Agricola (wersja dla graczy) to gra typu worker placement, w której hodujemy zwierzęta, budujemy zagrody, orzemy pola, sadzimy zboże i warzywa, rozbudowujemy dom oraz go modernizujemy. Pozytywne opinie na temat gry zachęciły mnie do zakupu własnego egzemplarza - tym większe było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tytuł mechanicznie odstaje od współczesnych gier, niestety w tym negatywnym aspekcie. Do mniej więcej połowy rozgrywki dysponujemy jedynie dwoma członkami rodziny, a dopóki nie pojawi się odpowiednia karta umożliwiająca powiększenie rodziny, nie możemy zdobyć kolejnego pionka. Choć i tu musimy pamiętać, że najpierw musimy rozbudzać dom, aby muc pomieścić nowego członka rodziny. Dwa pionki to naprawdę za mało, zwłaszcza że w ciągu 14 rund musimy ich wykarmić aż 6 razy, więc często jesteśmy zmuszeni korzystać z pola akcji zapewniającego pożywienie - w praktyce oznacza to, że do dyspozycji zostaje nam tylko jeden pionek. Rozgrywka sprawia wrażenie „zbyt krótkiej kołderki” - ciągle brakuje nam akcji, czasu i możliwości, by zrobić wszystko, co konieczne. Każdy z graczy otrzymuje na rękę 14 kart: 7 pomocników i 7 małych usprawnień, które są różnorodne i mają ciekawe umiejętności, ale niewiele z tego wynika, skoro zwykle nie ma czasu, by je zagrać - mnie zazwyczaj udawało się zagrać od 1 do 4 kart. Najważniejsze karty to duże usprawnienia dzięki, którym mamy szanse wyżywić członków rodziny bez korzystania ze specjalnych pól akcji, każdy z graczy ma do nich dostęp i ścigają się kto pierwszy je zdobędzie. W praktyce gra wymusza bardzo konkretny styl rozwoju, a dodatkowo zmusza do inwestowania niemal we wszystkie obszary, ponieważ za brak określonego zwierzęcia czy warzywa tracimy punkty. Sprawia to, że kolejne partie są do siebie podobne i dość powtarzalne, a swoboda decyzji okazuje się mniejsza, niż mogłoby się wydawać. Na plus zdecydowanie zasługują bardzo ładne, klimatyczne komponenty oraz solidne wykonanie, które dobrze budują atmosferę gry. Niestety, pod względem mechaniki tytuł okazał się dla mnie zbyt sztywny i mało satysfakcjonujący. Podsumowując Agricola (wersja dla graczy) to tytuł, który mimo ciekawego tematu i świetnego wykonania zupełnie nie trafił w moje oczekiwania. Zbyt duża presja na wykarmienie rodziny, wymuszony kierunek rozwoju oraz powtarzalność rozgrywek sprawiają, że zamiast satysfakcji częściej pojawia się frustracja. Doceniam klimat gry i jakość komponentów, jednak pod względem mechaniki gra jest przestarzała oraz powtarzalna. Dla mnie to tytuł przereklamowany i nikomu nie jestem wstanie go polecić. Moja końcowa ocena to 4/10.
Każda runda to walka o przetrwanie, a nie o rozwój. Brakuje jedzenia? Kara. Nie rozbudujesz domu? Kara. Nie ogarniesz zwierząt? Kara. Presja jest nieustanna i zamiast satysfakcji z budowania gospodarstwa częściej czułam stres i gaszenie pożarów. Owszem, to zamierzony efekt ale dla mnie po prostu męczący. Karty profesji i mniejszych usprawnień teoretycznie zwiększają różnorodność, jednak w praktyce często wymuszają określony kierunek gry już od startu. Jeśli początkowa ręka nie „zaskoczy”, trudno mówić o swobodnym planowaniu. Do tego dochodzi wysoka kara za błędy, jeden słabszy ruch potrafi ciągnąć się przez kilka rund. Szanuję znaczenie tytułu, ale przy stole zwyczajnie się męczyłam. Ta gra to moje rozczarowanie.