Siadając do stołu, czułem dużą ciekawość. Chciałem zobaczyć, jak to działa i jakie będą wrażenia. Podobno włoska szkoła euro jest najlepsza, więc oczekiwania miałem spore.
Wyspy Galapagos, listy pełne nowych gatunków, praca niemal naukowa nad każdym odkryciem… Nie będę ściemniał ja tam klimatu za dużo nie poczułem. To nie była dla mnie przygodowa wyprawa życia. Ale za to zobaczyłem coś innego. Ogrom możliwości. Głębię. I przede wszystkim satysfakcję z budowania strategii, która ma sens.
Już przy rozkładaniu gry widać, że to nie będzie lekki spacer. Mnóstwo elementów, ikon, torów, zależności. Pomyślałem: „To będzie ciężka wyprawa”. I faktycznie pierwsze rundy są wymagające. Wszystko jest ciasne, pola szybko się blokują i trzeba rzeźbić z tego, co zostanie. Chwila nieuwagi i można się konkretnie zablokować.
Ale gdy po kilku turach zaczynasz widzieć, jak to wszystko działa, jak akcje łączą się ze sobą, jak małe odkrycia napędzają kolejne ruchy, jak jeden dobrze zaplanowany krok uruchamia następny czujesz, że gra odwdzięcza się za twój wysiłek. To bardzo satysfakcjonujące uczucie.
To nie jest tytuł dla kogoś, kto chce lekkiej, szybkiej rozgrywki. Tu trzeba się zatrzymać, pomyśleć, zaplanować. I właśnie to planowanie sprawia mi ogromną frajdę.
Największa siła? Poczucie progresu.
To nie jest klasyczne „postaw pracownika i wykonaj akcję”.
Tutaj każdy robotnik ma poziom wiedzy w określonych dziedzinach nawigacja, biologia, geologia. Dopiero odpowiedni poziom pozwala wykonywać silniejsze akcje. Na początku czujesz ograniczenie. Twój pracownik potrafi niewiele. Każdy ruch jest skromny.
Ale kiedy inwestujesz w rozwój, nagle wszystko się zmienia. Możesz wykonywać mocniejsze wersje akcji, łączyć efekty, skracać sobie drogę do celów, oszczędzać zasoby. Z tury na turę czujesz, że jesteś coraz sprawniejszy.
W wielu eurograch rozwija się „silnik punktów”. Tu rozwijasz kompetencje postaci. I to naprawdę czuć.
Galapagos wyścig, który boli plansza wysp to świetnie zaprojektowana minigra w środku większej układanki. Poruszanie się po wyspach kosztuje sporo ruchu i wymaga odpowiednich umiejętności. Eksploracja daje natychmiastowe bonusy, sporo punktów i dostęp do bardzo istotnych akcji. I tu pojawia się napięcie. Ktoś może zająć pole, które idealnie pasowało do twojego planu. I nagle musisz improwizować. To nie jest agresywna gra, ale blokowanie akcji bywa bardzo odczuwalne. Szczególnie na początku, kiedy każdy ruch ma ogromne znaczenie.To prawdziwy wyścig o efektywność.
Muzeum, czyli timing jest wszystkim. Wysyłanie odkryć do muzeum to dla mnie jedna z najbardziej eleganckich mechanik w tej grze. Publikowanie odkryć to klucz do punktów, ale nie wystarczy coś odkryć trzeba jeszcze to wysłać i zrobić to w idealnym momencie.
Za wcześnie tracisz potencjał. Za późno ktoś może cię ubiec i cały plan się sypie.
To zmusza do myślenia kilka rund do przodu. I właśnie takie decyzje lubię najbardziej.
Siatka zależności, podoba mi się, jak wiele warstw punktowania tu działa: cele indywidualne, cele wspólne, premie za rozwój, eksplorację, końcowe bonusy. To tworzy gęstą sieć zależności.
Nie wystarczy robić „dużo rzeczy”. Trzeba robić je spójnie.
I kiedy wszystko zaczyna się zazębiać, kiedy eksploracja wspiera publikacje, a rozwój robotników pozwala zrobić akcję w idealnym momencie czujesz, że grasz dobrze. A ta gra nagradza dobre granie.
Dlaczego więc 8/10, a nie więcej?
Bo nie zawsze mam ochotę na tak intensywne planowanie. Nie zawsze mam trzy godziny na analizowanie każdego ruchu i czekanie na swoją kolej.To gra, którą trzeba poczuć, a nie tylko rozłożyć. I mimo że temat jest obecny, dla mnie to nadal dość suchy euras. Nie wszystkie akcje da się fabularnie obronić. Klimat jest raczej tłem niż motorem emocji.
Do tego gra jest surowa. Nie ma wielu mechanizmów ratunkowych. Błędy z pierwszej połowy potrafią ciągnąć się do końca. Jeśli źle wejdziesz w partię, możesz już z niej nie wyjść. Mniej doświadczeni gracze mogą się sfrustrować.
Ale jedno jest dla mnie jasne.
To bardzo dobry euras, który daje ogrom możliwości. A kiedy już wejdę w rytm wyciskania z każdej akcji maksimum wartości, czuję się jak odkrywca. Może nie wysp Galapagos. Ale odkrywca naprawdę dobrej gry.
8/10