Jeśli przymknąć oko na raczej mało Lovecraftowski typ rozgrywki, co nawiasem mówiąc dotyczy prawie wszystkich planszowych gier z tym motywem (włączając Horror w Arkham LCG), to gra jest całkiem przyjemna i bardziej mi się kojarzy z horrorem w stylu komputerowego Doom czy Quake. Przypomina też trzon rozgrywki Horror w Arkham, bo przede wszystkim unikamy lub walczym z bestiami. Gra jest modułowa, przed rozgrywką wybieramy jednego z czterech Wielkich Przedwiecznych, w tym Cthulhu, wybieramy swoje postacie, a dokładniej ich asymetryczne talie, losowo rozmieszczamy na planszy-mapie Uniwersytetu w Arkham elementy, i rozpoczynamy grę w tym tajemmniczym miejscu. Początkowe tury to bardziej przesuwanie się po jeszcze relatywnie pustych pomieszczeniach, jednak z każdą kolejną rundą poprzez bramy do innych wymiarów będą pojawiały się kolejne bestie na planszy, a my z kolei będziemy budować tu i tam zapory, które będą atakowane a docelowo niszczone przez przeciwników. A my w tym galimatiasie próbujemy znaleźć wskazówki, które dedukcyjnie wyeliminują nieodpowiednie symbole do odprawienia magicznego zaklęcia, które zamknie bramy do wszechświatowych wymiarów. Więc rozgrywka przypomina, podobnie jak w Horror w Arkham LCG, bardziej survival horror niż oparte na pojawiających się, niejasnych poszlakach Lovecraftowskie opowiadania, i może kojarzyć się z takim innym Pandemic (w tej ostatniej wynajdujemy chorobę poprzez dociągnięcie odpowiedniego zestawu kart w danym kolorze, tu jest ciekawszy motyw bo poszukiwane symbole trzeba jeszcze dedukować), zwłaszcza w wersji Los Drużyny Pierścienia (której wystawiłem podobną ocenę czyli 7/10), ale wystarczająco innym, by gracze nie kojarzyli tych mechanik. A także "Brzdęk", bo również wykonujemy tu akcje, w tym ruch, za pomocą kart (tyle, że nie jest to deck-builder). Podejrzewam, że gdyby w tytule tej gry było "Pandemic Arkham" albo "Brzdęk! Nie budź Cthulhu!", ludzie rzuciliby się na nią i zapłacili 5-10 razy więcej. Takie dziwadła są na tym śmiesznym rynku gier i w ogóle rynku czegokolwiek. Gra jest fajna, zaskakująco przyjemna, pod pewnymi względami lepsza od Pandemica, dostajemy ponadto asymetryczne talie, różne warianty/moduły, ekstra komponenty, rózne rodzaje stworów=przeciwników, specyficzne reguły, a odgadywanie symboli do ostatecznego zaklęcia jest wisienką na torcie (jeśli nie zdążymy, mamy dramatyczny moment na koniec: musimy zgadywać na podstawie tych symboli, które udało się odkryć). Polecam zagrać.
Horror w Arkham: Ostatnia godzina to gra kooperacyjna, w której gracze wcielają się w badaczy próbujących powstrzymać rytuał przywołania Przedwiecznego na terenie Uniwersytetu Miskatonic. W trakcie rozgrywki poruszamy się po planszy, walczymy z potworami i zbieramy wskazówki, które pozwalają ustalić miejsce rytuału i go powstrzymać. Kluczowym elementem gry jest programowanie akcji, niestety to właśnie ten główny mechanizm jest jednocześnie największą bolączką tej gry. Każdy gracz zagrywa kartę pierwszeństwa bez pełnej wiedzy o decyzjach innych, a następnie karty zostają odsłonięte i gracz z najniższą wartością wykonuje górną, pozytywną akcję. Kolejni gracze niestety często zmuszeni są do rozpatrywania dolnych, zdecydowanie bardziej negatywnych efektów swoich kart. W praktyce zamiast pomagać w planowaniu, mechanika ta skutecznie je utrudnia i wprowadza sporo frustracji. Podczas rozgrywki często miałem wrażenie, że to gra „gra we mnie”, a nie ja w nią, a to z powodu, że realnie nie maiłem na nic wpływu, wszystkim decydował ślepy los. Do tego dochodzi żmudna aktywacja i przemieszczanie się potworów po kolejnych pomieszczeniach Uniwersytetu Miskatonic, co dodatkowo spowalnia całość i odbiera przyjemność z gry. Przez niefortunne rozwiązania związane z akcjami często przegrywamy nie dlatego, że popełniliśmy błąd, ale przez samą mechanikę gry. Samo szukanie odpowiedniej kombinacji wskazówek jest pomysłem ciekawym i dobrze przemyślanym, jednak trudno się tym cieszyć przez pozostałe rozwiązania zastosowane w grze. Jeśli chodzi o wykonanie, grafiki są te same, które Fantasy Flight Games umieszcza we wszystkich swoich grach, dla jednych będzie to plus, dla innych minus. Według mnie jeśli nie zdecydowano się na coś świeższego wizualnie, to mogli te środki przeznaczyć na dopracowanie lepiej samej mechaniki. Podsumowując Horror w Arkham: Ostatnia godzina to gra z ciekawym pomysłem, który niestety został przytłoczony przez nietrafione rozwiązania mechaniczne. Zamiast angażującej kooperacji dostajemy sporo frustracji i poczucie braku kontroli nad rozgrywką. Moja ocena to 5/10.
Kooperacyjna gra planszowa przeznaczona dla 1–4 graczy oferuje rozgrywkę trwającą około 30–60 minut.
Gracze wcielają się w badaczy próbujących powstrzymać przywołanie przedwiecznego przez kultystów na Uniwersytecie Miskatonic. Aby to osiągnąć, muszą zebrać odpowiednie symbole rytualne, odkrywając wskazówki ukryte w różnych budynkach kampusu, jednocześnie walcząc z potworami i zapobiegając rozprzestrzenianiu się zła Gra cechuje się dużą losowością, plansza jest wykonana dość nudno, a ciemne, ponure kolory nie zachęcają do dalszej rozgrywki. Zagrałam dwa razy i nie mam ochoty wracać do niej.