Pamiętam, jak pisałem o Arcs półtorej roku temu. Wtedy graliśmy w egzemplarz po angielsku, co w moim przypadku oznaczało, że nie rozumiałem znaczenia większości kart gildii — a mimo to gra bardzo mi się podobała.
O czym jest Arcs?
O byciu zarządcą własnej frakcji w kosmosie. Frakcje są asymetryczne, choć wtedy graliśmy wariant bez asymetrii. Już wtedy frajda z rozgrywki była ogromna, a ja mogłem jedynie wyobrażać sobie, jak wiele możliwości daje gra z asymetrycznymi liderami i ich unikalnymi zdolnościami.
Wracając do sedna: staramy się przetrwać w kosmosie. Zasiedlamy nowe planety, budujemy struktury, rozbudowujemy flotę statków, walczymy z innymi graczami i zbieramy surowce, które następnie wymieniamy na konkretne akcje.
Bardzo ciekawym zabiegiem jest system zagrywania kart akcji — to one określają inicjatywę w kolejnej turze: kto zaczyna, ile akcji wykona, a dodatkowo pierwszy gracz decyduje, za co punktujemy w danym pokoleniu (rundzie).
Arcs jest grą nastawioną na negatywną interakcję. Możemy okradać planety rywali, zabierać im surowce, a jakby tego było mało — brać zakładników. Co istotne, nie za wszystko zdobywa się punkty w danym pokoleniu, co wymusza ciągłe dostosowywanie strategii.
Bardzo mi się to wszystko spodobało — na tyle, że już wtedy wiedziałem, iż jeśli gra wyjdzie po polsku, będę chciał ją mieć. Arcs oferuje mnóstwo zwrotów akcji i nawet gdy początek partii jest słaby, w każdej chwili można wrócić do gry i powalczyć o zwycięstwo.
Na ogromny plus zasługuje system punktowania, walka (sami decydujemy, jakimi kośćmi atakujemy przeciwnika) oraz ogólna dynamika rozgrywki. Gra mocno angażuje, sytuacja na stole potrafi zmienić się błyskawicznie, a plansza i ilustracje na kartach są po prostu świetne.
Arcs to zdecydowanie coś więcej niż sucha walka o punkty. To klimat, narracja i prawdziwe przeżycie. Z asymetrycznymi liderami — może być tylko lepiej. Ale do tego jeszcze wrócę.
Dziś mogę już śmiało stwierdzić, że Arcs bardzo dobrze działa nawet na dwie osoby. Oczywiście — im więcej graczy, tym więcej się dzieje — ale i w duecie emocji nie brakuje. Jestem zachwycony zwrotami akcji i ciągłą walką o każdy punkt. Wygrałem, choć nie bez trudu, a kości zdecydowanie nie były moim sprzymierzeńcem.
Ta rozgrywka przypomniała mi, jak epicka jest to gra.
Teraz mogę bez wahania zmienić ocenę:
Arcs to epickie przeżycie, a nie zwykła gra planszowa.
Wiem, że wiele osób odbija się od niej po pierwszej partii — i rozumiem to. To tytuł, w który trzeba zagrać kilka razy, aby dostrzec wszystkie zależności i głębię tej cudownej kosmicznej opery.
10/10