Nie będę się rozpisywać, bo dawno nie grałam, a gra została sprzedana. Co mi utkwiło w głowie i było powodem pogonienia tego tytułu, to upierdliwe losowanie zasobów. Losowość tej gry nas zabiła.
Teby to gra rodzinna, w której wcielamy się w badaczy prowadzących wykopaliska w starożytnym Egipcie. Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa poprzez odkrywanie artefaktów, rozwijanie ekspedycji oraz prezentowanie znalezisk w muzeach. W swojej turze gracz może przemieścić się pomiędzy lokacjami, prowadzić wykopaliska, czyli dobierać z woreczka żetony w liczbie odpowiadającej ilości czasu, jaką chce na to poświęcić (a to kluczowe, bo o kolejności działań decyduje pozycja na osi czasu - kto jest dalej z tyłu, ten wykonuje akcję, czasem nawet kilka pod rząd). Oprócz tego może kupować karty rozwoju lub organizować wystawy z odnalezionych artefaktów, zdobywając w ten sposób punkty zwycięstwa. Kluczowe jest odpowiednie zarządzanie czasem - co naprawdę jest fajnym mechanizmem. Każda akcja graczy kosztuje czas, a jego upływ wyznacza tempo całej partii. Sercem gry są wykopaliska. Żetony wykopalisk dobieramy z woreczka przypisanego do konkretnego miasta, a nasze działania możemy wspierać zdobytą wiedzą oraz pomocnikami - wszystkie te elementy reprezentowane są przez odpowiednie karty. Im jesteśmy lepiej przygotowani tym cenniejsze znaleziska mamy szanse pozyskać - przynajmniej tak to powinno wyglądać w teorii. Całość działań sprowadza się do optymalizacji działań i szukania jak najefektywniejszej drogi do zdobycia punktów, zanim gra dobiegnie końca. Archeologiczne klimaty, wykopaliska, odkrywanie artefaktów - to coś, co zawsze przyciąga mnie do stołu. Lubię, gdy gra pozwala poczuć klimat ekspedycji i rywalizacji o cenne znaleziska. Pierwsze partie nawet mogą się podobać jednak im więcej grałem tym więcej znajdowałem rzeczy, które nie do końca działają tak jak powinny. Losowość dobierania żetonów wykopalisk, choć tematycznie oddaje klimat prawdziwych ekspedycji, gdzie nigdy nie wiadomo, na co się trafi, to w praktyce działa tu na niekorzyść gry. Można być świetnie przygotowanym, zainwestować czas i zasoby, a mimo to wylosować jedynie nisko punktowane artefakty albo, co gorsza, sam piasek. Kolejnym dużym problemem są karty zjazdów naukowych - im więcej ich kupimy tym więcej pozyskamy punktów, miałem kilka rozgrywek, w których moja żona marginalizowała wykopaliska, a skupiała się na zakupie tych kart. Dodatkowo miała na tyle szczęścia, że pojawiały się akurat w jej turze. Po wykupieniu wszystkich kart zgarnęła od razu 28 punktów, podczas gdy za pojedynczy artefakt można zdobyć zaledwie od 1 do 7 punktów (przy czym zdecydowanie częściej trafiają się te niżej punktowane). Ponadto po kilku rozgrywkach całość zaczyna wydawać się schematyczna. Emocje opadają, a decyzje przestają być tak ekscytujące, jak na początku. Podsumowując Teby to gra posiadająca fajny mechanizm czasu wpływający na wykonywanie akcji oraz przyjemny temat i niestety na tym zalety się kończą. Gra na dłuższą metę nie spełnia moich oczekiwań i nie daje mi poczucia, że chcę do niej regularnie wracać - niestety losowość ostatecznie zabija tę grę. Moja ocena to 6/10.
Gracze rozpoczynają grę w jednym z sześciu europejskich miast. Podróżując po kontynencie, zdobywają wiedzę na temat starożytnych cywilizacji, co pozwala im na prowadzenie wykopalisk archeologicznych. Wykopaliska odbywają się poprzez losowanie żetonów z woreczka, a ich sukces zależy od posiadanej wiedzy oraz poświęconego czasu. W grze ważnym zasobem jest czas, który gracze muszą mądrze zarządzać, decydując, ile poświęcą na podróże, zdobywanie wiedzy czy same wykopaliska. Ograniczona interakcja między graczami, zbyt losowa, brak głębokiej strategii
.