Roll to the Top: Journeys to gra typu roll & write, w której gracze ścigają się, aby jako pierwsi wypełnić swoją planszę przedstawiającą jeden ze słynnych zabytków. W każdej rundzie rzucamy kośćmi, a następnie wykorzystujemy wyrzucone wartości, wpisując je w odpowiednie pola. Wszyscy gracze korzystają ze wspólnej puli kości i każdy z nich ma do dyspozycji dokładnie te same wyniki. Liczby musimy układać od dołu do góry, a każda kolejna musi być równa lub większa od tych znajdujących się poniżej. Niestety gra jest dla mnie ogromnie losowa i w zasadzie niewiele tutaj zależy od gracza. Oczywiście musimy zdecydować, gdzie wpiszemy wyrzucone wartości, ale ostatecznie liczą się przede wszystkim losowe rzuty kośćmi. Brakuje mi tutaj możliwości manipulowania wynikami, specjalnych umiejętności, czy asymetrycznych zdolności, które pozwoliłyby bardziej wpłynąć na przebieg rozgrywki. Jest wprawdzie specjalna kość akcji, ale ona pozwala zmieniać pulę dostępnych kości co w zasadzie i tak na nic nie wpływa. W grze w kółko robimy to samo i jest to dla mnie ogromnie nudne, powtarzalne i pozbawione polotu. Niby próbujemy coś zaplanować, ale przy kolejnych rzutach i tak musimy dostosować się do tego, co wypadnie. Nie znalazłem tutaj niczego, co zachęcałoby mnie do kolejnych partii. Graficznie tytuł prezentuje się przyzwoicie, a plansze przedstawiające znane zabytki przyciągają oko. Niestety sama oprawa nie jest w stanie uratować bardzo prostej i według mnie mało interesującej rozgrywki. Podsumowując Roll to the Top: Journeys to jedna z gorszych gier, w jakie ostatnio grałem. Ogromna losowość, bardzo ograniczony wpływ na rozgrywkę i powtarzalność sprawiają, że zupełnie nie mam ochoty do niej wracać. Rzucasz kośćmi, wpisujesz wynik na kartkę i właściwie tyle. Zdecydowanie odradzam grę, a moja ocena to 3/10.