Podstawowe informacje
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: ok. 30 min na gracza
Wiek: 14+
Autorzy: Tim Eisner, Ben Eisner, Ian Moss
Wydawnictwo: GALAKTA
Cena: ok. 330 zł
Zawartość pudełka
Cudownie kolorowa i piękna kolorystycznie plansza krainy czarów przykuwa uwagę od pierwszej chwili. Do tego 5 plansz dla graczy, garście żetonów, dysków, mnóstwo kart, pionki (standy) liderów i mieszkańców krainy czarów. Wszystko zaprojektowane i wykonane z największą starannością cieszy oko i sprawia, że jest to jedna z najpiękniejszych gier, w jaką grałam.
Mechanika gry
Rozgrywka składa się z trzech rund, z których każda dzieli się na dwie fazy:
Faza herbatki – gracze dobierają karty, pozyskują sojuszników i przygotowują się do nadchodzących bitew.
Faza wojny – dochodzi do rozstrzygających starć w różnych regionach Krainy Czarów.
Kluczowym elementem jest mechanika budowania woreczka, do którego gracze dokładają pozytywne i negatywne żetony, ponieważ każdy gracz losuje w fazie wojny żetony z własnego woreczka. Zatem strategia jest tu ważna, ale o wiele ważniejsze jest jednak szczęście.
Ocena
Gra przenosi graczy do Krainy Czarów, gdzie po pęknięciu magicznego lustra mieszkańcy popadli w obłęd. Mamy do dyspozycji asymetryczne postaci - Alicja, Królowa Kier, Dżabbersmok, Kapelusznik i Kot z Cheshire. Bardzo podoba mi się motyw herbatki Kapelusznika, który stanowi centralny punkt gry, podczas którego gracza gromadzą zasoby krążąc wokół stołu.
„Wojna w Krainie Czarów” to gra dla tych, którzy nie poszukują głębokiej, strategicznej rozgrywki, ale zdają się na los. To gra z unikalnym klimatem dla mniej doświadczonych graczy i niekoniecznie jak podaje producent powyżej 14 roku życia, ale dla młodszych. Rozgrywka nie jest zbyt długa i daje pełnię intensywnej zabawy, jednak warto pamiętać, że czym więcej graczy, tym większa frajda.
Dla kogo? Gra nie jest szczególnie skomplikowana w kwestii zasad jednak trochę to trwa, a rozgrywka wymaga trochę kombinowania i cierpliwości, więc myślę, że z dziećmi poniżej 12 roku życia nie ma co siadać. Tytuł zdecydowanie dla osób lubiących push your luck i dość dużą dawkę losowości. Jeżeli ktoś liczy na typowe area control to może być zawiedziony.
O co chodzi?: Jak głosi tytuł w Krainie Czarów odbywa się wojna, w której gracze jako przywódcy armii będą sie ścierać o kontrolę nad 5 lokacjami. Rozgrywka podzielona jest na dwie fazy. W fazie herbatki, będziemy pozyskiwać po 4 karty dostarczające nam środki (armie, bohaterów, karty misji itp.). Natomiast w fazie walki...będziemy walczyć. Walka polega na wyciąganiu z worka żetonów reprezentujących armie oraz żetony szaleństwa, a zwycięża osoba, która jako ostatnia pozostanie na placu boju lub ta która po spasowaniu innych graczy ma największą siłę. Gra kończy się po 3 rundach, a wygrywa gracz, któremu udało się zebrać największą ilość punktów.
Wrażenia: W ogóle mnie ta gra nie interesowała. Mało tego - jak dowiedziałem się, że mam w nia zagrać i to we dwie osoby, to byłem lekko niezadowlony i myslałem, że to będzie strata czasu. Jak miło się pomylić. Gra podoba mi się bardzo i zdecydowanie była moją grą kwietnia, bo zagrałem w nia całkiem sporo razy, a każdy z nich był dla mnie równie ciekawy. Rozgrywka mimo dośc długiego tłumaczenia jest dość dynamiczna - chociaz ani razu nie grałem w nią w pełnym składzie. Zasady po przyswojeniu też okazują sie proste i w trakcie rozgrywki nie tracimy czasu na sprawdzanie instrukcji, czy dopytywanie. Losowość, chociaż ogromna jakoś mnie nie mierzi, ale może dlatego, że zawsze los mi sprzyjał. 😃
Wykonanie: Grałem w wojne w krainie czarów w dwóch wersjach. Polski retail z kartonowymi żetonami, standami bohaterów, "generycznymi" meplami armii itp. Oraz w Angielską wersje Deluxe z ala pokerowymi żetonami armii, dwuwarstwowymi planszetkami graczy, figurkami w miejsce standów, oraz pewnie innymi bajerami o których już zapomniałem. No właśnie, czemu o nich zapomniałem? Ano dlatego, że są w mojej ocenie zbędne i gra w wersji retail nie wymaga moim zdaniem ulepszeń. Pewnie, ciężkie solidne, żetony fajnie trzyma się w ręku, ale kartonowe elementy absolutnie dają radę. Nie wspominając o figurkach, na które nawet nie zwraca się, w czasie gry uwagi, a nie pomalowane wcale nie wyglądają lepiej niż standy.
Na razie murowany kandydat do TOP roku!
Co za świetna gra! Nawet nie wiem co mam napisać. Emocjonujący mariaż worker placementu, z set collection (po części te mechaniki występują) i przede wszystkim woreczkami i push your luckiem niczym w Szarlatanach i sporymi wojnami i area controlem.
Świetne rozwiązania, mocno tematycznie powiązane. Klimat z Alicji wylewa się z planszy wiadrami. Gra wciąga, przemiela i daję taką zajawę z gry. Wiadomo - to nie jest krótka gra. Nie wiem jak hula na 3-4 graczy, bo nie grałem. Ale mi to wystarcza, żeby chcieć ją mieć na koniec roku i tyle. REWELKA!