Oceny recenzentów
Gier z mechaniką deckbuilder jest na rynku gier planszowych i karcianych całkiem sporo. Większość jednak powiela schematy. Są jednak tytuły, które nieco inaczej podchodzą do tej mechaniki. Czy Aeon's End jest na tym polu wyjątkowym? Przeczytajcie.
Aeon's End jest grą karcianą, w której gracze wcielają się w rolę magów bram i muszą ochronić przed zniszczeniem Gravehold. Głównymi przeciwnikami są Nemezis i ich poplecznicy.
Trzonem rozgrywki jest mechanika deckbuildingu, czyli budowanie naszej talii. Bardzo istotny tutaj natomiast jest fakt braku tasowania talii. Gdy tylko skończy się nasza talia dobierania – odwracamy odrzuconą i mamy gotową po raz kolejny. Ważne zatem, by umiejętnie „budować” stos kart odrzuconych. Taka mała namiastka strategii w budowaniu prawdopodobnego combo.
Bardzo nam się podoba budowa rynku kart do rozbudowania. Budujemy go sami. Możemy wykorzystać pomoc w instrukcji lub sami go określić. Co ważne, wszystkie grupy kart na rynku są widoczne i dostępne od początku rozgrywki. Rynek nie pojawia się losowo, jak w przypadku większości deckbuilderów choć nie jest to nowy pomysł (patrz Wyprawa Do Eldorado chociażby).
Karty pozyskujemy wydając eter, którym również wzmacniamy nasze bramy i pozyskujemy ładunki dla naszego maga.
Skoro wspomnieliśmy o bramach – jest tutaj bardzo interesująca i według nas jedną z ciekawszych mechanik. Każdy gracz zaczyna z jedną bramą otwartą a pozostałe w różnej konfiguracji pozostają zamknięte. Oczywiście można je wzmocnić lub zamknąć zyskując nowe możliwości. Co ważne: czar przygotowany na otwartej bramie może „poczekać” na dogodną okazję, natomiast na zamkniętej musi zostać użyty na początku kolejnej tury. Bardzo ciekawe rozwiązanie.
Wróćmy do graczy. Każdy ma indywidualną moc, którą może wykorzystać po zapełnieniu pól z ładunkami. Co istotne również podczas rozgrywki – nie ma ustalonych „z góry” kolejności rozgrywania tur. Który z graczy, bądź Nemezis rozegra swoją turę ustala dociągnięcie karty tury. Jest to, co prawda losowe, ale z drugiej strony powoduje niepewność w stylu „na kogo padnie...” :)
Jak możecie przeczytać powyżej, Aeon's End nie jest typowym przedstawicielem gatunku. Poprzez zmiany w mechanikach i „dołożeniu” swoistych ulepszeń otrzymaliśmy tytuł, który swoją świeżością rozwiązuje problem nudy w podobnych grach. Rozgrywka przebiega ciekawie i musimy bardzo się natrudzić konstruując nasze combosy by pokonać przeciwnika. Co więcej, jest to gra kooperacyjna z naciskiem na równość. Lider lub Alfa tutaj raczej sam nic nie zdziała.
Bardzo polecamy ten tytuł, jeśli chcecie odświeżyć mechanikę lub poznać nowe możliwości świetnego dopasowania interesujących mechanik.
Aeon’s End to kooperacyjna gra deckbuildingowa osadzona w mrocznym świecie fantasy, w której grupa magów broni ostatniego bastionu ludzkości przed potężnymi Nemezis. Już od pierwszej partii czuć, że to gra o planowaniu, napięciu i wspólnym podejmowaniu decyzji, a nie o losowym dobieraniu kart i liczeniu na szczęście.
Najważniejszym wyróżnikiem Aeon’s End jest brak tasowania talii – karty odrzucane trafiają na discard w wybranej przez gracza kolejności, dzięki czemu można świadomie planować przyszłe ręce. W swojej turze zagrywasz zaklęcia, przygotowujesz je do kolejnych rund, kupujesz nowe karty do talii i zarządzasz energią, jednocześnie reagując na coraz groźniejsze ataki przeciwnika. Każda Nemezis ma własną talię, zdolności i sposób prowadzenia walki, co sprawia, że każda rozgrywka wymaga innego podejścia.
Gra bardzo mocno nagradza współpracę i dobre zgranie drużyny – źle zaplanowana tura jednego gracza potrafi odbić się na całej grupie kilka rund później. Jednocześnie poziom trudności jest wyraźnie odczuwalny i nie ma tu „jazdy na autopilocie”: Aeon’s End potrafi bezlitośnie ukarać za brak przygotowania albo zbyt zachowawczą grę.
To tytuł dla osób, które lubią wymagające kooperacje, planowanie na kilka tur do przodu i poczucie realnego zagrożenia ze strony gry. Nie jest to szybka, lekka zabawa na rozgrzewkę — Aeon’s End najlepiej sprawdzi się w grupach gotowych na skupienie, analizę i wspólne wyciąganie wniosków po porażkach. Satysfakcja z wygranej jest jednak ogromna i w pełni zasłużona.
Aeon’s End jest trudny. Ewentualnie w dalszym ciągu nie potrafię dobrze w niego grać, ale miewam problemy z pokonaniem nawet pierwszego, sugerowanego bossa. Bardzo łatwo tu o stracenie życia, Nemezis, niedopilnowany, w mgnieniu oka może zmieść Gravehold w pył. Mechanika nietasowania talii wydaje się bardzo kontrintuicyjna na początku, ale szybko się do tego człowiek przyzwyczaja i docenia dodatkową warstwę taktyczną. Cieszy mnie też bardzo, że każdy z magów jest unikalny, podobnież Nemezis.
Jedynie co mi się faktycznie średnio podoba, to ta nieszczęsna talia tur. Chyba jednak wolałbym, jakby kolejność graczy i Nemezis była ustalona z góry. Rozumiem założenie, ale w moim odczuciu wprowadza to zbyt dużą losowość i nierzadko się zdarzało tak, że to, co sobie zaplanowałem w swojej turze, spaliło na konewce, bo akurat wypadły dwie tury Nemezis pod rząd… Niemniej jednak uważam, że Aeon’s End to naprawdę kawał solidnej gry. Sama podstawka oferuje całą masę dobrej (ale i diabelnie wymagającej) rozrywki, a zatrzęsienie dodatków powinno zadowolić najbardziej oddanych fanów serii. ~ Kryspin
Tak jak uwielbiam deckbuilding, tak Aeon's End mi nie siadł za bardzo. Widzę naprawdę fajne rozwiązania mechaniczne, które chyba jednak ze mną nie rezonują za bardzo. Może przyjdzie mi jeszcze dać grę szansę, swojej kopii jednak się pozbyłem i nie tęsknie.
Jeden z moich życiowych TOPów! Tytuł z twistem w mechanice deckbuildingu bez tasowania talii. Geanialna, emocjonująca, angażująca i faktycznie wymagająca współpracy między graczami. Nie jest to tytuł łatwy (same zasady są proste, ale juz wygrywanie czy sporo rzeczy na kartach sprawia, ze to tytuł dla zaawansowanych graczy. Polecam insert jeśli planuje się dodatki. Przyśpiesza i tak długie przygotowanie
Nasza ulubiona kooperacja! Już w podstawowym pudełku otrzymujemy tony regrywalności. Gra skaluje się bardzo dobrze na każdą ilość graczy (1-4), chociaż my najbardziej lubimy grać w 2 lub 3 osoby. Każdy Nemesis jest inny i wymusza odmienną strategię. Kiedy dokupimy jeszcze dodatki zrobi nam się z tego epicka gra. Bardzo cieszy nas mechanizm NIETASOWANIA naszego stosu kart odrzuconych. Drastycznie zmniejsza to losowość i mamy poczucie dużo większej kontroli nad sytuacją. Oczywiście Nemesis potrafi zaskoczyć i pokrzyżować nam plany, ale to bardzo dobrze. Na wyższych poziomach trudności, gra jest konkretnym wyzwaniem. Brać i grać!
Aeon's End to gra którą musisz miec jeśli lubisz starcia w grach. Tutaj gramy razem z innymi graczami przeciwko różnym Monstrum ale poziom przeciwnika sterowanego przez grę jest porażający, grę jest naprawdę trudni wygrać i chyba to stanowi wyzwanie i przekonało tak wielu graczy do jej ponownego ogrywania ;)
Dla kogo? Dla fanów gier kooperacyjnych chociaż nie tylko. Myślę, że to jeden z niewielu tytułów, który będąc całkowita kooperacją przemówi również do osób, które ich nie lubią. Mechanicznie dość łatwa i spokojnie można zagrać nawet z Graczami 8+ (testowane).
O co chodzi? W grze wcielamy się w magów, którzy staną na przeciw przerażających kreatur chcących zniszczyć ostatni przyczynek ludzkosci zwany Gravehold. Będziemy rzucać czary zdobywać artefakty, a także korzystali z dających walutę kryształów.
Gra to generalnie deck builder jednak z lekkim twistem. Podczas, gdy w tradycyjnych deckbuilderwch po wykorzystaniu kart radujemy swoją talię w Aeons End będziemy jedynie ja przewracać i dobierać zgodnie z kolejnością wcześniejszego odrzucania.
Odczucia: Gra jest świetna. Różnorodność kart, przeciwników oraz postaci daje nam duża regryeslnosc i zmusza nas do rozsądnego kupna kart, których to w każdej rozgrywce mamy tylko 9 rodzajów. W grze będziemy ginąć i to często. Rozgrywka jest wymagająca, nie mniej porażki nie denerwują, a raczej motywują do ponownej próby. Natomiast zwycięstwa są bardzo satysfakcjonujące.
Podoba mi się również różnorodność przeciwnikow. Każdy z Nemesis jest zupełnie inny i nie ma w grze jednej dobrej strategii zwycięstwa.
Wykonanie: gra nie wyróżnia się żadnym elementem jednak wszystko jest na wysokim poziomie. Karty, kafelki i planszetki są wykonane na poziomie. Ilustracje oraz grafiki na elementach gry też są ładne i spinają się jako jedną całość. Jedyny zarzut to możliwość szybkiego zniszczenia planszetek, które warto by zalaminować.
Świetna gra kooperacyjna. Ciekawa mechanika deck-buildingu, w której nie tasuje się kart, a układa w wybranej kolejności na stosie kart odrzuconych. Potwory często dają w kość i trzeba się postarać znaleźć odpowiednią strategię do walki, ale daje to dużo satysfakcji i radości. Osobiście preferuję granie w dwie lub trzy osoby. Gra w zasadach jest stosunkowo prosta i przystępna - dobrze się tłumaczy nowym graczom (zwłaszcza jeśli jedna osoba dobrze zna grę i może w trakcie wyjaśniać co się dzieje). Dobrze zainwestować w insert, ponieważ rozkładanie i przygotowanie rozgrywki zajmuje trochę czasu :)