W mojej topce. Główne zalety to: prostota worker placement, nieprzekombinowane reguły, a zarazem sporo możliwości i intensywna rywalizacja. I to dotyczy samej podstawki, która bez dodatków i bez wersji Powstanie jest już bardzo dobra (dotatek Potęga Ix nie "naprawia" gry, a bardziej przesuwa akcent na typowe deck-buildingowe rozwiązania). W podstawce jest to przede wszystkim dość specyficzny ekonomiczny worker placement w uniwersum Diuny z elementem rozbudowy talii, gdzie dociągnięte i zagrane karty wskazują zakres pól, na których położymy swoich workerów i zbierzemy nagrody. W zasadzie każdy aspekt gry jest odgórnie kontrolowany przez reguły, co nie pozwala za bardzo się wybić jednemu z graczy, np. w konflikcie możemy z zasady wyłożyć tylko 2 jednostki z garnizonu, większą liczbę musimy pozyskać "własnoręcznie" w tej samej rundzie swoimi workerami. Niby schemat prosty, np. albo bierzemy jednostki wojskowe bezwarunkowo albo płacimy np. pieniędzmi lub przyprawą i otrzymamy ich więcej, ale wszystko jest tak zgrane, że kombinowania i dylematów jest mnóstwo na każdym kroku. Z powodu świetnego zbalansowania, systemu ekonomii alternatyw oraz nagród pocieszenia, pewnej dawki losowości (karty, konflikty oraz intrygi), rozgrywka jest zarazem zaskakująca, ale przeciwnicy nie odstają nawet, jeśli wygrywamy, a szala zwycięstwa moze się odwrócić. Przykładowo, jest do wygrania w konflikcie cenna nagroda, ale zarazem na rynku pojawiła się bardzo dobra karta, co więcej, ilość przyprawy do zebrania z pola pustynnego osiągnęła duże ilości - a kto pierwszy, ten lepszy, przy czym nie zdobędziemy wszystkiego. Zacięta rywalizacja o dostepne zasoby to esencja mechaniki Diuny Imperium. Jak zawsze w uproszczonych grach ekonomicznych (a planszówki są niemal zawsze uproszczone), np. rozczarowują nieco sojusze, które są w sumie drabinkami z ilością zdobytych punktów w każdej frakcji (które - dzięki zakupionym kartom - mogą potencjalnie coś dodać czasem). Nie tak skomplikowany w cale worker-placement (przejrzyste pola z nagrodami, 3 główne waluty, parę torów) ukrywa w zaskakujący sposób multum mikro-rozwiązań i dylematów strategicznych na wyższym poziomie, które trzeba równoważyć, a najlepsze ich połączenie najprawdopodobniej sprawi, że wygra się rozgrywkę - np.: dłuższa inwestycja (np. pole dające na stałe +2 do kupowania kart) vs. parcie na szybkie PZ (bo przewnicy nas nie dogonią), celowanie w optymalizację pod konflikty czy też ekonomię, inwestowanie w lepsze karty czy raczej to co oferuje sama plansza z gorszych kart (trzeci agent potencjalnie zmniejsza ilość dostępnych punktów zakupowych na nowe karty), szybkie wypstrykiwanie się z żołnierzy czy też kumulacja by uderzyć w lepszym momencie itp. Asymetryczni bohaterowie posiadają ciekawe umiejętności. Diuna Imperium nadrabia problemy to zaciętą, intensywną rozgrywką i dobrze dogranymi elementami mechanicznymi, i to jest jej główna zaleta. Ładne obrazki na kartach czy przejrzysta, nieco monotonna plansza jak sama pustynia (i taka powinna być) to bonusy.
Mimo tych uproszczeń, najważniejsza jest rozgrywka, a ta toczy się przede wszystkim wokół ograniczonych dostępnymi kartami i ruchami innych graczy możliwości wyboru korzyści z planszy (jednostki bojowe, surowce czy inne bonusy wpływające na rozgrywkę). Istnieje wersja digital, tyle co patrzałem w internecie to naprawdę fajnie jest zrobiona i dla wielu pewnie będzie dużym plusem że można zagrać przeciwko AI (bo tryb solo w sumie jest taki średni i mocno mechaniczny), ale wersje digital mają jedną wadę w porównaniu do fizycznych: z komponentami można robić co chcemy, możemy też zmieniac reguły dowoli, w cyfrowym wydaniu gramy bezwzględnie jak nam każą (z góry ustalone zależności, nie da się przejrzeć kart/komponentów, jeśli chcemy zagrać na większą ilość punktów itp.). Jeszcze słowo o dodatkach: to nieprawda, że bez dodatków w grę sie źle gra, nawet mając dodatki warto czasem wrócić do czystej podstawki, po za tym jesli wprowadza się nowych graczy to zdecydowanie prostsza i bardziej oczywista rozgrywka będzie bez dodatków. No i zarzut czy ta gra polega na szczęściu - trochę tak (dostępne karty + sytuacja na planszy), nie jest to euro; można więc mówić, że grę można by znacznie lepiej zbalansować, karty dostosować bardziej itd., by czynnik losowy był jak najniższy, ale jest na to rozwiazanie czysto matematyczno-statystyczne: zagrać dłuższą rozgrywkę (tryb epicki, opisany w dodatku "Potęga Ix" - PDF można za darmo ściągnąć, nie są potrzebne żadne dodatkowe rekwizyty). W Diunie losowość jest na akceptowalnym poziomie i można mu do pewnego stopnia przeciwdziałać, ubiegając przeciwników i się zabezpieczając parę ruchów wprzód. Dzięki temu zabiegowi nie jest to mega-mózgożerne euro, a wydaje mi się, że większość ludzi (tych normalnych :) a Diuna raczej jest dość popularną marką) woli coś lżejszego i da się im wytłumaczyć zasady tej gry. Zdecydowanie polecam zagrać.