Oceny recenzentów
Mam słabość do abstraktów polegających na odpowiednim układaniu różnych elementów, ale ubranych w ładne/ciekawe tematy. Art Society to ma, więc plus na starcie :) Bawiłem się naprawdę dobrze, nawet na dwie osoby, chociaż licytacja działa ciekawiej na więcej osób.
Zacznę od wrażeń na temat insertu, bo jest niesamowity. Welurowy, aksamitny, mięciutki, po prostu taka drobna rzecz, ale jak ważna i dodająca tej grze jakości. Licytacja w Art Society, bo nie wygląda ona tak, jakby można się było tego spodziewać, nie ma tu żadnych monet, puli pieniędzy, ani nic takiego. Dostajemy pulę ponumerowanych lizaków i wybierając w ukryciu jeden z nich, odkrywamy i tyle. Gracz z najwyższą ofertą wygrywa i wybiera pierwszy, a zagrane lizaki spadają, także mamy tu też strategiczne podejście trzymania wyższych wartości na później, gdy będzie nam na czymś bardzo zależało. Mocne uproszczenie? Być może, ale bez wątpienia chciałoby się coś więcej w tym temacie, w końcu licytujemy tu dzieła sztuki!
Przyznam że bardzo dobrze bawię się przy Art Society, gra pięknie wygląda a rozgrywka jest płynna. Można tu trochę pokombinować, chociaż negatywnej interakcji tu raczej zbytnio nie ma. Podbieranie sobie wzajemnie kafelków? Jak najbardziej, ale raczej skupiamy się na tym co mamy na własnej planszy i staramy się ułożyc jak najlepszy układ dla siebie. Czułem się trochę jakbym grał w Patchworka, ale na więcej osób no i w zupełnie innym klimacie. Zdecydowanie mogę polecieć tym, którzy szukają czegoś lekkiego, ale ładnego i mogącego wciągnąć również tych bardziej zaawansowanych graczy. Miłośnikom sztuki to nawet nie trzeba polecać! ~ Mateusz
Ta gra to prawdziwa gratka dla miłośników sztuki i strategii! Mechanika licytacji dodaje emocji, a konieczność przewidywania trendów sprawia, że każda rozgrywka jest unikalna. Do tego piękne ilustracje i elegancka oprawa graficzna sprawiają, że całość prezentuje się niezwykle stylowo. Dynamiczna rozgrywka, sprytne zarządzanie kolekcją i elementy interakcji między graczami sprawiają, że chce się do niej wracać! Idealna propozycja dla tych, którzy cenią zarówno piękno, jak i dobrą zabawę.
Dla kogo? Dla fanów kolejnej względnie krótkiej gry abstrakcyjnej. Sprawdzi się zarówno w trakcie rodzinnych rozgrywek jak i grania z wyjadaczami. Zasady są dość proste, wiec myślę, że ogarnie je nawet gracz wczesnoszkolny. Do tego gra ładnie się prezentuje, wiec zdecydowanie trafi do osób dla których ma to znaczenie.
O co chodzi?
W grze wcielimy się w kolekcjonerów sztuki, którzy dążyć będą do tego, aby ich kolekcja była możliwie najbardziej wartościowa. W tym celu licytować będziemy obrazy oraz układać je w naszej galerii. Dzieła sztuki układać możemy tylko przy działach w "innych kolorach" a to jakie dzieła będą licytowane, a jakie nie wpływać będzie na wartość poszczególnych kolorów w naszych kolekcjach. Gra kończy się, gdy któryś z graczy w całości zapełni wszystkie pola swojej galerii albo któryś z graczy dwukrotnie nie będzie mógł dołożyć już żadnego obrazu.
Wrażenia: Byłem mocno nakręcony na ten tytuł i cieszyłem się, że w końcu będzie okazja przetestować. Natomiast tytuł dość mocno mnie zawiódł...Nie ma tragedii, ale licytacja w grze, która wydawała się główną atrakcją gry jest zupełnie nie satysfakcjonująca. Do tego sposób rozstrzygania remisów jest mega antyklimatyczny (wygrywa ten kto w poprzedniej licytacji wylicytował wyżej). Same układanie też jest bo jest. Niby trzeba dobrze planować gdzie ułożyć jakiś element, żeby się nie zablokować, ale po paru turach okazuje się, że w zasadzie ciężko się zablokować i wystarczy patrzeć co nam lepiej zapunktuje. Generalnie jeżeli miałbym ponownie zagrać w Art Socity...to zagrałbym w "Znaczkomanie", która poniekąd też polega na układaniu swojej galerii, ale lepiej(chociaż podobno nie działa na dwie osoby).
Wykonanie: Wykonanie jest..okej. Lizaki licytacyjne są z cieniutkiej tektury. Obrazy są wykonane ok, ale żadna z ilustracji nie zapada w pamięci. Generalnie totalnie przeciętnie.
Kolejny abstrakt, kolejny fajny i ładnie wydany :)
Gra może mnie nie zachwyciła tak jak wiele innych osób, ale uważam jest spoczko.
Ciekawy system licytacji, po których dobieramy kafelki obrazów do siebie i układany jest w swojej galerii sztuki.
Jak to w abstraktach bywa - mamy pewne obostrzenia co do dokładania. Punktujemy za odpowiednie umiejscowienie obrazów o konkretnych wzorach i ramkach.
Fajne, proste, przyjemne i bardzo ładnie wydane :)
Pytanie tylko - ile tak podobnych abstraktów rynek jeszcze przyjmie ;)
Art Society idealnie wpasowuje się w ramy takich gier po których mamy czuć się dobrze. Jest to radosne układanie obrazów obok siebie tak by stworzyły swoją własną i piękną galerię sztuki. Choć dla mnie najlepszą cechą tej gry jest wybieranie dzieł oraz staranie się by przewidzieć tego co zostanie by strategicznie podbić prestiż. Dodatkowo gra ma świetną oprawę wizualną i sprawia, że mam ochotę na kolejną licytację.
Ostateczny werdykt: Art Society to niezła sztuka
🖼️ Art Society to gra, która po pierwsze kupi Was pod względem wizualnym i estetycznym: zaczynając nawet od samej okładki, która imituje galerię obrazów. Gra posiada piękną wypraskę, z której będziemy wybierać obrazy do licytacji - jednak tu mały szczegół: nie ma miejsca na żetony elementów dekoracyjnych, ale to nie przeszkadza.
🧑🏻🎨 Po drugie - koncept gry: wyobraź sobie, że jesteś kuratorem bądź ĄĘ kolekcjonerem dzieł sztuki i wybierasz się na aukcję. Twoim celem będzie kolekcjonowanie obrazów, które nie mogą pasować do siebie typem (inaczej Faux Pas!), ale ramami. Gorzej, jak zobaczysz obraz, który Ci się podoba i koniecznie chcesz go mieć - wtedy najczęściej popełniasz błąd 🙈
I ponownie warstwa wizualna - planszetki licytacji - świetny pomysł! Obrazy oryginalnie przekształcone - np. Monalisa w Kapeluszu! Młoteczek, który wyznacza gracza wybierającego obrazy do aukcji i nasza planszetka - z wizualnymi blaskami, z asystentem, który trzyma nasz obraz, aby móc go później „zawiesić” - sztos!
🖌️ Po trzecie - im dalej w las, tym trudniej - bo okazuje się, że obrazy nie tylko mają Ci się podobać, ale muszą dobrze zapunktować na koniec gry. Kolekcja ma wypełnić - najlepiej - całą planszę, a typy dobrze punktujące mają być w linii wzroku. Obrazów powieszonych wcześniej nie można ruszać, a powiedzmy, że osoba wybierająca nowe obrazy do licytacji wybierze same takie, które Ci nie pasują.
No i masz babo placek.
Albo ktoś bardzo szybko zapełnia kolekcję wielkimi obrazami, ty sobie powoli układasz kolekcję i bach - koniec gry!
Gra dała mi pretekst, aby odwiedzić Muzeum Czartoryskich i dzięki uprzejmości @thenationalmuseuminkrakow mogliśmy zobaczyć jeden z najsławniejszych obrazów na świecie (Dama z Gronostajem, da Vinci, 1490r) oraz wykonać dla Was zdjęcie! Dziękujemy za współpracę i wyrozumiałość.
Pomysł połączenia gry abstrakcyjnej z dziełami sztuki jest dla mnie wspaniały i liczę, że zachęci innych do obcowania ze sztuką.