Mały Epicki Cthulhu to kooperacyjna gra, w której wcielamy się w badaczy próbujących powstrzymać Przedwiecznego. W trakcie rozgrywki przemierzamy Nowe Arkhamoore, zbieramy macki, tłumaczymy kolejne strony Necronomiconu, walczymy z kroczącymi i ostatecznie próbujemy zapieczętować sześć portali, zanim Przedwieczny osiągnie pełnię swojej mocy. Muszę przyznać, że gra bardzo mnie zaskoczyła. Podchodziłem do niej z myślą, że będzie raczej przeciętnym przedstawicielem serii, a okazało się, że rozgrywka potrafi naprawdę wciągnąć i daje sporo satysfakcji. Gra jest wymagająca i wymusza bardzo dobrą współpracę między graczami. Trzeba cały czas planować kolejne działania i pilnować kilku rzeczy jednocześnie, ponieważ jeden źle wykonany ruch może mocno pokrzyżować nam plany. Przed turą każdego gracza kręcimy kołem szaleństwa, które wskazuje między innymi, gdzie pojawi się Przedwieczny oraz kroczący. Jest to element losowy, ale wcale mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, podoba mi się, że sytuacja na planszy cały czas się zmienia, a my musimy reagować na to, co się wydarzy. Dzięki temu rozgrywka nabiera klimatu i każda partia może wyglądać nieco inaczej. Bardzo podoba mi się również to, jak poszczególne mechanizmy się tutaj zazębiają. Musimy zbierać odpowiednie macki, uważać na poziom szaleństwa, tłumaczyć Necronomicon i jednocześnie przygotowywać się do zamknięcia portali. Cały czas mamy coś do zrobienia i trzeba dobrze współpracować, aby odpowiednio rozdzielić między sobą zadania. Wykonanie gry stoi na najwyższym poziomie. Otrzymujemy mnóstwo drewnianych elementów, drewniane figurki z nadrukami oraz różnego rodzaju znaczniki. Wszystko jest wykonane z dużą dbałością o szczegóły, dzięki czemu gra bardzo dobrze prezentuje się na stole. Podsumowując Mały Epicki Cthulhu to bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie spodziewałem się po tej grze aż tak satysfakcjonującej i wymagającej kooperacji. Do tego świetne wykonanie sprawia, że jest to prawdziwa gratka dla fanów twórczości Lovecrafta, do których sam się zaliczam. Moja ocena to 8/10.