Dobry i ciekawy symulator śledczego. Padają często porównania do Detektywa (od wyd. Portal), jednak są to właściwie bardzo różne gry, gdyż w Detektywie idziemy od paragrafu do paragrafu i tekstu jest sporo do czytania na kartach, a fabuła jest bardziej zawiła i przypomina thrillery kryminalne, natomiast w Kronikach Zbrodni choć nadal mamy do czynienia z konkretnym (wymyślonym przez autora) scenariuszem, to gra stawia na bardziej mechaniczne rozwiązania. Podstawę rozgrywki stanowi tutaj kilka elementów: duże, kolorowe karty lokacji, do których się udajemy, postacie, które przesłuchujemy na dziesiątki sposobów (skanujemy postać A i pytamy o postacie B, C, D... albo o przedmioty X, Y, Z... - teoretycznie są tu więc "miliony" możliwości), a także symulator przeszukiwania miejsca, trochę taki click&point, gdzie na napaćkanym przedmiotami obszarsze próbujemy odgadnąć, które przedmioty mają znaczenie dla śledztwa. To ostatnie jest najczęściej chwalone, dla mnie to gadżet i to najbardziej denerwujący w grze. Trochę rozumiem założenie autorów: śledztwo składa się z wielu elementów i potrzebnych zdolności, a jedną z nich jest umiejętność odnalezienia odpowiednich przedmiotów, niemniej zostawia to nieodparte wrażenie grania w stare komputerowe przygodówki (bo wszystko dzieje się na ekranie telefonu), za którymi nie przepadam. Zresztą słowo "przygodówka" również pasuje do reszty gry, tym razem w dobrym tego słowa znaczeniu, bo ruszamy się od lokacji do lokacji, pytamy wszystkie postacie o co się da (w ramach ograniczeń czasowych), i odblokowujemy kolejne etapy scenariusza. Pod względem struktury rozgrywki i sposoby gry przypomina dosyć Destinies, tyle, że tutaj z bardziej zawiłą, powiązaną wątkami fabułą, ale bez współczynników postaci, tzn. idziemy od lokacji do lokacji, klikamy dostępne opcje, skanujemy potrzebne przedmioty, czasem przekazujemy NPC'om, i tak toczy się scenariusz aż do finału. Gra się fajnie, generalnie jesteśmy ciekawi dalszego ciągu, zdarza się, że odzywki przesłuchiwanych postaci są nieco wymuszone i infantylne (gdy pytamy o obiekt, która dla śledztwa nie ma znaczenia), ale w sumie jest to zgrabny mechanizm skanowania: dowolną postać można zapytać o inną dowolną postać, przy czym czasem timing (w którym momencie spytamy lub coś zrobimy) może mieć znaczenie. Porównując do Detektywa, ten ostatni wbrew swojej nazwie nie jest grą tak kryminalną jak Kroniki Zbrodni, które dla odmiany są bardzo typowym przedstawicielem spraw kryminalnych. W Detektywie prowadzimy bardziej dziennikarskie śledztwo na temat wydarzeń z i po II wojny światowej, i jest to bardziej typ gier paragrafówkowy, który nie ma właściwie mechaniki jako takiej (nie dajcie się zwieźć żetonami), przez co fabularnie nie ograniczał twórców scenariusza i dialogów. W Kronikach Zbrodni jest zupełnie inaczej, mamy dość wyraźny schemat, który narzuca sposób prowadzenia śledztwa: miejsce zbrodni -> przedmioty i dowody -> przesłuchania osób (o przedmioty i inne osoby) -> odkrycie nowych lokacji, osób i przedmiotów. Wydaje się, że to nic dziwnego, że tak się prowadzi śledztwo, ale przez fakt, że w przeciwieństwie do Detektywa, w którym po prostu zbieramy sobie informacje w dziennikarskim stylu bez koronnych dowodów, to w Kronikach Zbrodni widać przez ww. schemat pewną liniowość scenariuszy; w obu jednak regrywalność (czytanie tych samych rzeczy) stoi pod dużym znakiem zapytania - możemy optymalizować ruchy, dowiadywać się rzeczy, które celowo lub omyłkowo przeoczyliśmy, ale to tyle. Nie zmienia to faktu, że w Kroniki Zbrodni gra się fajnie i jest to rasowy przedstawiciel albo symulator prowadzenia śledztwa z prawdziwego zdarzenia. Tak więc pomimo nieco mechanicznego podejścia i wykorzystywania aplikacji, gra jest ciekawa i dość mocno różni się od Detektywa. Polecam, i to chyba raczej solo, góra w 2 osoby jeśli chodzi o Kroniki Zbrodni.