Sprytna gra w której wcielamy się w zaklinaczy smoków, korzystamy z magicznej księgi w postaci odwrotu naszych kart, żeby przygarnąć smoki, a może kozy o tym jeszcze napisze. Księga określa ile smoków i w jakim kolorze możemy przygarnąć.
O co chodzi, o zbieranie zestawów z czterech kolorów smoków, ilość kart na ręce zależy od kolejności w jakiej zaczynamy grę, w swojej turze możemy dobierać do trzech kart z dwóch różnych stosów jeden stos składa się z kart, które na odwrocie mają liczbę smoków i nagrodę, drugi stos na rewersie będzie miał kolor smoka, oba stosy razem tworzą magiczną księgę.
Przed księgą jest wystawka złożona z dwóch kart smoków, z każdego stosu po jednej.
Po dobraniu kart możemy zagrać karte rewersem na magiczną księgę, żeby zmodyfikować wymagania potrzebne do zaopiekowania się naszymi smokami, bardzo fajny element, że dostajemy spore narzędzia do manipulowania aktualnymi wymaganiami, można sobie ładnie zaplanować turę.
Po wyłożeniu smoków i spełnieniu wymagań z księgi pobieramy nagrodę w postaci fragmentów amuletu, który budujemy zaczynając od tych najmniej punktowanych, po zbudowaniu całego amuletu dostajemy perły, pierwsze trzy perły mają wyższe wartości punktowe, perły dobieramy zakryte tzn, że nie wiemy jaką mają wartość punktową. W ramach nagrody możemy dostać np. kryształy, które potem można wydać w swojej turze na dobranie większej liczby kart. Inni gracze w naszej turze, również mogą spełnić wymagania z księgi i przejąć smoki do opieki.
Gierka to typowy wyścig, który kończy się po ukończeniu dziewięciu amuletów w przypadku czterech graczy. Mamy przed sobą proste decyzje, czy pobierać szybko małe nagrody, czy trochę więcej kart dobrać i dostać mocniejszą nagrodę, np. za pięć smoków w tym samym kolorze, możemy dostać fragment amuletu z największą wartością. Spełniając inne wymaganie dostaniemy złote jajo warte 4 punkty, kto na koniec ma najwięcej takich jaj otrzymuje 16 punktów.
Gra ma kilka twistów, które przypadły mi do gustu musimy rozważnie budować swoje stosy z kart smoków każdy kolor musi być w innym stosie i dodatkowo nie można już zagrać karty do stosu, który znajduje się między dwoma innymi stosami. W innym wypadku wykluczymy sobie opcje zagrywania kart smoków w tym kolorze. Z drugiej strony gracz, który jako pierwszy będzie miał przynajmniej po jednym smoku wyłożonym na stos w każdym kolorze zdobywa herb o najwyższej wartości. Z tego co pamiętam w grze były trzy herby 16,10,6 punktów.
Całkiem sprytny mechanizm, gra jest sprytna, szybka dlatego może się spodobać.
Okazało się, że jestem świetnym zaklinaczem smoków wygrałem naszą rozgrywkę, w sumie wydawało mi się słuszne starać się zagrywać karty rzadziej, ale zbierać duże nagrody i kończyć kolejne amulety, żeby przyspieszyć koniec gry.
Moją sporą wątpliwość budzi regrywalność, nie czuję, żeby to była gra na więcej, niż trzy partie bo jednak przebieg będzie zawsze podobny nagrody za określoną liczbę kart są takie same, mało jest tej różnorodności.
Grafiki na kartach jak dla mnie są bardzo brzydkie, na kartach bardziej są kozy niż smoki, sam nie wiem co to za mieszanka. Kolejna rzecz to cena, za karcianke z średnią regrywalnością 80 zł to trochę za dużo tym bardziej, że wyglądem nie porywa. Mniej więcej w tej cenie wolałbym kupić sobie Biały Zamek, Zamek Kombo lub dorzucić z 20 zł i kupić Architektów Stonspine.
Gra nie jest zła, fajnie się grało, niestety na więcej rozgrywek nie widzę dużego potencjału. Tych decyzji w grze nie podejmujemy nie wiadomo ile, rozgrywka jest dosyć prostolinijna i przy większej ilości partii może być monotonna.
6/10