Magnetyczne gry: Halma to abstrakcyjna gra logiczna, w której gracze przesuwają swoje pionki po planszy, starając się jak najszybciej przenieść je do narożnika zajmowanego początkowo przez przeciwnika. Ruchy polegają na prostym przemieszczaniu lub przeskakiwaniu nad innymi pionkami, co pozwala szybciej pokonywać planszę. Celem jest zajęcie wszystkich docelowych pól szybciej niż rywal. Niestety w praktyce sprowadza się to do zwykłego przekładania pionków z miejsca na miejsce, aż w końcu uda się zająć wszystkie pola przeciwnika. Za pierwszym razem gra dawała mi jeszcze pewną frajdę, ale z każdą kolejną partią coraz bardziej mnie zniechęcała. Problem w tym, że cały czas robimy dokładnie to samo. Nic się tu nie zmienia, nie pojawiają się nowe możliwości ani ciekawe decyzje, przez co rozgrywka szybko staje się monotonna i zwyczajnie nudna. Szczególnie w stałym składzie łatwo przewidzieć ruchy przeciwnika, co jeszcze bardziej odbiera grze jakiekolwiek emocje. Od czasu do czasu można w nią zagrać, ale na rynku jest zdecydowanie więcej ciekawszych i angażujących tytułów. Szkoda czasu na coś, co wypada co najwyżej przeciętnie. Wersja magnetyczna zawiera metalowe opakowanie, a wszystkie pionki są na magnesach, więc teoretycznie jest to dobra propozycja na wyjazd, choć sama rozgrywka jest na tyle wtórna, że nie zachęca do częstego grania. Podsumowując Magnetyczne gry: Halma to bardzo prosta gra, która nie oferuje niczego, co mogłoby przyciągnąć na dłużej. To tytuł raczej do jednorazowego sprawdzenia i szybkiego zapomnienia. Moja ocena to 4/10.