Na wstępie zaznaczę, że nie oglądałem serialu gra o tron, więc smaczków fabularnych nie jestem w stanie wyłapać.
Dlatego mogę ocenić samą grę, a o grze słyszałem już od dłuższego czasu od znajomych, którzy są nią zachwyceni, tylko mają problem z zebraniem ilości chętnych graczy
I tak usiedliśmy w pięć osób gotowi na długą rozgrywkę, bo tutaj często trwa to 4-5 godzin albo dłużej. Na początek każdy wylosował ród, którym będzie grał jest to istotne, bo rody mają asymetryczne karty wykorzystywane podczas walki do ataku i obrony oraz inne ustawienie początkowe na mapie (zakładam, że zgodne z linią fabularną Gry o tron).
W grze będziemy walczyli o tytułowy tron, za pomocą żetonów rozkazu zagrywanych w tajemnicy przed innymi graczami będziemy decydowali co będziemy robić i z jaką mocą. Następnie odkrywamy żetony i zaczynamy realizować rozkazy, jak w tego typu grach będziemy rekrutowali wojsko, maszerowali przez krainy, bronili swojego terenu, zarabiali żetony wpływu można powiedzieć, że to waluta, wspierali swoje wojska pozostałymi oddziałami będącymi w okolicy.
Gramy 10 rund lub do momentu, aż jakiś gracz zdobędzie 7 zamków/twierdz.
Przez pierwsze rundy robiłem akcje trochę po omacku, dodatkowo niewiele działo się na samej planszy i myślałem skąd ten zachwyt nad tym tytułem? Potem było znacznie lepiej ilość interakcji z każdą rundą rosła, było dużo walki, kruchych sojuszy i zdrady. W tej grze lepiej mieć ograniczone zaufanie do rywali.
Podobało mi się, że każde pole na mapie będące pod naszą kontrolą coś nam daje, pieniądze, zapatrzenie, możliwość rekrutacji wojska. Sama mechanika zapatrzenia i pobierania pieniędzy z wyskakujących wydarzeń też jest ciekawa, musimy kontrolować dany teren w monecie kiedy jakieś wydarzenie wyskoczy w jednej z trzech talii wydarzeń wtedy zależenie od symboli zaopatrzenia zmienia się liczebność naszych wojsk którą możemy zarządzać. Właśnie wydarzenia wprowadzają dużo do rozgrywki, karty dzikich gdzie wszyscy musimy ich pokonać dajemy w ciemno żetony władzy, kto da najwięcej w przypadku ich pokonania dostaje bonus, kto da najmniej w przypadku porażki dostaje kare. Z wydarzenia może pojawić się karta po której będziemy licytować się o trzy tory wpływu wygrany licytacji:
- Tor Żelaznego Tronu decyduje o kolejności rozgrywania akcji, rozstrzyga remisy w grze poza walką
- Tor lenników pokazuje kto wygrywa walki w przypadku remisu, wygrany może raz na rundę dodać sobie jeden do siły swoich wojsk
- Tor Królewskiego Dworu obrazuje liczbę specjalnych żetonów rozkazów dostępnych dla danego gracza podczas planowania akcji, wygrany może podejrzeć talię dzikich lub zamienić po planowaniu jeden żeton rozkazów.
Sama walka to gra w grze, oprócz wartości wojsk, zagrywamy w ciemno karty rodów z wartościami oraz jakimś specjalnymi efektami, ja miałem jedną kartę w przypadku której po przegranej bitwie mój rywal nie mógł wejść na zdobyty teren. Po zagraniu kartę odrzucamy, karty wrócą nam na rękę po wykorzystaniu wszystkich z ręki. Jest w tym dużo emocji i próby przechytrzenia rywala, tak żeby sprawić jak największe szkody nawet gdy przegramy bitwę.
Na minus to, że długo się rozkręca przynajmniej na 5 graczy i właśnie, żeby gra dobrze działała potrzeba 6 graczy. Bo gra z wasalami jest średnio satysfakcjonująca i nie balansuje właściwie rozrywki.
Ja byłem bardzo blisko wygranej, wystarczyło wygrać licytację o Żelazny Tron i zdobyłbym 7 zamek, nie udało się, ale drugie miejsce na 5 graczy to solidny wynik. Rozgrywka się podobała, ale było by lepiej gdy trwała krócej z szybszym rozpędzeniem się akcji.
7/10
Mega dobrze się bawiłam przy tej grze, mimo tego, że nie miałam okazji obejrzeć serialu :) Same machaniki są proste, jednak intensywność myślenia przy tym jest naprawdę na poziomie. Warto wspomnieć jednak o czasie rozgrywki, bo przy większej ilości osób naprawdę się wydłuża, a skoro już jesteśmy przy ilości graczy - tę grę najlepiej ogrywać w 6 osób. My graliśmy na 5 i niestety można było to odczuć. Niemniej jednak serdecznie polecam osobom, które uwielbiają bitewniaki, strategię, blefy i masę negatywnej interakcji!