[współpracareklamowa] Egzemplarz gry otrzymaliśmy bezzwrotnie od wydawnictwa Muduko, za co bardzo dziękujemy!
TEMATYKA
Klany z Bagien przenoszą nas na tytułowe mokradła, gdzie rywalizujące ze sobą klany zwierząt próbują poszerzać swoje siedliska, łowić ryby, badać starożytne świątynie i świętować. Całość ma dość spokojny, trochę baśniowy temat, ale pod powierzchnią kryje się gra mocno nastawiona na interakcję i planowanie.
INSTRUKCJA
Instrukcja jest dobrze napisana i w przystępny sposób tłumaczy zasady oraz poszczególne akcje. Dużym plusem są przykłady, które pomagają rozwiać ewentualne wątpliwości i sprawiają, że całość szybko staje się jasna.
MECHANIKA
Mechanicznie Klany z Bagien opierają się na kilku aspektach: rozmieszczaniu robotników, zarządzaniu ruchem statków, budowaniu siedlisk na mapie oraz sprytnym gospodarowaniu rybami. Dużym plusem jest brak losowości w kluczowych decyzjach, bo wszystko zależy od graczy, ich planowania i umiejętności reagowania na sytuację na stole.
Ogromną rolę odgrywa mapa, która z czasem staje się coraz ciaśniejsza. Umieszczanie kafli siedlisk powoduje powstawanie wąskich przejść i przesmyków, co realnie wpływa na poruszanie się statków i dostęp do konkretnych miejsc. Bardzo podobał mi się efekt stopniowego zapełniania planszy, która z każdą rundą wygląda coraz bardziej gęsto, a jednocześnie gra staje się coraz bardziej napięta. W tym obszarze pojawia się też przestrzeń na negatywną interakcję, bo możemy specjalnie blokować innym dostęp do kluczowych miejsc, stawiając swoje siedliska w strategicznych punktach. Natomiast wspomniane już siedliska są bardzo ważnym elementem rozgrywki, ponieważ przynoszą punkty na koniec gry, mnożone przez liczbę kafli duchów na danej wyspie. Dodatkowo odblokowują też bonusy na naszej planszetce, takie jak np. nowi robotnicy, kolejny statek czy dodatkowy przychód.
Bardzo ważnym elementem jest też handel rybami i system ich rozmieszczania, który bardzo mi się spodobał. Umieszczając ryby na cudzych siedliskach, otrzymujemy złoto zależne od kolejności ich położenia (pierwsza, druga lub trzecia ryba daje odpowiednio 4, 3 lub 2 złota). Jeśli położymy je na nasze własne siedlisko, nie dostajemy złota, ale później przekłada się to na punkty zwycięstwa podczas akcji świętowania. To sprawia, że każda decyzja dotycząca rozmieszczenia ryb ma znaczenie, bo trzeba jednocześnie myśleć o własnym zysku, ale też uważać, żeby nie wzmocnić zbytnio jednego gracza. Najlepiej sprawdza się rozrzucanie ich po różnych wyspach i unikanie sytuacji, w której ktoś buduje sobie zbyt wygodną przewagę w jednym miejscu.
W trakcie gry wybieramy również karty przewodników, które określają ruch statków, koszt budowy oraz dodatkowe zdolności w danej rundzie. Często działa to na zasadzie kompromisu, jeśli wybierzemy bardziej mobilną kartę, musimy liczyć się z wyższymi kosztami budowy oraz niższą inicjatywą decydującą o kolejności w rundzie. A ta ma duże znaczenie, bo często chcemy jako pierwsi zajmować kluczowe akcje, zwłaszcza że liczba dostępnych pól jest ograniczona, a część z nich wymaga wydania specjalnych fioletowych kryształów.
Na uwagę zasługuje różnorodność kart celów i wyzwań, które wpływają na priorytety w danej partii. Natomiast dużo emocji wzbudziło też punktowanie pewnej karty celów w jednej mojej rozgrywce. Trafiła mi się sytuacja na 2 graczy, gdzie jeden z efektów dawał punkty równe kwadratowi liczby siedlisk w największej grupie. W praktyce doprowadziło to do dużej różnicy punktowej, bo jedna osoba była w stanie zbudować zdecydowanie większą grupę siedlisk, a druga miała niewielkie możliwości, żeby realnie jej przeszkodzić. W efekcie już w drugiej rundzie było w zasadzie wiadomo, kto wygra, więc polecam grać z tym celem raczej na większą liczbę graczy.
SKALOWANIE
Najlepiej grało mi się w 4 osoby, wtedy interakcja na mapie jest najbardziej odczuwalna, a walka o przestrzeń naprawdę nabiera tempa. Przy 2 graczach rozgrywka była bardziej spokojna i czasami przewidywalna, z mniejszą presją na blokowanie i rywalizację o miejsca.
CZAS ROZGRYWKI
Czas gry bywa mocno niedoszacowany. W praktyce rozgrywki potrafią się przeciągać, szczególnie przy większej liczbie graczy, przy 4 osobach spokojnie można dojść nawet do około 3 godzin.
REGRYWALNOŚĆ
Gra oferuje zmienne karty celów, wyzwań oraz różne ustawienia startowe, co wpływa na przebieg partii. Dodatkowo gracze, z którymi grałam, pokazali mi, że można tu odnaleźć różne strategie i podejścia do punktowania, co sprawia, że każda rozgrywka może wyglądać trochę inaczej.
WYKONANIE
Wykonanie stoi na bardzo dobrym poziomie. Gra jest estetyczna i dobrze prezentuje się na stole. Szczególnie efekt rozrastającego się bagna robi wrażenie, bo plansza z każdą rundą staje się coraz bardziej gęsta i wizualnie ciekawa. Do tego dochodzi charakterystyczna oprawa graficzna The Mico, która świetnie pasuje do tematu. Przy takiej liczbie elementów przydałby się jednak insert, który ułatwiłby ich uporządkowanie.
PODSUMOWANIE
Klany z Bagien to gra, która bardzo mocno opiera się na interakcji i planowaniu ruchów. Największą siłą jest to, że niektóre decyzje jednego gracza od razu wpływają na sytuację innych, szczególnie przy handlu rybami i zajmowaniu miejsc na mapie.
Najlepiej bawiłam się w pełnym składzie, kiedy na planszy robi się naprawdę ciasno i zaczyna się walka o każdy sensowny kawałek przestrzeni. W takich momentach każdy ruch nabiera większego znaczenia, a blokowanie innych wcale nie jest tylko opcją, ale często koniecznością.
Na pierwszy rzut oka Klany z Bagien mogą wyglądać na coś spokojniejszego i nawet rodzinnego, ale w praktyce to dość wymagające euro, gdzie przestrzeń jest ograniczona, decyzje mają znaczenie, a gracze bardzo często wchodzą sobie w drogę. Trzeba cały czas obserwować, co robią inni i na bieżąco dostosowywać swoje ruchy. I właśnie w tym planowaniu i lekkim podgryzaniu przeciwników jest dla mnie największa frajda.
/Patrycja