Podoba mi się w tej grze negatywna interakcja pomiędzy graczami oraz mechanika zmiany pozycji słońca, co sprawia, że co rundę drzewa rzucają inaczej cień, przez co trzeba pogłówkować nad planszą, gdzie posadzić nowe drzewo, by jak najlepiej na tym skorzystać. Gra bardzo ładnie wygląda, więc może też być dobrym pomysłem na prezent. Dużo razy w nią grałam, zwłaszcza w rodzinnym gronie i trochę mi się "przejadła" po pewnym czasie, więc będę do niej wracała z dłuższymi przerwami. Gra bardzo ładnie wygląda, więc może też być dobrym pomysłem na prezent.
Ciekawa, zaskakująco prosta i łatwa do zrozumienia mechanika z oryginalnym pomysłem. Spodziewałem się, że będzie to jakieś ciężkie, przekombinowane euro, nic z tych rzeczy. Jako instrukcję dostajemy broszurkę pokroju tej ze Splendora i obie gry oceniam na podobny stopień zaawansowania. Choć nie ma tu losowości, myślę, że można zaprosić nawet dzieci do stołu. Nie zmienia to jednak faktu, że rozgrywka wymaga myślenia i przewidywania geometrycznego. W Fotosyntezie wcielamy się w zarządców Natury, każdy z graczy otrzymuje własny gatunek drzew, a naszym zadaniem jest jak najlepsze rozwinięcie tego gatunku na ograniczonej przestrzeni, w którym powstanie docelowo lasek, kosztem innych gatunków (tych, których rozwojem opiekują się przeciwnicy). Plansza zmienia się dynamicznie, a przydział punktów światła zależy od aktualnego kątu padania promieni słonecznych na nasze mniejsze lub większe drzewka, które obracają się wokół planszy przez 3 lub 4 sezony (w zależności od wybranego na początku wariantu gry. nie ilości graczy). Drzewka mają 4 stadia rozwoju (plus piąty, gdy drzewo "wraca" do gleby, i jest usuwane z gry) i sobie przeszkadzają w dostępie do światła - możemy zatem nie tylko zablokować przeciwników, ale również, nawet przypadkowo, siebie. Poczynając od nasiona, po kolei wymieniamy przy każdym stadium - jeśli zdecydujemy się na rozwój danego drzewa - rekwizyt drzewka na jego większy odpowiednik. W prostocie zawarto zatem ciekawe zasady i geometryczne zależności, poczynając od powierzchni, na którą z wszystkich stron w kolejnych rundach pada światło, po wymiar pionowy, który wyznacza długość cienia w zależności od wysokości drzewa. Nasza głowa w tym, by tak zarządzać rozwijaniem naszego lasku własnego gatunku drzew, by zachować odpowiedni balans. Można więc sobie obserwować jak drzewka fizycznie rosną na planszy - magia natura zamknięta na planszy. Mankamentem natomiast jest moim zdaniem wykonanie, które można bylo poprawić: otrzymujemy w niemałym pudełku (mniej więcej wielkości Brzdęka) w zasadzie stertę kartonów, także drzewka to elementy do samodzielnego złożenia z grubych kartoników. Tak czy inaczej, gra ciekawa i pomysłowa, a nietrudna, i warto spróbować.