Liczba wystawionych
opinii: 26
11.09.2025 19:04
"Eksplodujące kotki" to znana imprezowa karcianka, w którą jak do tej pory nie miałam okazji zagrać, lecz wiele o niej słyszałam. Trafiła mi się jednak okazja, by zagrać w tę grę w wersji planszowej i z przyjemnością się za nią zabrałam.
Zasady gry są bardzo proste - każdy z graczy zagrywa dowolną liczbę kart ze swojej ręki i/lub następnie dobiera dysk ruchu, który wskazuje o ile pól do przodu ma przesunąć się jego pionek, czasem wskazane są też dodatkowe akcje.
Celem gry jest dotarcie do pola z wstążką, co wydaje się banalne, lecz nic bardziej mylnego. Nie tak łatwo stanąć dokładnie na tym polu, zwłaszcza gdy po drodze można... eksplodować!
Eksplodowanie występuje wtedy, gdy stanie się na konkretnym polu i wiąże się ono z utratą kart oraz zamianą miejscami z graczem, którego pionek znajduje się obecnie na ostatnim miejscu.
Istotnym elementem gry jest negatywna interakcja - gracze mogą, niechcący lub z premedytacją (z naciskiem na to drugie) sobie przeszkadzać i oddalać się nawzajem od zwycięstwa.
Zaletą gry jest niewątpliwie sposób jej wydania - jej plansza ma dwa warianty! Jedna, niebieska, jest łagodniejsza, a druga, czerwona (i do tego trójwymiarowa) ma więcej niekorzystnych pól. W trakcie rozgrywki gracze korzystają z obu, nie musząc podnosić swoich pionków! Wszystko samo się przesuwa. Wygląd i oryginalne wykonanie z pewnością zasługuje na uwagę.
Kolejna sprawa to losowość - wszystko tutaj jest wielką niewiadomą i trzeba zdać się na los, czego dla mnie było trochę za dużo. Lubię elementy losowe, zgrabnie wplecione i stanowiące urozmaicenie, ale też mieć jakikolwiek wpływ na swoją strategię - tutaj nie ma na to szans.
Ilustracje na kartach są dość różne, niektóre ciekawe, inne dziwaczne. Twórcom zależało na utrzymaniu ich w humorystycznym tonie, który... niestety zupełnie do mnie nie przemówił.
Podsumowując: jest to ciekawie wydana gra, szybka, prosta i przystępna. Może fajnie się sprawdzić jako imprezówka dla fanów negatywnej interakcji. Mnie jednak nie porwała, głównie przez zbyt dużą losowość, która w połączeniu z taką perfidią okazywała się dla mnie zbyt męcząca i frustrująca. Myślę jednak, że fani wersji karcianej mogą się z nią dobrze bawić 😉
Liczba wystawionych
opinii: 166
18.06.2025 16:41
Kolejna gra zagrana na Pyrkonie, jak grać w imprezówki to właśnie takie.
Na maksa wredna gra, możemy w turze innego gracza zagrywać karty przeszkadzające w ruchach innych graczy i wrzucać ich na bomby. W swojej turze możemy zagrać tyle kart z ręki ile dusza zapragnie i na koniec tury rozpatrujemy dyski ruchu które wskazują o ile pól pójdziemy do przodu. Do tego plansza w każdej chwili może zostać zmieniona na drugą stronę, co oznacza, że trafimy na pole minowe pełne bomb. Wygrywa osoba która przekroczy ostatnie pole i zakończy na nim ruch.
Było naprawdę dużo śmiechu i emocji związanych z turą każdego z graczy. Zwroty akcji i negatywna interakcja tym karmi się ta gra.
A wybuchy śmiechu były częstsze, niż eksplozje naszych kotków.
7/10