Liczba wystawionych
opinii: 29
19.02.2026 14:39
Średniej ciężkości deckbuilder z ciekawą mechaniką, jednak bez syndromu kolejnej partii. Na plus świetne grafiki i tryb kooperacyjny
Liczba wystawionych
opinii: 179
04.02.2026 18:25
Kolejna gra, którą dostałem na urodziny. Bohema od razu przyciągnęła mnie tematem sztuki bycia artystą, obietnicą budowania talii i pięknymi ilustracjami. Wszystko wskazywało na to, że to tytuł idealnie trafiający w moje gusta. Niestety — okazał się dla mnie sporym zawodem.
Gra miała „naprawiać” klasyczną mechanikę deckbuildingu, głównie dzięki temu, że waluta — inspiracje — nie przepada między rundami. Można je wykorzystywać w pracowni do dodatkowych akcji: czyszczenia rynku, dobierania kart czy ignorowania kart udręki. Na papierze brzmi to jak bardzo sensowny i świeży pomysł. W praktyce okazał się niewystarczający, by utrzymać moje zaangażowanie.
Chciałem polubić Bohemę. Naprawdę. Temat artystycznej bohemy, paryski klimat oraz życie twórcy rozdarte między pasją, pracą i relacjami brzmią jak idealny przepis na grę, która zostaje w głowie na długo. I przez pierwsze kilkanaście minut faktycznie tak jest. Gra robi świetne pierwsze wrażenie. Pierwsze dwie–trzy rundy są ciekawe: łączenie symboli na kartach, kupowanie nowych kart, opowiadanie historii z dnia artysty. Problem w tym, że im dłużej siedziałem przy stole, tym szybciej to wrażenie zaczynało się rozpadać.
Nie mogę odmówić Bohemie klimatu. Ilustracje są ładne, karty mają charakter, a temat jest wyraźnie wyczuwalny — czuć, że ktoś chciał opowiedzieć historię, a nie tylko dokleić fabułę do mechaniki. Dla mnie jednak ta historia kończy się bardzo szybko, a potem zostaje już głównie… poprawny, ale zupełnie nieekscytujący deckbuilder.
Rozgrywka jest okej. Nic tu nie jest zepsute, nic nie boli, ale też niewiele naprawdę cieszy. Budowanie talii nie daje poczucia narastającej mocy ani satysfakcjonującego rozwoju. Kolejne rundy zaczynają się zlewać w jedną całość, a decyzje — choć logiczne — rzadko budzą jakiekolwiek emocje. W pewnym momencie łapałem się na tym, że gram „bo trzeba”, a nie dlatego, że czekam na swoją turę.
Najbardziej problematyczne okazało się zdobywanie osiągnięć. Teoretycznie to one są głównym celem gry i powinny napędzać napięcie, ale w praktyce — szczególnie ostatnie osiągnięcie — sprawiają wrażenie odległych i prowadzą do wyjątkowo mało satysfakcjonującego finiszu. Zanim zaczynasz realnie planować konkretny cel, tempo gry zdąża się już kompletnie rozjechać.
Do tego dochodzą karty udręki. Fabularnie mają sens i dobrze oddają temat wypalonego artysty, ale mechanicznie działają bardziej jak hamulec ręczny niż interesujący wybór. Czuć ich ciężar — i to aż za bardzo. Zamiast budować napięcie czy dramatyczne decyzje, najczęściej tylko spowalniają grę i odbierają radość z budowania talii. W pewnym momencie nie czujesz już „udręki twórczej”, tylko zwykłą frustrację, że talia staje się coraz mniej przyjemna w obsłudze.
W efekcie osiągnięcia, które powinny być zwieńczeniem wysiłku, stają się raczej ulgą niż triumfem. A karty udręki — zamiast opowiadać historię artysty na granicy wyczerpania — przypominają, że gra konsekwentnie nie pozwala ci się rozpędzić.
Dodatkowo brakuje tu kart z naprawdę mocnymi, ekscytującymi efektami — takich, o które faktycznie chciałbym walczyć. Większość z nich jest po prostu nijaka, jakby artysta nie dokończył swojego dzieła albo bał się postawić wyraźny akcent.
Bohema to ładna, tematyczna gra z dobrymi intencjami, ale dla mnie zabrakło w niej iskry. Po partii nie miałem poczucia „ale było fajnie”, tylko raczej: „było w porządku i nie chcę już tego powtarzać”. A w świecie gier planszowych „w porządku” to zdecydowanie za mało — zwłaszcza że gra trwa zbyt długo w stosunku do tego, co faktycznie oferuje. Ja się po prostu wynudziłem.
Doceniam klimat i wykonanie, ale emocjonalnie i mechanicznie gra mnie nie przekonała. Gdybym miał coś z niej zabrać, byłby to wyłącznie jeden pomysł: waluta, która nie przepada między rundami i może być sensownie wydawana na dodatkowe akcje.
Gra leci z mojej kolekcji bez większego żalu. Zmarnowany potencjał.
Moja ocena 5/10
Liczba wystawionych
opinii: 220
30.01.2026 09:13
Prosta gra w łączenie symboli w kombinacje + budowanie decku. Klimacik ma fajny. Grafiki są również tematyczne. Takie niczym namalowane na płutnie. Udręki to bardzo fajny pomysł. Z minusów mi się w tej grze rozgrywka dłuży. Jakby coś za długo trwa w stosunku do tego co oferuje. Mimo wszystko jest to gra 7/10. Sam nie zaproponuje, ale jak ktoś będzie chciał zagrać to nie odmówie
Liczba wystawionych
opinii: 10
19.11.2025 11:00
Dobre wykonanie, fajna pod szybką rozgrywkę solo
Liczba wystawionych
opinii: 535
17.11.2025 11:17
Muszę przyznać, że mam z Bohemą pewien problem. Z jednej strony, gra jest przepiękna i widać, że projektowana była z klimatem na pierwszym miejscu. Jak wspomniałem, nakłanianie graczy do opowiadania swojego dnia jest kluczowe dla odbioru gry. Wystarczy jednak jeden gracz, któremu narracyjność nie odpowiada i który rzuca tylko tytułami kart, byle szybciej przejść do fazy zakupów, a cała magia bycia artystami znika. To gra absolutnie „zależna od stołu”. Mechanicznie nie mam tej grze nic do zarzucenia. Jest poprawna. Nie wprowadza, moim zdaniem, żadnej rewolucji, ale wszystkie jej elementy sprawnie się ze sobą zazębiają. Jest to połączenie prostego budowania talii z przestrzenną łamigłówką.
Niestety, bardziej zaawansowani gracze szybko znajdą tu ścieżki do optymalizacji. Osobiście, po kilku partiach, zazwyczaj szybko ignorowałem żeton pracy i nie przejmowałem się zbytnio dobieraniem kart udręki. Mają one realny wpływ tylko na jedną rundę (choć wracają do talii i mogą ponownie nas spowolnić), co jednak pozwalało mi na szybkie generowanie inspiracji i wykupienie tańszych osiągnięć. Niejednokrotnie musiałem celowo rezygnować z zakupu karty, aby niechcący nie zakończyć gry, podczas gdy inni gracze dopiero się rozkręcali.
Bohemę poleciłbym przede wszystkim początkującym graczom lub grupom familijnym. Może być świetnym wprowadzeniem do mechaniki budowania talii, ubranym w piękną, narracyjną oprawę. ~ Bartek
Partner
Liczba wystawionych
opinii: 192
05.11.2025 11:54
Nie umiem się zdecydować. Nie wiem czy Bohema mi się podoba czy nie :D strasznie dziwna gra, daje mi dokładnie ten sam vive i odczucia jak After Us (z którą mam identyczną love-hat relację). Z jednej strony super tematyka, piękne ilustracje, naprawdę ciekawa łamigłówka z łączeniem symboli. Z drugiej to po prostu mało klimatyczny wyścig, który bywa niekiedy frustrujący przez brak głębi. Ale jakoś mnie do niej ciągnie, chce jeszcze w nią grać, nie mam ochoty Bohemy się pozbyć, więc na ten moment - ocena pozytywna. Pogram więcej, zdecyduję co dalej :)
Partner
Liczba wystawionych
opinii: 274
19.10.2025 10:49
Bohema jest prostym deckbuilderem i mechanicznie nie jest niczym nowym. To warstwa narracyjna sprawia, że bawisz się świetnie grając w tę grę. Odpowiednia ekipa przy Bohemie zapewni dużo zabawy i śmiechu, moment w grze, kiedy czytasz plan dnia, jest najważniejszym momentem - jeżeli tak podejdziesz do gry, będzie ok. Jeżeli szukasz w warstwie mechanicznej jakichś wyzwań, nie kupuj, zawiedziesz się. Gra pięknie wydana, dobrej jakości karty. U mnie bardzo na plus, ale zdaje sobie sprawę, że opinie graczy mogą być mocno podzielone.
..... I to zastanawianie się co rundę, czy dzisiaj iść do pracy, czy nie iść ......:)
Liczba wystawionych
opinii: 301
19.10.2025 09:39
Nieoczekiwana kwalifikacja bedzie. Bo Bohema jest aspirujacą do innowacyjnej grą deckbuildingową. I gdybyśmy tak ją ostemplowali, to wypadnie przeciętnie. Nie jest to ani porywający deck builder, ani tez nie czułem tam jakieś innowacyjnego wow. Prosta, stosunkowo szybka karcianka. I tu pierwszy zarzut: z racji, ze na pewnym etapie zamienia sie w wyścig po osiągnięcia, to pęka główna mechanika: na rynku leżą fajne karty, ale nas już nie interesuje budowa talii, gnamy po karty osiągnięć. Kart jest niezbyt wiele, szybko je zapamiętamy i staną sie powtarzalne. W grze nie ma tez tyłu zaulkow, zeby mozna wyrzezbic jakieś przewagi: gra sie na tyle blisko, ze wyniki sprowadzaly nam sie do przewagi jednej karty. To glowne wady, ale uderzające wlasnie przy kwalifikacji ohoho innowacyjny deckbuilder. Ale gra ma drugie życie, pod warunkiem przypisania jej do kategorii gry.. imprezowej. Dla niegrajacych, dla początkujących, dla znajomych gawędziarzy.. jeśli macie towarzystwo, ktore potrafi zmruzyc oko i bez zażenowania wymyślać historie sugerowane kartami - jesteście w domu! Na drugi plan schodzą kombinacje dotyczące ikonek, kupowanie osiągnięć, pośpiech.. zaczynacie wymyślać jak najbardziej pojechane historie, rozsmieszajac wspolgraczy. W tym kontekście nie przeszkadzają nawet karty udręki, ba mozliwosc sprzedania syfilisu wspolgraczowi staje się atrakcją partii. Zasady są na tyle proste, ze casuale i początkujący ogarniają je błyskawicznie, przepiękne i klimatyczne ilustracje dodają wlasnie to wow, wystarczy troszkę muzyczki w tle, winko i znakomity wieczór w luźnej atmosferze gotowy. Gra robi duzo lepsze wrazenie, niz np. Canvas, ktore mimo innej mechaniki ma podobny vibe i aspiracje.. tak więc sumarycznie, gdybym mial ocenić Bohemę: gra nie jest tym, czym zapowiada sie byc, ale jako gateway lub imprezowka, w odpowiednich warunkach sprawdzi sie znakomicie. Natomiast, jezeli nie planujecie takich eventow, a zależy wam tylko na rywalizacji, to smialo mozecie odpuscic Bohemę. Nie ma tam niczego osobliwego. Ps. Dla ścisłości, Bohema ma rowniez tryby solo i kooperacji, ale jako, ze ich nie testowałem, na ten temat sie nie wypowiem..
Liczba wystawionych
opinii: 347
17.10.2025 14:15
"Zamiast nas" to gra oparta na mechanice talii, która nie odniosła spektakularnego sukcesu. Dość powiedzieć, że już od jakiegoś czasu na wyprzedażach można ją nabyć za ok. 40 PLN. Nie wiem kto wpadł na pomysł, że w zasadzie ta mechanika, ze zmianami o charakterze bardziej kosmetycznym (część rzeczy upraszczająca, część komplikująca) to przepis na sukces. No nie. Fakt, w grze "Zamiast nas" tematyka wydaje się w ogóle niepociągająca. Jednak w Bohemie i w tym zakresie nie ma przełomu. Wciąż raczej niszowy motyw, który może porywa autora i wydawcę, ale niekoniecznie potencjalnych graczy. Myślę, że nie do końca wyciągnięto wnioski z Pret'a'Porter.
Czy chociaż dzięki temu gra ma klimat? Wydaje mi się, że poza skrajnymi przypadkami (typy Beyond the Sun), w każdej grze euro można się dopatrzeć klimatu i w każdej ten klimat zanegować. Oczywiście Autor sprytnym zabiegiem stara się wzmocnić ten aspekt gry - dodając element narracyjny. We mnie jednak wywołuje to dysonans poznawczy. To gra euro, a nie "imprezówka".
To nie jest tak przełomowa gra jakiej można było się spodziewać po pierwszych zapowiedziach. Nie ma co się oszukiwać, niewiele wnosi w świat "deckbuildingów". Planszetka z dodatkowymi akcjami będąca sposobem na wydanie niewykorzystanych "kredytów" na karty to takie ewolucyjne podejście do pewnych stałych tanich niekończących się pul kart (typu "Ogniste klejnoty" z Hero Realms). Trzeba jednak powiedzieć, że to jedno z wielu podejść do tematu "wydawania na siłę" lub "przepadania zasobów. Chyba nawet ciekawszą propozycją są odwracane żetony z Mycelii od Ravensburgera.
Ogólnie - niezbyt trudna gra karciana oparta na budowaniu talii; przydługa jak na tego typu grę, ze specyficzną tematyką, niezbyt przełomowymi modyfikacjami do podstawowej mechaniki. Promocja, zwłaszcza wśród influencerów, stworzyła obraz gry nieco bardziej entuzjastyczny niż to, co wynika z realnych doświadczeń graczy
Liczba wystawionych
opinii: 11
11.10.2025 22:23
Piękne ilustracje, bardzo klimatyczna. Do tego proste zasady i… mechaniczne rozczarowanie. Pomysł na zagrywanie kart i łączenie jest fajny, ale szybko się nudzi. W gruncie rzeczy ciągle robimy to samo. Do tego jest to niby deckbuilder, ale gra nie zachęca nas do budowania talii. Celem nadrzędnym jest „kupowanie” kart osiągnięć. Przykro to mówić, ale Bohema to tylko piękna wydmuszka.
Partner
Liczba wystawionych
opinii: 5
10.10.2025 10:16
Gra jest przepięknym, czystym deck builderem. Początkowo opieramy się na talii początkowej, z której układamy plan dnia swojego artysty.
Możemy skupić się na różnych aspektach jego życia: doskonaleniu warsztatu, poszukiwaniu miłości, wolności lub nowości, na życiu towarzyskim, niekiedy na aktywizmie i buncie. Wolimy uniknąć żmudnej pracy, ale za coś trzeba żyć - brak pracy przysparza nam udręk, czyli mocno przeszkadzających kart.
Bogaty w przeżycia dzień przyniesie nam inspirację - czyli po połączeniu jak największej liczby ikon na sąsiadujących kartach, zdobywamy "walutę", za którą kupujemy kolejne karty. Dodatkową inspirację zdobywamy dzięki naszym muzom (niekoniecznie w ludzkiej postaci), oraz oczywiście zakupionym kartom, pełnym nowych przeżyć.
Po zaplanowaniu dnia, w oparciu o zagrane karty, opowiadamy współgraczom o swoich doświadczeniach. I choć pozwala to na lepsze wczucie się w duszę artysty, musimy przyznać, że pomijałyśmy ten aspekt - dla nas tworzenie historii jest raczej męczące i nie sprawia nam przyjemności, nie chciałyśmy zatem wprowadzać do gry takiego elementu, choć jest on zdecydowanie nietuzinkowy dla deck buildera.
Bohema to bez wątpienia tytuł bardzo dbający o klimat i szczegóły, poruszający niemal każdy możliwy aspekt życia artysty, zarówno pozytywny, jak i trudny. Nie tylko wolność, miłość i natchnienie, ale też choroby, bieda, uzależnienia - coś, co znamy z ponurych historii o zagubionych twórcach. Cała gra jest absolutnie przepiękna i zachwycająca kolorami i ilustracjami, jednak to właśnie karty udręki poruszyły nas najbardziej - te grafiki w klimacie Beksińskiego mogłybyśmy powiększyć i oprawić w ramki.
Jak to deck builder, kluczowe jest tu umiejętne rozszerzanie swojej talii kart i zestawianie ich w taki sposób, by można było wycisnąć z nich jak najwięcej. Trochę szkoda, ale w samej mechanice nie ma jednak nic, co mogłoby jakoś bardziej zaskoczyć.
Jak to deck builder, kluczowe jest tu umiejętne rozszerzanie swojej talii kart i zestawianie ich w taki sposób, by można było wycisnąć z nich jak najwięcej. Trochę szkoda, ale w samej mechanice nie ma jednak nic, co mogłoby jakoś bardziej zaskoczyć. Mówiąc o wiodącym elemencie Bohemy, czyli łączeniu symboli na sąsiadujących kartach, nie sposób nie odnieść się do Zamiast Nas, które wydawało nam się jednak nieco bardziej różnorodne (mimo, że sam “małpi” temat zupełnie do nas nie przemawia).
Gra ma też rozbudowany tryb solo i kooperacyjny, w którym walka z Duchem Czasu i udrękami, jakie nam przynosi, tworzy trochę inną grę, spychając tą rozbudowę talii na drugi plan. I choć uwielbiamy koopy, w Bohemie jednak wolimy rywalizacyjny wariant.
Partner
Liczba wystawionych
opinii: 26
08.10.2025 11:19
Budowanie talii i układanie jak najlepszych kombinacji jest niezwykle przyjemne. Oczywiście czasem nieszczęścia spadają lawinowo i trudno się z nich wygrzebać. Ale gra ma w sobie ten urok, że nawet nieudane dni artysty dają poczucie spełnienia, bo tworzą niepowtarzalną historię. Po drugiej stronie skali są rundy, w których wszystko układa się idealnie, i wtedy masz ochotę wyjść na ulicę i śpiewać do nieznajomych. Jak w życiu! 😉
✨ W skrócie:
➡️ graficznie majstersztyk!
➡️ budowanie talii i dopasowywanie symboli, by zdobywać walutę - inspirację
➡️ niewykorzystane punkty inspiracji nie przepadają
➡️ świetne, tematyczne nawiązania
➡️ ... ale temat raczej dla dorosłych
➡️ może się skończyć nagle i wtedy dogrywanie ostatniej rundy nie ma sensu
Partner
Liczba wystawionych
opinii: 1
06.10.2025 09:05
Ależ to jest ładne i przyjemne. Z każdą rozgrywką można obierać coraz to nowsze strategie. Gra mi się nie nudzi i chętnie sięgam po nią ponownie. W kategorii łatwych/średnich na pewno długo u mnie zagości.
Liczba wystawionych
opinii: 4
03.10.2025 19:03
Gra dała mi dokładnie to czego oczekiwałam , piękny deckbuilder z tematem innym niż ubijanie potworów (chociaż lubię i takie) ;) Wiele wariantów do gry solo za co brawo.