Hidden Games: Wczasy na wyspie
Na niewielkiej wyspie znika burmistrz i wykonawca robót budowlanych a policjant zostaje znaleziony martwy. Wczasy na wyspie stawiają przed nami całą sprawę i właściwie mówią: macie materiały, teraz radźcie sobie sami. Nie ma tu klasycznych tur czy prowadzenia od zagadki do zagadki – wspólnie analizujemy dokumenty, mapę, zdjęcia i pozostałe dowody, szukając powiązań i próbując odtworzyć przebieg wydarzeń.
Dużą częścią zabawy jest wychodzenie poza papierowe materiały. Korzystamy z policyjnego czatu, możemy otrzymywać dodatkowe informacje, pracujemy z danymi GPS, nagraniami czy numerami telefonów. Dzięki temu śledztwo jest bardziej immersyjne i momentami rzeczywiście daje poczucie grzebania w prawdziwej sprawie, a nie rozwiązywania przygotowanego zestawu łamigłówek.
Lubię Wczasy na wyspie za swobodę prowadzenia dochodzenia. Nikt nie mówi nam, który dokument mamy teraz przeczytać i na co zwrócić uwagę – sami decydujemy, który trop wydaje się istotny. Najwięcej satysfakcji daje moment, kiedy pozornie niezwiązane informacje zaczynają do siebie pasować. Podoba mi się też wykorzystanie elementów spoza pudełka, bo dobrze zaciera granicę między grą a zabawą w prawdziwe śledztwo. Trzeba jednak lubić dokładne czytanie i przekopywanie się przez informacje, bo właśnie na tym opiera się większość rozgrywki.
Dla kogo?
Dla fanów gier detektywistycznych, którzy wolą samodzielną dedukcję i analizowanie materiałów niż klasyczne zagadki z gotową ścieżką rozwiązania. Szczególnie dobrze sprawdzi się u osób, które lubią wspólnie tworzyć teorie, robić notatki i wracać do dowodów, kiedy nagle okazuje się, że przeoczony wcześniej szczegół może mieć znaczenie.