Home
Szukaj
Premiery
Moje gry
Menu
155,32 zł
Dostępna

Wyścig

Liczba graczy: 2 - 4
Wiek od: 6 lat
Autorzy: Marcin Wilk
Premiera: 18.07.2026
Wydanie polskie: Gremia
Wydanie oryginalne: Gremia
WYŚCIG to gra planszowa przeznaczona dla 2–4 graczy. Celem rozgrywki jest wygranie tytułowego wyścigu. Gracze muszą dobrać odpowiednią strategię, w tym właściwe opony - na suchą lub mokrą nawierzchnię. Wybór opon stanowi kluczowy element mechaniki gry. W trakcie rozgrywki pojawiają się także karty zdarzeń losowych, przedstawiające sytuacje, które mogą wydarzyć się w każdym wyścigu, takie... czytaj dalej
Zaloguj się aby dodać komentarz
Liczba wystawionych
opinii: 51
03.08.2026 22:11
Dodajcie zdjęcia, bo aż jestem ciekawy kto w tym sporze ma rację.
Liczba wystawionych
opinii: 28
31.07.2026 02:32
Grałem w prototyp (czyli jak się potem okazało finalną wersję) i oceniając przez pryzmat prototypu uznałem, że jest potencjał. No niestety został on całkowicie zmarnowany. I już miałem odpuścić, po prostu przejść obojętnie obok tego wytworu (bo nazywać pełnoprawną grą się nie ośmielę), ale wtedy moją uwagę przykuła obrzydliwa postawa autora w stosunku do graczy. Od straszenia sądami za niepochlebne opinie pełne konstruktywnej krytyki, przez gównoburze na planszówkowych profilach, do fejkowych profili, wystawiających pozytywne opinie. Paskudne praktyki!
I ja naprawdę wierzę, że to dzieło pana Marcina, może komuś sprawić frajdę. Jestem w stanie uwierzyć że urzekła kogoś w swojej prostocie. Ktoś czuł wyścigowe emocje podczas partii. Tak, to nie brzmi wcale nierealnie. 

Ale przeglądając opinie, widzimy jasno - ludzie, którzy zagrali w Wyścig, mówią jednogłośnie o jej licznych wadach, wybrakowaniu i nieprzyjemnych kontaktach z autorem. 
A pozytywne opinie? (Świeże konta, tylko jedna wystawiona opinia na portalu - Wyścig. To już wzbudza podejrzenia) Opowiadają o TRUDNYCH ZASADACH albo PRZEPIĘKNYM WYDANIU. Litości. Jak wspominałem wyżej, da się w tym produkcie znaleźć jakieś zalety, ale NA PEWNO NIE SĄ NIMI ZŁOŻONOŚĆ, CZY OGROM STRATEGICZNYCH DECYZJI, A NAPISANIE, ŻE TA GRA JEST ŁADNA TO JUŻ TOTALNA KPINA! 
Za 160zł otrzymujemy trochę kartonu, z żetonami o banalnych, byle jakich grafikach (okładka jest wyjątkiem, nawet ładna), a plansza to już naprawdę, lepiej na szybko nabazgrać ulicę w zeszycie i na tym grać, mniejszy wstyd na stole.  

Nie będę powtarzał po innych, temat samej rozgrywki, zasad i mechanik został wyczerpany w tych opiniach do cna i rozłożony na czynniki pierwsze. Od siebie mogę szybko podsumować, że to chińczyk, w którym możemy pionkom raz na czas zmieniać opony, dzięki czemu ruszają się o jedno pole więcej lub mniej. 
Ale taka zabawa też ma swoich fanów. Nie oceniałbym Wyścigu tak surowo, gdyby nie obrzydliwa postawa autora i niesprawiedliwy marketing. 
3/10 dla gry -2 za zachowanie autora. W sumie to chciałbym odjąć więcej, żeby zbalansować fałszywe opinie, ale no cóż, nie da się już spaść niżej. Prawda, Panie Marcinie? 

Liczba wystawionych
opinii: 1
30.07.2026 00:30
Gra bardzo ciekawa. Towarzyszą jej emocje i cały czas trzeba myśleć nad strategią. Graficznie też wszystko ładnie wygląda. Idealne rozwiązanie na nadchodzące długie wieczory.  
Liczba wystawionych
opinii: 1
29.07.2026 23:14
Poza fajną okładką i głośnym zachwalaniem gry tylko przez twórcę, jest to jeden wielki kasztan. To już chyba lepszy Chińczyk, bo nie wmawia nikomu że jest czymś, czym nie jest.
Nie polecam nawet podchodzić do tego.
Liczba wystawionych
opinii: 1
29.07.2026 02:51
Mialem okazję zaznajomić się z grą. Zasady w pierwszej chwili są trudne co świadczy o wielu możliwościach i wątkach prodzadzenia gry. Z czasem gra staje się bardzo emocjonująca i bardzo zachęca do spędzania przy niej czasu. Jakość wykonania na bardzo dobrym poziomie. Pionki (wyścigówki) można zastąpić własnymi modelami co personalizuje grę! Gorąco polecam! 
Liczba wystawionych
opinii: 236
25.07.2026 23:12
Do tej gry podchodziłem bez większej ekscytacji ponieważ gra wygląda na bardzo brzydką, natomiast sam temat wyścigów samochodowych ma ogromny potencjał. Rywalizacja na torze, walka o pozycję, decyzje dotyczące ryzyka, wybór odpowiedniego momentu na zjazd do boksu, wszystko to brzmi jak materiał na świetną planszówkę. Niestety po pierwszej poważnej rozgrywce zostało przede wszystkim rozczarowanie, bo największym problemem tej gry nie jest fabuła, klimat czy wykonanie, ale sama mechanika.

Zagrałem na poważnie dwa okrążenia i miałem poczucie, że zobaczyłem już wszystko, co ta gra ma do zaoferowania. Cały wyścig trwał sześć okrążeń i nie było tego momentu, w którym tytuł zaczyna się rozwijać, pojawiają się nowe możliwości albo trzeba zacząć naprawdę kombinować. Zamiast tego było głównie przesuwanie bolidu po torze i oczekiwanie na kolejne rzuty kością. Pierwszy raz zdarzyło mi się podczas gry planszowej, że po pierwszym okrążeniu miałem ochotę po prostu wstać od stołu i zakończyć rozgrywkę. Nie dlatego, że gra była trudna albo wymagająca, tylko dlatego, że bardzo szybko przestała dawać jakikolwiek powód, żeby dalej przy niej siedzieć.

Największy problem mam z tym, że gra przedstawiana jest jako strategiczna. Strategia w planszówkach polega na podejmowaniu decyzji, które mają znaczenie i pozwalają graczowi wpływać na wynik. Tutaj tych decyzji jest zwyczajnie za mało. Najważniejszy wybór podejmujemy właściwie na początku, wybierając rodzaj opon. Później przez dużą część gry przesuwamy tylko swoje bolidy o ilość pól na które pozwala wybrana przez nas mieszanka, czekając na moment, kiedy będzie można zmienić ogumienie. Sama zmiana opon, która powinna być jednym z najważniejszych elementów taktycznych wyścigu, została mocno oddana losowości, ponieważ czas postoju zależy od rzutu kością. W efekcie bardzo ważny moment wyścigu może zostać rozstrzygnięty nie przez dobrą decyzję gracza, ale przez przypadek.

Losowości w tej grze jest po prostu za dużo. Rzut kością decyduje o długości deszczu, konsekwencjach jazdy w trudnych warunkach, przyspieszaniu, karach z kart wydarzeń i czasie wymiany opon. Sama obecność kości nie jest problemem, bo wiele świetnych gier korzysta z losowości. Problem pojawia się wtedy, kiedy losowość zaczyna zastępować decyzje. Tutaj zamiast zastanawiać się, jaki ruch będzie najlepszy, często zastanawiamy się tylko, jaki wynik wypadnie.

W grze o wyścigach samochodowych oczekiwałbym emocji. Chciałbym czuć presję przeciwników, kalkulować, czy jeszcze jedno okrążenie wytrzymać na zużytych oponach, czy zjechać wcześniej do alei serwisowej, ryzykować albo grać bezpiecznie. Chciałbym mieć poczucie, że moje decyzje prowadzą mnie do zwycięstwa. Tutaj przez większość rozgrywki sprowadza się to do przesuwania znacznika o określoną liczbę pól. Przyspieszenie, które powinno być jednym z najbardziej emocjonujących elementów, również jest mocno zależne od przypadku, a kara za nieudany ruch potrafi całkowicie wybić gracza z rywalizacji.

Sam tor również nie pomaga. Bardzo szybko można zauważyć jedną najbardziej opłacalną linię jazdy. Brakuje różnych sposobów pokonywania zakrętów i sytuacji, w których gracz naprawdę musi podjąć trudny wybór. Szczególnie problematyczne jest to przy większej liczbie osób, ponieważ czwarty gracz ma wyraźnie trudniejszą sytuację na starcie. Pierwsze bolidy blokują najlepszą linię przejazdu, a gra nie posiada mechanizmu, który wyrównywałby te szanse. Nie oznacza to oczywiście, że czwarty gracz nie może wygrać, ale jego pozycja początkowa jest po prostu mniej korzystna.

Rozczarowuje również talia kart wydarzeń. W tego typu grze wydarzenia powinny zmieniać sytuację na torze, tworzyć napięcie i wymuszać nowe decyzje. Tutaj bardzo często karta oznacza po prostu, że nic szczególnego się nie dzieje. Duża część talii nie wnosi realnej wartości do rozgrywki. Sama liczba kart może robić wrażenie, ale ilość nie zastępuje jakości. Czasami prostszy mechanizm losowania warunków na torze byłby znacznie ciekawszy i bardziej przejrzysty.

Brakuje też różnorodności pomiędzy bolidami. Wszystkie samochody są bardzo podobne, przez co kolejne rozgrywki nie zmieniają się znacząco. Wystarczyłoby wprowadzić różne charakterystyki maszyn, jeden samochód szybszy na prostych, inny lepiej radzący sobie w zakrętach, jeszcze inny mocniejszy w deszczu, żeby pojawiły się nowe możliwości i decyzje. Obecnie każdy gracz wykonuje bardzo podobny plan.

Interakcja między zawodnikami również jest bardzo ograniczona. Najczęściej sprowadza się do tego, że ktoś zajmuje miejsce na torze i blokuje przejazd. Brakuje prawdziwej walki o pozycję, zagrywek przeciwko rywalom i sytuacji, w których jeden gracz może realnie wpłynąć na wyścig drugiego.

Mam również zastrzeżenia do samego wykonania. Elementy gry sprawiają wrażenie bardzo podstawowych, a część rozwiązań jest niepotrzebnie skomplikowana. System oznaczania zużycia opon można było zrobić znacznie prościej i bardziej intuicyjnie. Instrukcja również wymagałaby większej pracy, brakuje lepszej redakcji, przykładów, ilustracji i dokładnego wyjaśnienia niektórych sytuacji. Przy grze, która opiera się na wielu szczegółach, dobra instrukcja jest bardzo ważna.

Najbardziej szkoda tego, że sam pomysł naprawdę miał potencjał. Wyścigi samochodowe to temat, który aż prosi się o dobrą planszówkę. Problem polega na tym, że tutaj zabrakło najważniejszego elementu, przełożenia emocji prawdziwego wyścigu na mechanikę gry.

Nie uważam, że każda prosta gra jest zła. Istnieją świetne lekkie tytuły rodzinne, które potrafią dać mnóstwo zabawy. Problem w tym, że ta gra próbuje być czymś więcej, a nie dostarcza tego, czego oczekuje się od gry strategicznej. Dla osób szukających bardzo prostej rozrywki z rodziną być może znajdzie swoich odbiorców, ale gracze oczekujący planowania, rywalizacji i poczucia wpływu na wynik prawdopodobnie szybko poczują rozczarowanie.

Niestety samochód zatrzymał się jeszcze przed pierwszym zakrętem.
Cała reszta została chyba gdzieś zgubiona w alei serwisowej.
„Wyścig” nie przegrał ostatniego okrążenia.
On nigdy nie ruszył ze startu.

1/10 na zachętę dla autora, tak naprawdę gra nie zasługuje na nic w tym kształcie nie powinna być nigdy wydana. Najgorsza gra w jaką grałem do tej pory.

Osobny rozdział tej historii stanowi sam autor gry, który w mojej ocenie do dziś nie potrafi jasno określić, czym właściwie jest jego własny projekt. Raz przedstawia go jako grę strategiczną, innym razem jako wyścig z elementami strategii. Z jednej strony mówi, że jest to tytuł dla fanów wyścigów, z drugiej jednak trudno znaleźć w nim elementy, które rzeczywiście oddawałyby emocje, decyzje i napięcie znane z prawdziwych gier wyścigowych.

Już teraz można powiedzieć, że nie jest to debiut na miarę uznanych twórców pokroju Thomas Holek. Sam fakt stworzenia gry i doprowadzenia jej do wydania nie czyni jeszcze nikogo doświadczonym projektantem. Projektant musi znać rynek, rozumieć mechaniki, obserwować trendy i przede wszystkim, grać w gry. Tymczasem autor „Wyścigu” wielokrotnie podkreślał, że sam nie jest graczem planszowym. To widać nie tylko w samej konstrukcji gry, ale również w sposobie prowadzenia dyskusji z osobami, które próbują wskazać jej problemy.

Brak znajomości współczesnych gier planszowych jest widoczny w wypowiedziach autora, zarówno w komentarzach pod publikacjami dotyczącymi premiery, jak i w dyskusjach pod recenzjami. Problem polega na tym, że autor zdaje się uważać brak doświadczenia w graniu za zaletę, podczas gdy w rzeczywistości jest to ogromne ograniczenie. To trochę tak, jakby ktoś chciał projektować samochody, nigdy wcześniej nimi nie jeżdżąc i twierdził, że właśnie dzięki temu stworzy coś wyjątkowego.
Podczas rozmowy po rozgrywce przedstawialiśmy autorowi konkretne uwagi dotyczące mechaniki, rozgrywki i odbioru gry. Zamiast merytorycznej wymiany argumentów często pojawiały się odpowiedzi w stylu: „innym się podoba” albo „najwidoczniej nie jesteś fanem wyścigów”. Taki sposób reagowania nie jest obroną projektu, jest zamykaniem drzwi przed jakąkolwiek krytyką.

Trzeba jasno powiedzieć: za jakość gry odpowiada jej twórca, a nie gracze, którzy wskazują jej niedociągnięcia. Osoba kupująca grę ma prawo oczekiwać produktu dopracowanego, przetestowanego i odpowiadającego temu, co obiecuje opis wydawcy. Krytyczna opinia nie jest atakiem personalnym. Jest informacją zwrotną. Jeśli każdą negatywną uwagę traktuje się jako hejt, problem nie leży po stronie odbiorców, tylko po stronie autora, który nie potrafi przyjąć odpowiedzialności za własny projekt.

Szczególnie zaskakujące było przyznanie przez autora, że jako twórca nie może być jednocześnie graczem. To stwierdzenie pokazuje fundamentalne niezrozumienie procesu projektowania gier. Dobry projektant nie tworzy w próżni. Gra, analizuje, porównuje, szuka inspiracji i wie, z czym jego produkt będzie konkurował. Nie można stworzyć najlepszej gry wyścigowej, nie znając praktycznie żadnych innych gier wyścigowych.

Najbardziej zastanawiające jest to, że problemy z „Wyścigiem” nie zaczęły się w momencie premiery. One były widoczne dużo wcześniej i były wielokrotnie sygnalizowane autorowi. Prototyp gry został zaprezentowany grupie testerów w Przemyślu, gdzie twórca otrzymał konkretny, szczegółowy feedback dotyczący mechaniki, balansu oraz elementów, które wymagały gruntownej przebudowy. Nie były to przypadkowe narzekania przy stole, ale uwagi osób, które poświęciły swój czas, aby pomóc dopracować projekt.
Według osób, które miały okazję poznać wcześniejszą wersję gry, był to projekt jeszcze bardziej surowy niż obecnie. Rozgrywka miała opierać się głównie na wyborze opon, mechanicznym przesuwaniu pionków o określoną liczbę pól. Zamiast wyścigu pełnego napięcia i rywalizacji otrzymywano schematyczną sekwencję ruchów, w której trudno było znaleźć głębsze decyzje strategiczne czy poczucie prawdziwej rywalizacji.
Największym problemem nie było jednak samo to, że prototyp wymagał pracy, większość gier planszowych na pewnym etapie właśnie tak wygląda. Problemem była reakcja autora na otrzymane uwagi. Zamiast potraktować je jako szansę na rozwój projektu, sprawiał wrażenie osoby przekonanej, że gra jest już gotowym, kompletnym produktem i nie wymaga większych zmian.
Późniejsze poprawki nie zmieniły tego, że podstawowe założenia projektu nadal pozostawały problematyczne. Niektórych problemów nie da się naprawić kilkoma kosmetycznymi zmianami, ponieważ wynikają one z samego fundamentu gry. Jeśli rdzeń rozgrywki nie dostarcza odpowiednich emocji, decyzji i satysfakcji, kolejne drobne dodatki nie sprawią nagle, że projekt stanie się dopracowanym tytułem.

Twórca gry musi rozumieć jedną podstawową rzecz: projekt nie jest jego dzieckiem, którego każdy musi podziwiać. Gra jest produktem, który trafia do odbiorców i podlega ocenie. Jeśli ktoś decyduje się wejść na rynek, musi być gotowy zarówno na pochwały, jak i na krytykę.
„Wyścig” jest dla mnie przykładem projektu, który został wydany zbyt wcześnie i zamiast przejść kolejne etapy rozwoju, trafił na rynek w stanie wymagającym dalszej pracy. Najbardziej rozczarowujące jest to, że wiele osób próbowało pomóc tę grę poprawić, ale ich sugestie zostały potraktowane jak atak.
Ta historia pokazuje jedną ważną rzecz: największym przeciwnikiem autora często nie jest krytyka, konkurencja ani trudny rynek. Największym przeciwnikiem może być przekonanie, że własny projekt jest genialny i nie wymaga już żadnych zmian.

Cała sytuacja wokół premiery „Wyścigu” pokazuje też ważną rzecz: największym wyzwaniem dla autora nie zawsze jest stworzenie gry, ale umiejętność słuchania osób, które pomagają ją ulepszyć. Wydawnictwo powinno zwolnić autora i zainteresować się prototypami gier gotowych do wydania, będzie to z korzyścią dla wydawnictwa. Przekonanie, że „albo się to umie, albo nie”, jest nie tylko błędne, ale również niebezpieczne dla samego twórcy. Najlepsi projektanci na świecie nie osiągnęli sukcesu dlatego, że od początku wszystko wiedzieli. Osiągnęli go dlatego, że potrafili słuchać, uczyć się i przyjmować krytykę.

Ostatecznie planszówka nie wygrywa dzięki pewności siebie autora, ale dzięki satysfakcji graczy. Można ogłosić swój projekt przełomowym, wyjątkowym i najlepszym w historii, ale po premierze przychodzi najważniejszy test, stół, gracze i ich opinia. A tego testu nie da się wygrać krzykiem, obrażaniem krytyków ani powtarzaniem własnych sloganów. Gra musi przemówić sama. Jeśli tego nie potrafi, żadne słowa autora jej nie uratują, a tym bardziej groźby sądem i prawnikami.

Pan Marcin przegrał ten wyścig.
Liczba wystawionych
opinii: 2
23.07.2026 18:28
Najlepsza wyścigowa gra planszowa.*





















* - Nie powiedział nikt prócz autora.
Liczba wystawionych
opinii: 31
22.07.2026 12:05
Unikać jak ognia. Można znacznie lepiej wydać 150zł. Gra przestarzała pod każdym względem. Autor najprawdopodobniej zaburzony. Szkoda gadać.
Liczba wystawionych
opinii: 1
21.07.2026 21:08
Gra bardzo fajna. 
Liczba wystawionych
opinii: 5
21.07.2026 12:07
Gra Wyścig jest swojego rodzaju wariacją na temat gry Chińczyk. Poruszamy się po torze o konkretną liczbę pól w zależności od wybranych opon (10/9/8 pól), możemy również zaryzykować i rzucić kostką deklarując przyśpieszenie o wybraną liczbę pól. Jeśli wyrzucimy więcej niż deklarowaliśmy to jedziemy o dodatkowe pola, jeśli nie, wypadamy z toru na jedną do trzech tur. I tak sobie "gramy" póki lider nie przekroczy białej linii sektora. Wtedy dociąga kartę wydarzenia i "coś się dzieję". Coś czyli w 90-95% nic... I jeździmy sobie X okrążeń które ustaliliśmy przed rozgrywką. A przepraszam, możemy jeszcze "zdecydować strategicznie" o zmianie opon. Każdy rodzaj opon ma określona liczbę okrążeń które może przejechać - szybkie starczają na 3 okrążenia, średnie na 5, a wolne na 7. W efekcie nie ma w tym żądnej strategii kiedy to zrobimy bo gra i tak wymusi w pewnym momencie zmianę opon, bo dalej nie pojedziemy. I uwaga, wjazd do boksa oznacza rzut kością. Jeśli wyrzucimy 1-3 stoimy jedną kolejkę, 4-5 to stoimy dwie, a 6 oznacza aż trzy tury stania w miejscu gdzie inni gracze dalej jadą. Niby największe prawdopodobieństwo jest, iż będziemy stać jedną kolejkę ale kość jest kapryśna i zawsze zrobi Ci na złość. Wspomnijmy o wydarzeniach - mamy żółtą flagę która zakazuje nam przyspieszać przez X okrążeń póki lider wyścigu nie przekroczy mety. Sprowadza się to do poruszania się tylko o liczbę pól które nam narzucają wybrane opony. Mamy również wydarzenie "deszcz" - wtedy wszyscy przed ruchem rzucają kością i jeśli wypadnie 1 na kości to wypadasz z toru, a przyśpieszanie staje się trudniejsze do osiągnięcia. Znowu kość jest kapryśną mechaniką, a brak niwelacji losowości w grze gdzie ciągle możemy wypadać z toru jest łagodnie mówiąc niedopatrzeniem.
Gra WYŚCIG jest dla mnie niesamowitym crapem, który nie powinien istnieć na planszówkowym rynku. Autor też jest HITEM. Jest to osoba, która jest głucha na argumenty, że jego gra powinna wrócić do developmentu. Rozmowa z nim mija się z celem a miałam nieprzyjemność osobiście z nim rozmawiać po rozgrywce. Facet uważa, że jego gra jest NAJLEPSZĄ GRĄ WYŚCIGOWĄ a nie zagrał w ani jedną grę planszową do czego się przyznał. Stwierdził że on jest twórcą a nie graczem, a twórca wręcz nie powinien być graczem. Facet nie ma pojęcia o nowoczesnych grach planszowych. Nie rozumiał nawet co się do niego mówi. Przeczytał jedną instrukcję do gry Turbo i on już wie jak się tworzy gry planszowe. Ja jak i moi towarzysze próbowaliśmy go uświadomić, że tak teraźniejsze gry nie działają i nie wyglądają i znajomość rynku i gatunku to minimum z którym powinien się zapoznać. Facet otrzymał nawet rady jak ulepszyć grę aby przypominała grę - stwierdził, że ma zajebistą grę, najlepszą i ma to gdzieś, a nasze uwagi to hejt. 
Jest to bardzo smutne i irytujące, że taki produkt trafił na rynek, a wiele super prototypów może nigdy nie zostać wydanych. Większego ignoranta również nie spotkałam w swoim życiu. Oby jak najmniej takich twórców w naszym hobby, bo nawet najwięksi twórcy potrzebują pomocy przy dopieszczaniu swoich gier i nie wstydzą się o nią prosić.
Liczba wystawionych
opinii: 1
20.07.2026 12:31
Gra autora, który twierdzi, że albo jesteś twórcą, albo graczem. Widać. Robi sam po swojemu i nie inspiruje się innymi. Jak dla mnie widać w tym podejściu, że nawet nie chce się zainteresować tematem, bo sam wie lepiej. Zresztą żadnej krytyki nie przyjął i nie przemyślał. 30 lat temu wychodziły gry o wiekszej jakości wydania, nie mówiąc już o mechanikach, które są przestarzałe jeszcze bardziej. Nie ma się czemu dziwić, skoro autor nie ma żadnej wiedzy o grach planszowych. Stosunek ceny do jakości jest nieskończenie nieopłacalny dla kupującego. 
Reklama
Najlepsze gry planszowe, Wsiąść do Pociągu, Catan, Osadnicy z Catanu, najlepsze planszówki, Carcassonne gra, gry planszowe dla 2 osób, gry planszowe sklep, Splendor, Arnak, Everdell, tanie planszówki, gry na imprezę, Brass: Birmingham, Root, Tajniacy, 5 sekund, Pociągi gra planszowa, top gier planszowych, gry planszowe na prezent, Gloomhaven, Monopoly, Terraformacja Marsa, Scrabble cena, Azul, ranking gier planszowych, gry planszowe na imprezę, gry planszowe dla dzieci, top lista, aktualności gier planszowych, zapowiedzi gier, przedsprzedaże planszówek, kalendarz premier, Wiedźmin.
Wykorzystujemy pliki cookies do celów statystycznych, analitycznych, personalizacji treści i reklam oraz celów związanych z bezpieczeństwem naszego serwisu. Korzystanie ze strony planszeo.pl bez zmiany ustawień przeglądarki lub zastosowania funkcjonalności rezygnacji opisanych w Polityce Prywatności oznacza, że pliki cookies będą zamieszczana na urządzeniu, z którego korzystasz. Więcej na temat cookies znajdziesz w Polityce Prywatności dostępnej pod linkiem Polityka prywatności