Jeśli kogoś nudzi klasyczna karciana gra w wojnę i ma już dosyć grania w nią z dziećmi, to polecam Challengers.
To taka wojna na sterydach, obudowana zasadami. 8-latek ogarnia z łatwością, ja z moim chłopcem dostaję baty regularnie, bo za dużo kombinuję, a on sobie wysmyczył już taktykę i dopasowuje ją do tego, co wylosuje podczas dobierania kart. Potrzeba tu sporo szczęścia, ale nie można być całkowicie bezmyślnym i zdać się tylko na los.
Grę cechuje bardzo duża losowość, wynikającą z ciągłego obrotu kartami, choć jednorazowo nie da się wymienić całości talii. Mniej więcej wiemy co może posiadać przeciwnik, ale jak mu podejdzie karta przy wykładaniu (i nam) oraz co musiał zmienić w swoich zamiarach - tego nie wiemy. Zawsze dostajemy jakiś nowy losowy materiał w postaci jednej lub dwóch kart, który po prostu należy postarać się kreatywnie włączyć do posiadanej talii, aby coś sensownego ugrać. Przed rozpoczęciem bitwy ostatecznie decydujemy się jakie karty zostają w talii, a co odrzucamy, aby pasowały do jakiejś na szybko ustalonej taktyki, następnie tasujemy, układamy na odwróconym stosie i po kolei wykładamy, wygrywając lub przegrywając kolejne starcia. Karty charakteryzują się różną siłą oraz modyfikatorami działającymi w określonych warunkach.
My zwykle gramy we dwójkę i gra się przyjemnie, choć gra jest policzona maksymalnie aż na ośmioosobową ekipę. Liczba graczy musi być parzysta, a jeśli nie jest, to do pomocy służy bot, prosta automa, który może obsługiwać też tryb solo.
Jednak kupowanie tej gry dla trybu solo jest pomyłką. Wystarczy, by zastąpić jednego brakującego gracza na pojedyczne starrcie przy większej, nieparzystej ilości chętnych, ale absolutnie nie nadaje się do samodzielnych posiedzeń.
To miła, prosta, ale nie prostacka gra dla całej rodziny i na grono znajomych, choć obstawiałbym bardziej młodych ludzi od 8 do kilkunastu lat. Widziałbym ją idealnie na przykład w szkolnej bibliotece czy na świetlicy. Jeśli trafi się grono bardziej dorosłe lecz nie nadęte, chcące dobrze, ale lekko rozerwać, to ta gra też dobrze się nada do tego celu.
Wbrew pozorom duża (ale nie nieskończona i zupełnie niekontrolowana) losowość nie niszczy tego tytułu.
Na minus trochę spolszczenie, bo już wyłapaliśmy różnicę w stosunku do wersji angielskiej opisu na jednej z kart, gdzie niestety pominięcie angielskiego słowa czyni polski zapis bezsensownym, bezużytecznym. Trzeba było uzupełnić samemu ten brak na podstawie zdjęcia kart z angielskiej wersji. Różni się też tytuł jednej z kart w porównaniu z instrukcją, choć to akurat nie zmienia niczego, zamieniono "dobry" na "grzeczny", ale można się domyślić, o co chodzi. Obie pomyłki dotyczą kart automy.
Challengers to najgorsza gra, jaką poznałam w 2023 roku. Jest to wariacja karcianej gry "wojna". W opór to jest losowe, niby budujemy sobie talię, ale karty wychodzą totalnie losowa. Dodatkowo gra mogłaby być wsparta jakimś klimatem, śmiesznymi gagami, ale nie! Rysunki są płaskie jak naleśnik. Masakra. Nie zagram w to więcej!
Ocena po 6 partiach w 2, 4, 7 osób. Średni czas: 44 min.
Uprzedzam, że doświadczeni gracze mogą być porażeni dawką losowości w omawianym tytule. Challengers: Drużyna marzeń to gra odpowiednia dla graczy początkujących lub tych, którzy mają ochotę na luźną grę. Tytuł może być wyciągnięty na stół przy okazji towarzyskiego spotkania w większym gronie. Gra nie ma zbyt dużo do zaoferowania i mnie po prostu rozczarowała. ~ Kasia
No niestety gra mimo całkiem niezłych opinie totalnie zawiodła. Nie miałem co do niej żadnych oczekiwań, a nawet spodziewałem się czegoś poniżej przeciętnej, ale nawet to było za dużo. Gra jest przede wszystkim nudna i w opór losowa. Typowa gra w wojnę bez ładu i skladum być może ja czegoś nie dostrzegam i siła gry jest gdzieś głęboko ukryta, jednak nie mam pojęcia gdzie.
Na plus ciekawy koncept mat i wymieniania się przeciwnikami w trakcie rozgrywki. Jednak już po 3 rundzie wszyscy gracze mieli dość i odpuściliśmy finał.
Ta gra to taka wojna karciana na planszy. To jest imprezówka do piwka, nie oczekując nic więcej bawiliśmy się wyśmienicie. Kupa śmiechu, muzyka z dragon balla jakby była nie wiem jaka walka sprawia, że można się nieźle pośmiać.
Oceniam rozgrywkę 2 osobową więc dość mało obiektywnie bo to nie grupa docelowa. Gra na 2 osoby bardzo średnia z minusem nie polecam. Rozkładanie gry mega długie, nam zabiło cały fan z gry. Wykonanie w tej cenie spoko, grafiki też fajne.