Jest to zdecydowanie bardziej deck-builder niż gra cywilizacyjna, to trzeba tu podkreślić. Wyobraź sobie deck-builder, w którym zagrywasz część kart na stół (jak czempionów w Hero Realms), tworząc swój silniczek, ale w przeciwieństwie do większości deck-builder'ów, nie dostajesz pieniędzy czy zasobów z otrzymanych kart w jednej turze, ale dostajesz je w formie żetonów, które potem możesz wydawać w dowolnej chwili - oczywiście głównie na kolejne karty. To podstawowa formuła ekonomiczna Imperium: Antyk, która po za tym ma podobieństwa do takiego zmodyfikowanego Dominion, bo ostatecznie też mamy karty, które na koniec dają nam jak w tym ostatnim punkty zwycięstwa. 8 różnych frakcji, 2 stopnie zaawansowania (barbarzyństwo, cywilizacja), ciągłe operowanie kartami buntów, dają nieco odmienne poczucie z gry, niż w większości deck-builderów. Główne minusy to mała dynamika, nieco pasjansowa rozgrywka, a interakcja dość powierzchowna (typu zabierz/dodaj/usuń coś komuś z jego stołu, i to nie za często, zależy też od frakcji). Gdyby posiedzieć nad projektowaniem tego tytułu trochę więcej, zmniejszyć może nawet ilość asymetrycznych nacji, a w zamian rozwinąć takie elementy, jak interakcja czy zwiększenie dramatyzmu w trakcie rozgrywki (np. dodatkowe zasady przy kartach buntu), to rozgrywka by odeszła dość daleko od pierwowzoru deck-builder'ów czyli Dominion, a tak to otrzymujemy w zasadzie dość przydługawą rozgrywkę dość podobną jednak do deck-builderowego standardu, bo w uproszczeniu ostatecznie kupujemy albo karty dające zasoby albo karty dające PZ, plus dodatkowe reguły, takie jak zaznaczanie krzyżykiem czy się z jakiejś karty skorzystało lub dorzucanie znaczników zwycięstwa do kart na rynku, albo zależność korzyści od posiadanych kart regionów. Jest to zatem w sumie dość prosty w założeniach deck-builder, ale sprawia wrażenie przy tej ilości reguł, że jest grą bardzo cywilizacyjną, a tymczasem głównie operujemy tu zasobami. Myślę, że osoby celujące w gry czysto cywilizacyjne, mające porównanie np. do Civilization, mogą być nieco rozczarowane prostotą podstawowej deck-builder'owej mechaniki (po odjęciu dodatkowych reguł), a technologie są tu głównie tytułami na kartach, obracając się ciągle wokół tej samej podstawowej mechaniki z "umiejętnościami" typu "dobierz dodatkową kartę" czy "możesz pozbyć się karty buntu". Mimo wszystko polecam pograć przynajmniej parę razy.
Gra przewspaniała! Gram raz za razem i przestać nie mogę. Niemniej jest to gra baaaardzo wymagająca i niesamowicie trudna, nie mówiąc już wariancie solo, który potęguje jeszcze jej stopień skomplikowania. Bardzo łatwo zatem odbić się od niej jak od ściany, ale cierpliwość i upór w zgłębianiu jej zasad zostaje nagrodzone. Ma dwie mocne wady, na które po jakimś czasie przymyka się jednak oko: żetony (fatalny pomysł) i wspomniane już poplątane zasady, spotęgowane dodatkowo miernie napisaną instrukcją. Jednakże, powtórzę się, rozgrywką wynagradza nam te jej niedoskonałości. Długiego czasu gry nie uważam w jej przypadku za wadę. Ze względu na gatunek - gra cywilizacyjna i radość z gry, kilkugodzinny czas spędzany przy niej uważam za jej atut.
Bardzo chciałem dać szansę tej grze, bo lubię karcianki i gry cywilizacyjne. Niestety, długi setup, skomplikowane mikrozasady i pojęcia kluczowe, podliczanie punktów pod koniec tej salatki punktowej, powodują, iż do gry nie siądę kolejny raz, choć nie ukrywam, że ma ona coś w sobie... pod dużą warstwą minusów:) Nie boję się gier trudnych, jedną z moich ulubionych gier jest Cywilizacja poprzez wieki, tylko tam czujemy, że trudność gry idzie w parze z jej epickością. Tutaj niski poziom uczucia satysfakcji nie jest dla mnie wart przedzierania się przez jej skomplikowane mikrozasady. Na plus oprawa graficzna kart.