Mechanicznie jest to bardzo dobrze przemyślana kooperacja. Podoba mi się, że gra nie polega tylko na wspólnym rozwiązywaniu zagadki, ale wymaga też komunikacji i zaufania do pozostałych graczy. Kolejne scenariusze wprowadzają nowe elementy i stopniowo zwiększają poziom trudności, dzięki czemu nie mamy poczucia grania ciągle w tę samą łamigłówkę. W najlepszych momentach napięcie naprawdę działa, kiedy kilka osób zastanawia się, czy przeciąć konkretny kabel, a wszyscy wiedzą, że błąd może oznaczać porażkę, można poczuć emocje zbliżone do rozbrajania bomby.
Niestety, mimo wielu zalet, Bomb Busters nie do końca mnie porwało. Nie jestem wielkim fanem tego typu gier kooperacyjnych i tutaj również nie dostałem tego efektu „jeszcze jednej partii”. Sporo sytuacji jest dla mnie zbyt oczywistych, po analizie informacji często pozostaje wykonanie ruchu, który wydaje się bardziej formalnością niż prawdziwym wyzwaniem. Przez to napięcie, które gra potrafi zbudować, momentami szybko znika.
Doceniam pomysł, wykonanie i sposób, w jaki gra rozwija swoje mechaniki wraz z kolejnymi misjami. To zdecydowanie dobra gra, która ma swoje grono odbiorców i rozumiem, dlaczego wielu osobom przypadła do gustu. Po prostu u mnie zabrakło większych emocji i chęci do powrotu.
Solidne 6/10 dobra kooperacja, ale nie taka, która zostanie dłużej w mojej pamięci.