Wyobraź sobie Monopoly z pożyczaniem innym graczom zasobów i zagrywkami bezpośrednio uderzającymi w ich monopolistyczne, mafijne biznesy: ich ludzi, firmy czy pieniądze. Zamiast planszy, wokół której obracają się pionki, jest tu po prostu kilka bezpośrednio dostępnych kart na rynku do zajęcia. Gra ma też coś z takiego mafijnego pokera, bo z pokerową miną trzymamy nasze asy w ręku i czekamy na najlepszy moment ich zagrania. Akcje, które niejawnie przydzielamy naszym ludziom, dzielą się na zakupy z ww. rynku (w celu inwestycji przynoszących kasę) oraz rozkazy (szybkie operacje przynoszące zysk i często wymagające tych pierwszych, oraz ataki). Musimy tak pokombinować, by połączyć jedne i drugie, by wybić się ponad pozostałych graczy, robiąc inwestycje (np. nielegalny przemyt), a zarazem - i to jest właśnie ta mafijna różnica w stosunku do ww. Monopoly - atakując pozostałych lub negocjując z nimi. Sam aspekt inwestycyjny jest banalny i zależy od szczęścia: tego, jak się ułożą karty, a dodatkowo od rzutów kośćmi (które są bardzo irytującym przy tak małej ilości rund czynnikiem, i podejrzewam, że gdyby La Cosa Nostra została dzisiaj zaprojetkowana, ten czynnik losowy zostałby ograniczony na korzyść jakiejś ciekawszej mechaniki). I zapewne tak miało być. Jeden gracz podbierze z rynku lepiej zarabiające karty, inny musi kombinować jak tą przewagę zniwelować, celując np. w karty ataku, lub podbierając kluczowych dla realizacji skorumpowanych ludzi, np. gliniarz jest potrzebny, by zrealizować większe zlecenie - i jeśli posiada go w danym momencie tylko jeden gracz, to jedyna możliwość realizacji intratnego, zyskownego przedsięwzięcia, to użyć owego "zasobu" przeciwnika. Jest tu lekka asymetria poprzez początkowo dostępne karty dla każdej, na początku małej (bo otrzymujemy niewielką ilość gotówki na start, ale obserwujemy z każdą rundą jak nasze lewe interesy szybko zwiększają nam jej ilość), ale ambitnej mafinej "firmy", która rozumie zasady biznesu w nieco bardziej nieszablonowy sposób, niż w "grzecznym" Monopolu (z akcentem na wyraz "monopolu", a nie "grzecznym", bo tu też dążymy do brutalnej dominacji, a przeciwnicy użyją każdego łokcia rodziny, by do tego nie doszło), W grze występują nawet karty monopolu, dającym wyoki przychód, dzięki posiadaniu zdecydowanej przewagi przy jakichś postaciach np. dilerach - monopol w obszarze narkotyków. To, co robi tu różnicę w porównaniu do Monopoly zatem to mafijne aspekty gry: negocjacje i ataki, oba ze sobą powiązane. Możesz negocjować kto ma być zaatakowany, szantażowac, grozić i wymuszać na przeciwnikach pewne działania itd. Np. "pożycz mi prawnika, bo inaczej..." lub "potrzebuję twojego dilera, co chcesz w zamian?". I okazuje się, że same spokojne inwestycje nie wystarczą, trzeba mieć jeszcze argument "militarny", by móc je zagwarantować sobie... czyli, jakby nie patrzeć, historycznie klasyczny rozwój państw, oraz oczywiście, mafii. :) Tutaj nie mamy spokojnej głowy przy rozwijaniu swoich inwestycji - myślimy, że nasz świetnie ułożony silniczek do zarabiania co rundę będzie działał, a tu nagle jedna nieprzwidziana sytuacja (np. podebranie - "przekupienie" - kluczowego biznesmena przez innego gracza) i cały plan na nasze własne imperium może wziąć w łeb - negatywne emocje gwarantowane. ;) Mamy tu klasyczny dylemat: w jakim stopniu wykorzystujemy ograniczoną ilość akcji na inwestycje, a w jakim na podgryzanie przeciwników (z czego pieniędzy zwykle nie będzie, ale za to inni stracą...), a do realizacji swoich ambitnych planów rozbudowy swojego na początku małego biznesiku mamy do dyspozycji od trzech do sześciu synów (tzn. można dokupywać w trakcie rozgrywki kolejnych) mafijnej rodzinki, którym przydzielamy rozkazy wspomniane na początku, i których możemy podzielić na speców od brudnej roboty (czyli rzucania kostkami, bo rzucają większą ilością kostek) i resztę. :) Fajny niuans jest z tym, że podbierane postacie z rynku mają, poza swoją podstawową rolą czyli bycia "kluczem" do "drzwi inwestycyjnych" (np. prawnik przy "inwestycji" zatytułowanej "szantaż"), posiadają dodatkową umeiiejętność typu powtórzenie rzutu jedną kostką lub podejrzenie 2 kart z ręki przeciwnika. Po 4 rundach gry ten, kto najlepiej pokombinował z kartami z rynku, a następnie ich wykorzystaniem przeciw innym, po uwzględnieniu bonusu liczonego po zakończeniu, wyłoniony zostaje jako najbogatszy zwycięzca.