Nadal nie rozumiem fenomenu tej gry. Od początku jakoś mocno mnie nie wciągnęła. Rozgrywka długa w opór, denerwujące planszetki, na której łatwo przesuwają się znaczniki, sporo kart w talii, przez co nie wiadomo co nam wpadnie na rękę. Może też trafić się taka karta u przeciwnika, która znienacka psuje Ci coś, a Ty nawet nie masz jak mu w tym przeszkodzić albo nie będzie Ci dane zemścić się przez całą rozgrywkę – gra jest losowa, ale raczej w irytujący dla mnie sposób. Jednakże nieco przyjemne jest terraformowanie tego Marsa, patrzeć jak pojawiają się kolejne budynki, lasy i woda na planszy, jak tlen oraz temperatura wzrasta na tej czerwonej planecie.
Ta gra często jest porównywana do Ark Novy, mają podobne niektóre elementy. Uważam, że Terraformacja Marsa lepiej wypada od wspomnianej wyżej gry, ponieważ podoba mi się bardziej to, że tutaj jest wspólna plansza, przez co przeszkadzamy sobie nawzajem i trochę „ścigamy się”, aby zająć najlepsze obszary na planecie, zebrać bonusy podnosząc tlen i temperaturę oraz zaklepać sobie tytuły i nagrody.