Alchemicy to nie jest zwykła gra. Posiada dodatkowy tematyczny wymiar, który łączy się z humorystycznymi zajawkami w wielu miejscach zgrabnie dorzuconymi przez autorów. Jako profesorowie w grze możemy czasem dojść do zaskakujących wniosków, np. że bardziej opłaca się testować niesprawdzone mikstury (a może i trucizny) na studentach, a nawet... klientach, zaś na sobie "testować" tylko w przypadku, jeśli jesteśmy naprawdę pewni swoich teorii - w grze można trafić do szpitala - bo w cale nie musimy być ich pewni (tylko cicho, bo nasz naukowy wizerunek ucierpi) - cytat z instrukcji "Uczeń wypije wszystko w imię nauki. Aż się rozchoruje. Wtedy wypije wszystko w imię nauki i 1 sztuki złota". Jesteśmy naukowcami, którzy się nigdy nie mylą, albo też naukowacami, którzy swoją karierę wspierają złotem. :) Gra też humorystycznie pokazuje karierowiczowe dylematy naukowców (patrz doskonała recenzja wyżej: "Symulator polskiej akademii"). :D Alchemicy to oryginalna, intrygująca, pomysłowa i zabawna gra typu worker-placement z dedukcją w jej centrum, wokół której toczy się owo worker-placementowanie. Celem jest odkrycie receptur złożonych z 2 składników z łącznie 8 dostępnych. Poprzez stopniowe odkrywanie szczątkowych informacji "musimy" (aczkolwiek niekoniecznie musimy, bo oszukiwanie też jest dozwolone - taki fajny twist) dojść do tego, jakie składniki tworzą jaką miksturę, a te mikstury w dodatku mają pewne efekty wpływające na elementy gry. Świetny pomysł, a aplikacja mimo, że nie jest niezbędna, zdecydowanie dodaje niż odejmuje i nie gapimy się tu ciągle w ekran telefonu i niczego nie czytamy, tylko kilkamy parę ikonek i tyle - tak powinny być robione gry z aplikacją (epicki moment: chcemy opchnąć awanturnikowi swoją miksturę, dając mu gwarancję co otrzyma, ale w rzeczywistości nie mamy pojęcia, jaki będzie efekt połączenia dwóch składników - oboje, awanturnik i profesor, czyli gracz, "wpatrują się" z wielkim zainteresowaniem w ekran telefonu, niecierpliwie oczekując czy mikstura, która pojawi się zaraz na ekranie, okaże się zgodna z naszymi zapewnieniami..). Gra nie jest w cale tak skomplikowana, jeśli zrozumiemy podstawowe elementy, w dodatku instrukcja jest fajnie i ciekawie napisana, choć mogła by być bardziej przejrzysta, podobnie jak plansza. W sumie akcje sprowadzają się do prostego schematu: 1 bierzemy składniki, by 2 stworzyć miksturę, by 3 ostatecznie publikować teorie, za którą zwiększamy swoją reputację, i to główny trzon rozgrywki i akcje gry, reszta to "dobudówki", czyli zyskiwanie sztuk złota (akcja transmutacji składnik -> złoto, lub sprzedaży, pewnej lub nie, mikstury -> złoto), artefaktów i przysług. I tyle. Trochę dziwi mnie, że ludzie mają problem z tym jak odkryć (wydedukować) składniki na receptury, ostatecznie sprowadza się to do prostej, kumulującej się dedukcji, jeśli tylko pamiętamy (zaznaczamy na własnej planszetce) co odkryliśmy a co jeszcze nie jest w 100% pewne. W grze kładziemy piony na dostępnych na planszy polach i wykonujemy ww. akcje. Kto będzie najbardziej szanowanym i... najbardziej cwanym alchemikiem, ten wygrywa :) Bo jak wspomniałem można też legalnie oszukiwać klientów naszych mikstur a nawet akademickie wygi - cytat z instrukcji "Możesz opublikować teorię na temat składnika, jeśli wiesz jaki ma alchemon. Albo przynajmniej tak ci się wydaje. Albo kiedy masz pewność, że inni też nie wiedzą." :D Bo w wyścigu o naukowe laury liczy się nie tylko mózg ale również łokcie. Zdecydowanie warto dać szansę Alchemikom - bo kto wie, może świat naukowców właśnie potrzebuje ciebie, nieodkryty diament nauki? :)