Oceny recenzentów
"Tam, gdzie kraczą żaby" od Lucky Duck Games to gra karciana dla 2 graczy (docelowo, ponieważ tryb solo można pobrać ze strony wydawcy), w której rywalizujecie o Puchar Społeczności 👥👥
W przygotowaniu do gry, gracze umieszczają przed sobą zestaw kart startowych, dobierają 5 kart na rękę oraz kartę wieśniaka pasującą do figurki podróżnika.
W trakcie rozgrywki gracze będą wykonywać swoje akcje naprzemiennie. Każdy z nich może wykonać 2 akcje główne (zagranie lub aktywacja karty) i nieograniczoną liczbę akcji wolnych.
Na obszarze graczy wykładane będą karty budynków 🏘️, wieśniaków 🧑🏼🌾 oraz sprzętu
Aktywując kartę wieśniaka rozpatrujemy jej efekt od razu, najbardziej jak się da.
Aby efekt z karty sprzętu oraz budynków się odpalił muszą zostać spełnione warunki znajdujące się na danej karcie. Różnica jest jednak taka, że efekt budynków rozpatrujemy natychmiast, a efekt z karty sprzętów na koniec tury.
W trakcie podróżowania po planszy gracze otrzymują nagrody 💰
Po wyczerpaniu się talii gracze dokańczają turę, rozgrywają jeszcze jedną i gra dobiega końca.
Punktacja w "Gdzie kraczą żaby" nie jest taka oczywista. Od samego początku należy zwracać uwagę, które karty się zagrywa, dobiera, a później i chowa pod kartę punktacji.
Znaczenie ma również zbieranie zasobów na kartach budynków, jak i zaczarowywanie budynków. Przelicznik punktacji jest niestandardowy.
Według nas kluczem do sukcesu i wygranej jest tworzenie kombosów. W grze występuje spora losowość, jeżeli karty nam nie przypasują, czasami nie możemy wiele zrobić.
Jeżeli chodzi o wygląd gra jest ślicznie wydana, rysunki na kartach i cała oprawa graficzna są naprawdę ładne i przyciągnęła nas właśnie wyglądem. Zasady nie są jakieś super trudne, ale raczej polecamy osobom , które już grywają w gry planszowe częściej niż raz w miesiącu i nie jest to Monopoly 😜Opanowanie symboli wiele ułatwia w rozgrywce.
Bardzo mała interakcja pomiędzy graczami, każdy gra sam sobie.
Dla nas ogólnie bardziej ładna niż fajna, ale wiemy, że ma wielu swoich fanów także najpierw warto spróbować i przekonać się czy to właśnie coś dla nas 😉
🔹Ilość graczy: 1-2
🔹Wiek graczy: 10+
🔹Czas gry: 40-60 minut
Tam, gdzie kraczą żaby to dwuosobowa gra karciana, w której rywalizujecie o Puchar Społeczności, przemierzając okolice wioski, zagrywając karty wieśniaków, sprzętu i budynków oraz próbując jak najlepiej wykorzystać ograniczoną liczbę ich użyć. Ważnym elementem jest plansza podróży — część efektów pozwala poruszać się po trasie i zdobywać nagrody, a zużyte karty trafiają do schowka punktacji, więc trzeba myśleć nie tylko o bieżącym efekcie, ale też o tym, jak dana karta zapunktuje na końcu gry. 
Najciekawsze jest to, że gra łączy kilka rzeczy naraz: zarządzanie ręką, lekkie budowanie silniczka i punktowanie oparte na zestawach kart. Wieśniacy, sprzęt i budynki wzajemnie się napędzają, a do tego dochodzi inwestowanie w budynki i pilnowanie momentu, w którym karty „schodzą” do punktacji. To nie jest ciężka karcianka, ale daje więcej decyzji, niż sugeruje jej spokojna oprawa. 
Lubię ją za to, że w małej, dwuosobowej formule daje poczucie rozwijania własnego układu kart, a plansza podróży faktycznie dodaje coś więcej niż tylko kolejny tor na boku. Fajnie działa też to, że karty mają ograniczoną liczbę użyć — trzeba zdecydować, czy jeszcze z nich korzystać, czy już „oddać” je pod końcowe punkty. 
Dla kogo?
Dla osób, które lubią gry stricte na 2 osoby, lekkie euro-karcianki i spokojne kombinowanie. Dobrze sprawdzi się u par albo duetów, które wolą myślenie i zależności między kartami niż bezpośrednią złośliwość. Dla graczy szukających bardzo szybkiej, całkiem prostej karcianki może być odrobinę bardziej wymagająca, niż sugeruje uroczy temat.
Gra będąca jednym z największych zaskoczeń w ostatnich latach. Dodam, że pozytywnym :)
Przede wszystkim - o gdzie A Wild Venture usłyszałem i zobaczyłem ją na Instagramie. Pika Games rozsyłało gry twórcom na świecie i tam też zobaczyłem tę pięknie zilustrowaną przez Jo perełkę.
Niespodziewanie jesienią Lucky Duck Games ogłosiło polskie wydanie.
TURBOPRZYJEMNA gra będąca budowaniem silniczka, z jednoczesnym przemierzaniem wioski na mapie i ciągłym zdobywaniem jakichś bonusów.
Zasady są proste, ale możliwość kombowania i odkrywania zależności w kartach są niesamowite. A w pudełku mamy tylko dwie talie!
Liczę na dodatki, bo gra się o to prosi. Nowi bohaterowie, nowe planszzetki, nowe talie do tworzenia talii głównej, nowe znajdźki i bonusy i słowa kluczowe :)
FENOMENALNA dwuosobówka z jednym, malutkim mankamentem - czas rozgrywki lubi oscylować między godziną, do półtorej, z naciskiem na te wyższą wartość :D
Dla kogo? Zacznijmy od tego, że dla dwóch osób. Chociaż kto wie, czy skoro dali 3 postacie to nie rozszerza. Zasady to banał, ale nie próbowałbym grania z kimś poniżej 10roku życia. Przy czym dziesięciolatek pewnie was zniszczy, bo dzieci mają pamięć absolutna. Poza tym zdecydowanie dla osób, które lubią gry ładne (moim zdaniem ścisła topka roku w tej kwestii). Gatunkowo eurasek.
O co chodzi? W grze wcielamy się w dwóch aspirujących do zdobycia pucharu społeczności młodzieńców. Naszym celem będzie zatem tworzenie nowych zabudowań i przede wszystkim pomaganie wieśniakom, którzy będą dawali nam lwia część punktów.
Mechanicznie zagrywamy karty, które co do zasady ograniczają się do 3 akcji - ruch, dobierz kartę, dostań kasę - oraz paru haseł pobocznych (np. rozpatrz, zainwestuj, schowaj). Gramy aż skończy nam się talia kart po czym podliczamy punkty - o tym poNiej.
Wrażenia: Kupiłem "Tam grze kraczą żaby totalnie w ciemno" gra ładnie wyglądała doszedłem do wniosku, że w najgorszym razie będę miał coś do wyciągania w gry opornych osób. Natomiast po kilku rozgrywkach muszę stwierdzić, że uwielbiam ten tytuł. Totalnie nie umie w niego grać, ale absolutnie mi to nie przeszkadza. Tym co mnie urzekło z wyjątkiem wyglądu jest bardzo fajny sposób punktowania. Tj. dostajemy punkty z trzech źródeł. Po pierwsze z inwestycji na budynkach, które są, bo są.
Po drugie tu już trochę ciekawiej zliczamy schowane w trakcie gry karty sprzętu i mnożymy przez żetony(max.3) biedronek, które ustawiliśmy na naszych budynkach.
No i najlepsze na koniec czyli podliczanie schowanych wieśniaków. Karty występują w trzech kolorach i aby policzyć punkty musimy pomnożyć punkty z najmniejszego i największego stosu danego koloru wieśniaków. W trakcie gry nie możemy podglądać ile już mamy których wieśniaków, a zatem musimy to pamiętać!...ja nigdy nie pamiętam.
Poza tym gra fajnie płynie robimy swoje, czasem nam wejdzie jakie kombosik, czasami nie, czasami przeciwnik niespodziewanie nam pomoże innym napsuje nam krwi, ale cały czas płynieny przez te (w mojej ocenie) zupełnie nie klimatyczną piękna grę.
Z minusów balans kart ma wrażenie, że niektóre są totalnie przegięte inne zatem od razu kwalifikuje jako śmieci do odrzucenia przy najbliższej okazji.
Poza tym póki co gram zawsze z tą samą osobą (❤️) i wyniki są zwykle bardzo zbliżone. Póki co nasza największą różnica punktowa to 3, a średnia punktów z rozgrywek mamy identyczna. Jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić, czy gramy podobnie, czy po prostu tu tak jest, że nie da się kogoś punktami zniszczyć.
Wykonanie: No baja! O ilustracjach nie wspominając, mamy insercik który mieści karty w koszulkach
Mamy kolorowe zetoniki, które mo,w nie są jakoś wybitnie grube, ale też się ich nie "mieli" no i są drewniane meppelki naszych bohaterów. Wszystko zapakowane w odpowiednich rozmiarów pudełeczko.