Inspektor Czajka: Ostatni toast prezesa to kooperacyjna gra kryminalna, w której wcielamy się w śledczych próbujących rozwiązać sprawę morderstwa prezesa w jego willi. Zamiast klasycznej planszy dostajemy około 40 materiałów dowodowych – między innymi zapisy przesłuchań, gazety, billingi i zdjęcia. Analizujemy je, zestawiamy informacje i próbujemy ustalić, kto stoi za zbrodnią.
Ostatni toast prezesa to przyjemna formę śledztwa, która pozwala faktycznie przekopywać się przez dokumenty i samodzielnie szukać powiązań między informacjami. Nie jesteśmy prowadzeni za rękę od zagadki do zagadki – trzeba czytać, porównywać zeznania, wyłapywać szczegóły i wspólnie budować własne teorie. Podoba mi się też fizyczna forma dowodów, bo dobrze buduje poczucie prowadzenia prawdziwej sprawy.
Niestety sporym minusem mojego egzemplarza są błędy redakcyjne. Trafiłam zarówno na literówki, jak i ucięte fragmenty tekstu. W zwykłej planszówce można byłoby przymknąć na to oko, ale tutaj tekst jest jednym z podstawowych źródeł informacji. Przy grze dedukcyjnej nie powinno pojawiać się pytanie, czy dana nieścisłość jest częścią zagadki, czy po prostu błędem w druku. Nie przekreśla mi to całego śledztwa, ale zdecydowanie obniża jakość wydania i potrafi wybić z klimatu.
Dla kogo?
Dla fanów kryminałów i gier detektywistycznych, którzy lubią przede wszystkim analizowanie dokumentów, łączenie faktów i dyskusje nad kolejnymi teoriami. To bardziej wspólne prowadzenie śledztwa niż tradycyjna planszówka – i właśnie pod tym kątem najlepiej do niej podejść.