Co za katastrofa!
Zagraliśmy raz w cztery osoby, Gra jest tak absurdalnie niezbalansowana, że przeczytaliśmy od nowa całą instrukcję, czy aby na pewno nie przeoczyliśmy czegoś. No, niestety nie.
Gra bardzo mocno faworyzuje granie bestią. Tak naprawdę, jeśli bestia będzie sprytna, to może wygrać, nie mając żadnej interakcji z łowcami. Mobilność bestii jest kilkukrotnie większa od mobilności łowców. Owszem, tych drugich jest więcej, ale co z tego, skoro są absurdalnie niemobilni. Na 4 osoby gra składa się z 4 dni, gdzie pierwszy dzień to tak naprawdę kierowanie się w stronę bestii. Drugi dzień w sumie też jest tak mało kart w ruchu, a jednocześnie tak dużo kafelków, które musisz przejść, że pod koniec drugiego dnia wspólnie stwierdziliśmy, że tak naprawdę gra gracz wcielający się w bestię. Dopiero trzeciego dnia udało nam się ujawnić bestię, ale co z tego, jak bestia sobie po prostu poszła, a my nie mogliśmy jej już dogonić. Absurd. Finalnie do żadnej walki nie doszło, po prostu nie było kiedy.
Zabawne jest to, że wystawiasz około 30 znaczników zwierząt, które w sumie są kompletnie bez żadnego znaczenia. Bestia może zabić dwa, maks. trzy z nich. Po co reszta? Naprawdę nie można było wymyślić czegoś związanego z fauną? Owszem, można — w dodatku, za który musicie zapłacić, klasyczne tworzenie gry, a później pocięcie jej na kilka pudełek, każde płatne z osobna, żebyście wydali więcej, żeby móc się cieszyć kompletem. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że ta gra to skok na kasę jest brak figurek w wersji standardowej.
Jako łowcy polujecie na ogromną bestię. Brakowało mi poczucia zagrożenia — powinniśmy ważyć każdy krok i kalkulować ryzyko. W końcu tropię wilka, który jest kilkukrotnie większy ode mnie. Niestety, nie w tej grze. W ciemno, bez żadnego zastanowienia, gonisz wilka, który cię ignoruje, bo jego celem jest pożarcie mieszkańca wioski. Zapomnijcie, że się jakaś walka wywiąże między łowcami a bestią, Po co? Scenariusze są tak, krótkie, że trzeba pędzić z klapkami na oczach po warunek zwycięstwa.
Pułapki są w dużej mierze bezużyteczne, aktywują się tylko, jak bestia się ujawni na danym polu, na co jest stosunkowo mała szansa.
Talenty łowców są kompletnie bez sensu. Tak naprawdę tych droższych albo w ogóle nie kupisz, albo kupisz dopiero na sam koniec rozgrywki. Mało wnoszą do gry, dla przykładu, grasz mistrzem pułapek i nie dociągasz żadnej pułapki. Możesz równie dobrze odejść od stołu.
W 30 minut wymyśliłem kilka usprawnień, które zrobiłyby z tej gry grę roku, Trzeba teraz tylko na własną rękę zrobić to czego nie zrobili twórcy, a wzięli za to kasę. Super pomysł na grę, zmarnowany potencjał. Nie polecam.