Zamki Burgundii: Edycja Specjalna to jedna z tych gier, do których zawsze wracam z ogromną przyjemnością. Uwielbiam ją za elegancję mechanik tutaj każdy ruch ma znaczenie, a proste zasady skrywają mnóstwo ciekawych decyzji.
Dodatkowo zachwyca wykonaniem i sprawia, że każda partia cieszy nie tylko podczas gry, ale i samym wyglądem na stole. To planszówkowa klasyka, której po prostu nie potrafię odmówić. Gdy tylko pojawia się propozycja rozegrania partii, jestem pierwsza przy stole.
Są dla mnie grą, która potrafi zaskoczyć całkowicie przypadkiem. Nie miałem jej na radarze, nie planowałem zakupu ani nawet zagrania, a trafiła do mnie właściwie bez żadnych oczekiwań z mojej strony. I właśnie to sprawia, że jestem totalnie zaskoczony tym tytułem.
Na początku każdej rundy rzuca się kośćmi, które wyznaczają dostępne akcje. Wyniki decydują m.in. o tym, z jakiego magazynu można wziąć kafelek oraz gdzie można go umieścić w swoim księstwie. Każdy element trzeba dokładać obok już istniejących, stopniowo budując własną planszę. Już na tym etapie widać, że gra jest bardzo przejrzysta w zasadach, ale jednocześnie mocno angażuje w planowanie przestrzenne.
W swojej turze wybiera się jedną z kilku prostych akcji: dobranie kafelka, jego ułożenie, sprzedaż towarów albo wykorzystanie robotników do modyfikowania wyników kości. Brzmi nieskomplikowanie, ale szybko okazuje się, że za tymi decyzjami stoi sporo kombinowania i przewidywania kolejnych ruchów.
Największym zaskoczeniem było to, jak wiele ciekawych dylematów potrafi wygenerować tak prosta struktura. Czy wziąć kafelek idealny pod dłuższą strategię, czy raczej zabezpieczyć się przed tym, że ktoś inny go zabierze? Czy wykorzystać dostępne kości od razu na punkty, czy zainwestować w lepsze przygotowanie kolejnych tur? Gra cały czas stawia przed drobnymi, ale istotnymi wyborami.Dodatkowo bardzo ważne jest jak najszybsze zamykanie obszarów składających się z kafelków tego samego rodzaju. To właśnie za ich ukończenie zdobywa się najwięcej punktów, a im wcześniej w trakcie rozgrywki uda się zamknąć taki teren, tym większa będzie nagroda. Dzięki temu trzeba nie tylko planować rozwój swojego księstwa, ale również odpowiednio wyczuć moment realizacji poszczególnych celów
Kości, które w innych grach często bywają frustrujące, tutaj działają zaskakująco dobrze. Zamiast przeszkadzać, tworzą sytuacje wymagające elastycznego podejścia i maksymalnego wykorzystania tego, co się akurat wylosuje. Dzięki temu losowość nie dominuje rozgrywki, a raczej nadaje jej tempo i zmusza do adaptacji. Tą losowość możemy ograniczać poprzez wykorzystanie pracowników i pasywne umiejętności z budynków.
Dużym atutem tej edycji jest zawartość. Różne mapy zmieniają układ i podejście do planowania, a dodatkowe moduły, w tym rozszerzenie z winoroślami, wprowadzą kolejne warstwy decyzji i jeszcze więcej kombinowania. To może sprawić, że gra szybko się nie znudzi i dostaniemy inne podejście do rozgrywki.
Na plus wypada też wykonanie edycji specjalnej, wszystko jest czytelne i przyjemne w użytkowaniu, co tylko poprawia komfort grania. Rozgrywka jest dynamiczna, tury płyną jedna za drugą, a różnorodność kafelków i bonusów sprawia, że każda partia wygląda inaczej, mimo prostych zasad.
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że to tytuł, po który sam z siebie raczej bym nie sięgnął. A jednak okazało się, że Zamki Burgundii potrafią bardzo szybko przekonać do siebie i zostać na dłużej niż tylko jedną partię.
Nie ja wybrałem Zamki Burgundii, to one wybrały mnie!
10/10
Świetna pozycja! Wcielamy się w książąt Burgundii, zadaniem każdego z graczy jest jak najlepsze rozwijanie swojego królestwa i stawianie (w edycji specjalnej) prześlicznych trójwymiarowych budynków. Mnóstwo zabawy i kombinowania, immersyjna rozgrywka i cała masa dodatków. W tej edycji wręcz nie da się nic poprawić, gra idealna.
Co tu dużo mówić. Jedna z moich najlepszych gier ever, której jedyną wadą było słabe wykonanie, dostała wersję deluxe, która to poprawia. Nie może być mniej niż 5/5. Wszystko w tej grze żre, jedynie przy obecnym stosunku jakości do ceny windowanej przez sklepy i scalperow, sugerowałbym poczekać na dodruk Awakenow przy zbliżającej się kampanii Concordii, a nie kupować z drugiej ręki. Grę opisywałem przy edycji Bigbox, więc tutaj generalnie: jedna z moich ukochanych pozycji na półce, top topów planszówek w mojej opinii.