Liście to szybka i lekka karcianka, w której naszym celem jest pozbycie się wszystkich kart z ręki. Dokładamy karty do wspólnej sekwencji na stole tak, by pasowały do jej zewnętrznych wartości: muszą być niższe lub równe najniższej albo wyższe lub równe najwyższej. A żeby nie było zbyt łatwo, trzeba jeszcze zagrać dokładnie tyle kart, ile leży aktualnie na danym brzegu sekwencji.
I tu wychodzi to, co w Liściach jest moim zdaniem najlepsze. Gra oferuje sporo negatywnej interakcji takiej, która pozwala przyblokować innych graczy, zmusić ich do spasowania i z satysfakcją obserwować, jak ich plan właśnie się rozsypuje. To daje grze nieco pikanterii, generuje sporo śmiechu (czasem też nerwów :D) i sprawia, że każdy ruch ma znaczenie, bo to, co zostawiamy na stole, ktoś za chwilę może obrócić przeciwko nam.
Dla mnie dużym plusem jest właśnie ta negatywna interakcja, którą w grach bardzo lubię oraz zasady łatwe do wytłumaczenia, dzięki czemu Liście bez problemu można pokazać praktycznie każdemu. To dobry tytuł na luźniejsze granie albo jako filler po cięższym tytule, zwłaszcza że gra trwa około 15–20 minut. W moich rozgrywkach często pojawiał się też syndrom „jeszcze jednej partii”, więc zdarzało się, że graliśmy kilka razy pod rząd.
To oczywiście gra, która może nie trafić do każdego, ale myślę, że warto spróbować i wyrobić sobie własną opinię, czy to przy najbliższej jakiejś okazji, czy testując ją na Board Game Arena.
/Patrycja