W innej wersji Brzdęka napisałem, że modułowe podejście do tworzenia labiryntu, po którym chodzimy, jest lepszym rozwiązaniem, i trzymam się tego stwierdzenia, aczkolwiek Brzdęk! Katakumby są przykładem tego, że nie zawsze! Niestety. Odnoszę wrażenie, od pierwszej wersji Brzdęku, że ta gra jest zrobiona od czapy. Naprawdę, tu właściwie nie ma nic ciekawego, nic odkrywczego ani nic specjalnie wyróżniającego ten tytuł. Co prowadzi mnie do wniosku (jak ktoś już poniżej zauważył), że większość opiniujących ma raczej słabą perspektywę. :) W Brzdęk! Katakumby deckbuilder działa (ale do Diuny Imperium i jej kombosów się nie umywa), regrywalność jest średnia (znów nie umywa się do tytułu j.w.), za to jest to lżejszy tytuł, gra wybacza błędy, choć jest w dużym stopniu zależna od szczęścia (układ: mapa labiryntu, ruchy przeciwników, losowo dobierane kafle labiryntu, czy pojawią się strzałki i w którą na kaflu, czy sporadycznie kafle się obrócą o dowolny kąt 90, już nie mówiąc o tym jakie dostaniemy w rundzie 5 kart względem tego, co jest na rynku i gdzie jesteśmy obecnie w labiryncie); nie zmienia to wszystko faktu, że przyjemnie się chodzi po tym labiryncie, nie ma niestety żadnych ciekawych fajerwerków, zaskakujących komnat, czy czegoś wyróżniającego się, niestety do Destinies - również crawlerze - też jest bardzo daleko. Odczucia są takie, że jest to bardzo mechaniczny tytuł. Kombinujesz jak tu nazbierać jak najwięcej punktów zwycięstwa na
zielonym tle z różnych elementów gry, jak artefakty czy karty w swojej talii, w tym karty-zapychacze. Widzę przede wszystkim 2 podstawowe tytuły, którymi kierował się autor tej gry: Dominion i Wyprawa do Eldorado. Tu dostaniemy dodatkowy but do chodzenia, tam odzurcamy kartę by dociągnąć dwie nowe, gdzie indziej dostaniemy ekstra +2 punkty do zakupu karty z rynku itd. Nie zmienia to faktu, że pomijając tą średnią regrywalność i małą oryginalność (chyba wolę jednak dobrze przemyślaną, składaną planszę jak było w Brzdęku w Kosmosie, gdzie na niską modularność narzekałem), niż to bardzo mechaniczne i bez porywu podejście, które zaproponowano w Katakumbach, które niestety jest według mnie odcinaniem kuponów. Tak więc nie warto mieć więcej niż jednego Brzdęka, jeśli w ogóle (a Eldorado raczej nie będzie także potrzebne wówczas! bo to wszystko bardzo podobne tytuły, i granie w 1 w sumie kanibalizuje granie w inny, to już lepiej poszukać czegoś innego!).
Brzdęk! Katakumby to świetne połączenie budowania talii i eksploracji lochów. Największą zaletą jest modułowa plansza, która powstaje w trakcie rozgrywki, dzięki czemu każda partia wygląda inaczej i pełna jest niespodzianek.
Odkrywanie nowych komnat, zdobywanie skarbów i ucieczka przed smokiem dostarczają mnóstwo emocji, a losowo układane kafelki sprawiają, że chce się wracać po kolejne przygody.
Jeśli lubisz gry z klimatem i sporą dawką eksploracji, Brzdęk! Katakumby zdecydowanie warto poznać. Świetny tytuł 😊
Bardzo fajny upgrade podstawowego brzdęka. Pomysł z modularną planszą super, podobnie jak nowe mechaniki. Na minus to dalej po prostu gra wykładankowa, co samo w sobie nie jest aż tak ekscytujące. Gra mimo wszystko spoko i chętnie zagram ponownie
Trzeba było sprawdzić nowego Brzdęka i nie zawiodłam się. Mechanicznie wolałam wersję w kosmosie, a że lubię bardziej tematykę fantasy, to cieszę się, że Katakumby przebijają obie poprzednie wersje. Dokładanie kafelków, dzięki czemu tworzymy planszę w trakcie gry, robi naprawdę robotę! No i super, że można łączyć z niektórymi dodatkami do Brzdęka! Nie drażnij smoka.