Chińczyk/barykada to zestaw dwóch klasycznych gier, w które grywałem w dzieciństwie. W Chińczyku rozgrywka sprowadza się wyłącznie do rzucania kostką i przesuwania pionków po planszy, bez jakichkolwiek decyzji, taktyki czy realnego wpływu na przebieg gry. Przez większość czasu niewiele się dzieje, a gracze czekają na swój rzut, licząc na szczęście. Losowość całkowicie dominuje nad rozgrywką, co szybko może znudzić i frustrować. Natomiast grze Barykada gracze próbują jako pierwsi dotrzeć jednym ze swoich pionków na drugi koniec planszy. W swojej turze rzucamy kostką i przesuwamy wybrany pionek o liczbę pól odpowiadającą wynikowi. Po drodze możemy zbijać pionki przeciwników, a także przestawiać tytułowe barykady, które blokują drogę i zmuszają przeciwników do odpowiedniego planowania ruchów. Brzmi nawet interesująco, jednak przez losowe rzuty kostką tak naprawdę nie mamy w zasadzie na nic wpływu. To, czy zbijemy barykadę i będziemy mogli przesunąć się dalej, zależy od wyniku rzutu kości. Jeśli ktoś będzie miał pecha, może z łatwością przegrać. Bywa to frustrujące i odbiera chęć do dalszej gry. Podsumowując, Chińczyk/Barykada to bardzo losowe tytuły, które bazują głównie na sentymencie i najlepiej sprawdzą się podczas rozgrywek z małymi dziećmi. To stare klasyki, jednak pozbawione większej głębi i różnorodności, przez co szybko się nudzą i mogą wzbudzać raczej frustrację niż dawać przyjemność z gry. Moja ocena to 2/10.