Liczba wystawionych
opinii: 5
28.01.2024 04:11
Wcielamy się w architektów bądź rekonstruktorów Lizbony po katastrofie jaka wystąpiła w XVIII wieku. Gra jest piękna - jak to gry V. Lacerdy - i tak jak inne jego gry jest to trudna gra (w sensie opanowania wszystkich zasad).
Na pewno nie jest to gra na start. Jednak wszystkie mechanizmy w grze są zaprojektowane w ten sposób by tworzyć pewien logiczny ciąg zdarzeń (jedna akcja wynika z drugiej). Tworzy to dość solidne osadzenie gry w kontekście tematycznym odbudowywania Lizbony gdyż faktycznie nasze zadanie mają ku temu prowadzić.
Nie jest to jednak gra, w którą chciałbym grać często. Po części dlatego, że trudno w nią się zanurzyć (z powodu mnogości zasad do pamiętania) ale też dlatego, że choć nie ma tutaj dużo losowości (w kartach) to jednak ta minimalna losowość ma duże znaczenie, gdyż w zasadzie aby wygrać trzeba wejść w odpowiedni sekwens działań.
Najpierw trzeba wysyłać urzędników do architekta, ministra albo króla, zdobywać punkty prestiżu tudzież żetony przysług, zdobywać pieniądze poprzez np. zdobycie i handel towarami. I następnie robimy to po to by móc budować budynki publiczne albo własne. Jednak jeśli nie zaczniemy budować tych budynków w pierwszej erze to w zasadzie nie mamy szansę na wygraną bo przeciwnicy nas szybko prześcigną. Chodzi mi tu o to, że ta gra nie oferuje za bardzo różnorakich opcji dojścia do zwycięstwa. Jest tak naprawdę jedna ścieżka, i jeśli nie wpasujemy się w odpowiedni czas i moment handlu, wysyłania urzędników, kupowania statków (które w zasadzie opłacają się bardziej w drugiej erze) itd. itd. - to po prostu nie mamy szansę na wygraną.
Jak wiele gier ta także promuje tych, którzy wpasują się w ten specyficzny ciąg wydarzeń jednak jeśli któraś z kart skończy się a my to przeoczymy i wcześniej nie zbudujemy żadnego domu, to potem możemy w zasadzie tylko robić mniej istotne (w tym momencie) akcje i po prostu wypadniemy z tego momentum, które jest bardzo istotne.
Rozumiem, że dla wielu osób ten aspekt nie jest problematyczny, jednak ja wolę gry, które dają wielość ścieżek wygranej (jak np. w Terraformacji Marsa, Scythe czy Na Skrzydłach). W takich grach, nawet jeśli karta nam nie podejdzie w danym momencie to jeszcze nie ma co się poddawać, bo gra polega głównie na tworzeniu taktyki jako reakcja do wylosowanych kart, kostek czy zadań specjalnych.
Natomiast grając w Lisboa - miałem takie odczucie, że jak się raz potknę albo nie trafi mi się karta, która jest potrzebna by wykonać konkretne zadanie (i często to jest jedyny sposób by wykonać to zadanie - konkretnie chodzi mi o możliwość budowania budynków własnych lub urzędowych) to po prostu traci się motywację do dalszej gry.
Czy zagram jeszcze w Lisboę? Pewnie tak ale nie zaliczam jej do moich ulubionych.
Liczba wystawionych
opinii: 214
30.08.2023 17:52
Lisboa z początku mnie onieśmielała. Miałem wrażenie, że to najtrudniejsza gra Vitala i trochę tak jest. Jest tu bardzo dużo małych zasad, o których trzeba pamiętać. Jest to też jedyna gra Lacerdy, do których ciężko się wraca po długich rozłąkach. W zasadzie w grze nastawiamy się głównie na realizację celów, które są największym źródłem punktów. Zagrywamy tutaj karty, co jest dość nieoczekiwane jeśli chodzi o mechaniki wykorzystywane przez Vitala. Bardzo lubię ten tytuł, tylko muszę w niego grać często. Inaczej instrukcja kłania się ponownie.
Liczba wystawionych
opinii: 30
03.06.2022 12:43
Ulubiona gra od Vitala Lacerdy na tą chwilę.