrać przed zakupem, bo niemal na pewno jest to co innego niż myślisz, by nie było, że potem sobie będziesz uzasadniał jej posiadanie bo już grę zakupiłeś. Ze względu na swoją specyficzność i oryginalność jest spoko, nie robi jednak szału, i niech was nie zmyli zdecydowanie przesadzony hype - to nie jest żadna epicka gra o bitwach, tylko szybka, taktyczna "kładzajka" (figur) i "zagrywarka" (kart) w trzech szybkich erach, by na koniec stwierdzić, że "jakoś" wyszło tak, że ktoś miał więcej punktów zwycięstwa po podliczeniu, a pozostali jakoś mniej :) A owo "jakoś" wynika najczęściej z dobrej znajomości kart, jak już inni w recenzjach wskazali - dotyczy to prawie każdej gry karcianej, a tej wybitnie, bo siła wojów podstawowych jest taka sama dla każdego, zaś zagrane karty decydują o różnicy. Podoba mi się w Blood Rage stopniowe zwiększanie współczynników w grze: ilości "akcji", maksymalnej ilości naszych figur na planszy jednocześnie, oraz ilości zdobywanych punktów chwały. Choć trudno w sumie je nazwać współczynnikami, bo są tak naprawdę ograniczeniami, które przesuwamy. Ale to w sumie tyle z głównych zalet.
Reklama
Najlepsze gry planszowe, Wsiąść do Pociągu, Catan, Osadnicy z Catanu, najlepsze planszówki, Carcassonne gra, gry planszowe dla 2 osób, gry planszowe sklep, Splendor, Arnak, Everdell, tanie planszówki, gry na imprezę, Brass: Birmingham, Root, Tajniacy, 5 sekund, Pociągi gra planszowa, top gier planszowych, gry planszowe na prezent, Gloomhaven, Monopoly, Terraformacja Marsa, Scrabble cena, Azul, ranking gier planszowych, gry planszowe na imprezę, gry planszowe dla dzieci, top lista, aktualności gier planszowych, zapowiedzi gier, przedsprzedaże planszówek, kalendarz premier, Wiedźmin.
Wykorzystujemy pliki cookies do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji treści i reklam oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego serwisu. Korzystanie ze strony planszeo.pl bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zamieszczana na urządzeniu, z którego korzystasz. Więcej na temat cookies znajdziesz w Polityce Prywatności dostępnej pod linkiem Polityka prywatności