Pixies to prosta gra karciana, w której gracze budują przed sobą układ z 9 kart. W każdej turze odkrywamy kilka kart, z których gracze naprzemiennie wybierają po jednej, a następnie umieszczają je w swoich obszarach zgodnie z widocznym na nich numerem. Dokładając kolejne karty, możemy przykrywać wcześniejsze, tworząc zatwierdzone układy, za które otrzymujemy punkty. Dodatkowo punktujemy za symbole oraz największy obszar złożony z kart w jednym kolorze, dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na to, co pasuje do naszego układu, ale również na to, jakie karty pozostawiamy przeciwnikom. Pomimo prostych zasad, występującej losowości oraz wielu podobnych gier dostępnych na rynku Pixies przypadło mi do gustu. Mamy tutaj więcej możliwości podejmowania decyzji, niż mogłoby się początkowo wydawać. Możemy zarządzać dostępnymi kartami i kombinować, które z nich najlepiej pasują do naszego układu, a także które warto podebrać przeciwnikowi, aby nie pozwolić mu zdobyć zbyt wielu punktów. Dzięki temu nawet przy prostej mechanice cały czas musimy obserwować poczynania pozostałych graczy. Losowość jest tutaj oczywiście odczuwalna, ponieważ nie mamy pełnej kontroli nad tym, jakie karty pojawią się do wyboru. Mimo to nie przeszkadza mi ona na tyle, żeby odbierać przyjemność z gry. Partie są szybkie, zasady łatwe do przyswojenia, a samo budowanie układu daje wystarczająco dużo satysfakcji, żeby mieć ochotę na kolejną partię. Na plus zasługują również bardzo ładne ilustracje, które dobrze pasują do lekkiego charakteru gry. Całość jest niewielka i łatwa do zabrania ze sobą, dzięki czemu Pixies dobrze sprawdzi się jako szybki tytuł na kilka partii. Podsumowując Pixies nie jest szczególnie odkrywczą grą i trudno uznać ją za coś przełomowego, ale mimo to bardzo przyjemnie spędziłem przy niej czas. Z chęcią jeszcze w nią zagram, jednak przy tak dużej liczbie podobnych karcianek nie czuję potrzeby posiadania jej w swojej kolekcji. Moja ocena to 7/10.