Miałem przyjemność uczestniczyć w testach przedpremierowych tej gry. Mam na uwadze, że mankamenty mogą być jeszcze naprawione, ale według twórców była to w 95% finalna wersja i tak podchodzę do oceny.
Jest to dosyć udane połączenie gry typu worker placement z mechaniką budowania talii. Z tym, że talii jako takiej tutaj nie doświadczymy.
Ostatnimi czasy obserwuję w świecie planszowym trend zastępowania kart kośćmi w najnowszych tytułach. Wymusza to zastąpienie często skomplikowanych opisów przez proste ikony, co znacznie skraca czas zapoznawania się z tym co los dał nam do ręki, przez co proces decyzyjny jest znacznie prostszy i szybszy. Twórcy Altery bardzo sprawnie operują tą mechaniką. Gracz jest w stanie nauczyć się wszystkich możliwych akcji już po kilku pierwszych ruchach. Dodatkowo kości w przeciwieństwie do kart są bardziej odporne na upływ czasu, czy przypadkowe zalanie sokiem z gumijagód, a przy tym sprawiają wrażenie obcowania z grą premium.
Mimo, że przynajmniej na etapie kampanii na gamefound, gra oferuje kości, woreczki, metalowe monety, plastikowe kryształy i matę neoprenową, to jednak nie zagramy w nią pod prysznicem - bo karty i tak są. Co więcej te największe służą jako integralna część planszy. Obniża to wspomniane wcześniej odczucie ekskluzywności, co w dzisiejszych czasach jest równie ważne, jak nie ważniejsze niż mechanika.
A jeśli wywołujemy już mechanikę do tablicy to sam deck building (tutaj dice building) i worker placement świetnie ze sobą współgrają i dają niesamowity wachlarz możliwości przez całą grę. Z drugiej jednak strony, twórcy nie przemyśleli samego procesu podejmowania decyzji, który w dużej części toczy się za zamkniętymi drzwiami, a sciślej mówiąc za kartonowymi zasłonkami. Sprawia to, że nigdy nie mamy pewności czy przeciwnik za swoją zasłonką, podczas przekładania kości nie obróci jej na bardziej korzystną dla niego stronę. Stwarza to niepotrzebnie okazję do zajadłej szermierki na słowa, gdy komuś dziwnie los sprzyja przez większość gry.
Dodatkowo część akcji za zasłonkami dzieje się symultanicznie i co turę trzeba pytać się wszystkich czy już są gotowi do wyłożenia swoich kości przed zasłonkę. A przecież tą sprawę dałoby się w łatwy sposób rozwiązać np. totemem dla każdego gracza symbolizującym gotowość w zależności od ustawienia (np. jestem gotowy, jeśli ustawiłem totem zieloną stroną ku górze, a jeszcze się zastanawiam jeśli jest czerwoną stroną ku górze).
Mimo tych nielicznych kwestii wymagających jeszcze przemyślenia to bardzo przyjemna gra działająca dobrze zarówno dla dużej, jak i małej ilości graczy. W mojej opinii zasłużone 7.5.