Jednym z najlepszych elementów gry jest mechanika linii czasu. To prosty, ale świetnie zaprojektowany pomysł, który sprawia, że wydarzenia naturalnie nabierają tempa, a gracze cały czas czują presję. Bardzo podobało mi się, jak ta mechanika wpływa na podejmowanie decyzji i buduje napięcie bez konieczności stosowania sztucznych ograniczeń.
Niestety, im bliżej końca kampanii, tym moje odczucia były coraz bardziej mieszane. Ostatnie dwa scenariusze mocno mnie rozczarowały. Po świetnym początku spodziewałem się mocnego finału, a dostałem zakończenie, które nie dostarczyło emocji na poziomie wcześniejszych rozdziałów. Mam też podobne odczucia względem całej historii. Przez większość kampanii byłem bardzo zaangażowany i ciekawy, dokąd wszystko zmierza, ale finał nie dał mi satysfakcji, na którą liczyłem. Zabrakło mocniejszego domknięcia i efektu „wow”, który zapamiętałbym na długo.
Mimo tego przez większość kampanii świetnie bawiłem się przy stole. Bohaterowie szybko stali się kimś więcej niż tylko pionkami, a kolejne decyzje faktycznie miały znaczenie. Gra potrafi zbudować klimat i sprawić, że zaczynasz przejmować się losem swojej rodziny, co nie zdarza się często w planszówkach.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Obsługa gry momentami potrafiła męczyć. Ciągłe przekładanie kart, przygotowywanie kolejnych elementów, sprawdzanie instrukcji kampanii czy zarządzanie komponentami czasami wybijało z immersji. Nie jest to coś, co przekreśla całą zabawę, ale pod koniec dłuższych sesji dawało się to odczuć. Mam wrażenie, że przy odrobinie lepszej organizacji niektóre czynności dałoby się uprościć, dzięki czemu rozgrywka byłaby jeszcze płynniejsza.
Czy żałuję, że zagrałem? Absolutnie nie. Mimo rozczarowującego zakończenia uważam, że pierwsza część kampanii dostarczyła mi naprawdę świetnych emocji, a mechanika linii czasu to jedno z ciekawszych rozwiązań, z jakimi spotkałem się w grach narracyjnych. Szkoda tylko, że końcówka nie utrzymała poziomu, który gra wyznaczyła na samym początku.
7/10. Fantastyczny początek, świetna mechanika i niezapomniany trzeci scenariusz, ale finał i zakończenie historii pozostawiły u mnie spory niedosyt.